Czy Pan America uratuje Harleya? Katastrofalny wynik za 2020 rok

Harley pikuje w dół od pięciu lat, ale ostatni rok okazał się dla marki z Milwaukee po prostu tragiczny.

Spadek sprzedaży w 2016 roku wyniósł “tylko” 1,5 proc., ale już dwa lata później 6,1 proc., a w 2019 roku sprzedaż spadła o kolejne 4,3 proc. Jak zatem Harley-Davidson poradził sobie w pandemicznym 2020 roku?

Fot. Harley-Davidson Bronx

Matt Levatich pożegnał się ze stanowiskiem prezesa w zeszłym roku, co przecież też nie było przypadkiem. Gdy nowy szef H-D, Johen Zeitz, przedstawił swoją strategię i wizję marki, stało się jasne, że plan poprzednika znany pod hasłem “More Roads to Harley-Davidson” został wymazany. Była to idea, która miała na celu dotarcie do nowych odbiorców i rozszerzenie składu Harleya na nowe segmenty.

Pamiętacie zaskakującą obietnicę Levaticha dotyczącą wprowadzenia 100 nowych modeli? Zeitz wyjaśnił, że plan został odrzucony, czy raczej odwrócony. Nowy prezes wyraźnie powtórzył , że linia modeli stała się zbyt złożona, zbyt zagmatwana i zbyt droga w produkcji.

fot. Najpierw znikną Bronx… / Harley-Davidson

Zeitz nie tylko przyciął plany i wycofał modele, na które liczyliśmy, np. streetfightera Bronx, ale podjął trudną decyzję o zamknięciu przedstawicielstw marki w Indiach, co oznacza nie tylko utratę pracy przez 2 tysiące osób, ale również poważne, dodatkowe koszty restrukturyzacji w kwocie 75 mln dolarów.

Z kolei ostatnie wieści o wstrzymaniu i wycofaniu z oferty nieźle rozwijającego się modelu Street, były już prawdziwym szokiem dla wielbicieli marki – nawet jeśli przez „prawdziwych harleyowców” Street traktowany był jak piąte koło u wozu.

fot. Street 750 2021

To zresztą nie był koniec złych wieści, bo przecież jednocześnie ze Streetem 750 i 500 (ten drugi był oferowany w Azji) wycofana została legenda marki, czyli Sportster. Co prawda wyłącznie na Starym Kontynencie, ale fakt jest faktem i okazuje się, że Zeitz nie żartował, kiedy mówił, że chce ponownie skupić się na macierzystym rynku Harleya-Davidsona i przywrócić mu dawną chwałę w USA.

Harley-Davidson to wciąż gigant, a działania naprawcze podjęte przez nowego prezesa nie przyniosą natychmiastowego skutku – po prostu wymagają czasu. Zeszły rok okazał się tragiczny, co ujawnił raport podsumowujący dwanaście miesięcy pandemii. Okazuje się, że gigant z Milwaukee zanotował spadek sprzedaży aż o 17,4 proc. (w USA 17,7 proc.). Oznacza to 180 248 egzemplarzy motocykli, które trafiły do klientów. To wciąż wydaje się bardzo dużo, ale przypomnijmy, że zaledwie 3 lata wcześniej Harley sprzedał 242 788 sztuk.

Fot. Harley-Davidson

Czy w 2021 roku Harley-Davidson odbije się od dna? Być może Pan America rzeczywiście wydobędzie go z kłopotów, chociaż wydaje się, że to raczej pobożne życzenia, bo segment, w którym Harley postanowił zaatakować, jest opanowany przez bardzo mocne marki i świetne modele znane od lat, a nawet dekad. Harley jest w tym towarzystwie nowy, a jego stuletnia tradycja za wiele mu nie pomoże…

%d bloggers like this: