Ile kosztuje marzenie? Pewien właściciel Heritage Classic chciał, żeby jego motocykl był wyjątkowy

Posiadania motocykla to proces, który zmienia zarówno właściciela, jak i maszynę. Wcale nie chodzi o to, że motocykl w aktualnej formie przestaje któregoś dnia wystarczać. To raczej my – właściciele, chcemy ulepszać, poprawiać nasze pojazdy, którym zawdzięczamy tak dużo.

Oto jednak z takich przemian. Niekoniecznie spektakularna, ale ważna dla jej twórcy. Dla nas natomiast ciekawa dlatego, że autor postanowił podzielić się z nami kosztami przeróbek. Ta wiedza może Wam się przydać.

Fot. Janusz

Wyjściowy model pochodzi ze stajni Harleya-Davidsona. Heritage Classic to zgodnie z nazwą jeden z najbardziej klasycznych model amerykańskie marki. Janusz zakupił ten motocykl kilka lat temu w całkiem przyzwoitym stanie, jedynie po małej wywrotce maszyny. Jedynie uszkodzenia dotyczyły lakieru i obtarć skurzanej armatury. Żywotne elementy jak rama, zawieszenie i silnik pozostały bez zarzutu.

Fot. Janusz

Pierwszym elementem, który został wykonany na zamówienie było siedzenie. Jego wzór, styl nadał całemu projektowi sens i styl. Siodło wykonane po mistrzowsku w pięknym brązie i z dość ciekawym wzorem wyznaczyło drogę dalszych zmian. Aby wprowadzić jakiś porządek w przeróbkach, Janusz sporządził listę części, które muszą zostać wymienione. Oto jego zestawienie.

Fot. Janusz

Kierownica została zmieniona na niższą, co kosztowało 400 złotych. Przednie golenie wymieniono na chromowane (2000 zł), pojawiło się nowe przednie koło z prostymi szprychami i dopasowana tarcza hamulcowa – koszt 2300 zł. Do tego trzeba było dołożyć klasyczny układ wydechowy, co oznaczało wyjęcie ze skarbonki kolejnych 4000 złotych.

Fot. Janusz

Aby podkreślić klimat dawnej szkoły Janusz zamówił również siedzenie solo na sprężynach. Koszt wraz z maskownicą okazał się niemały – poszło na to 2000 zł. I jeszcze osprzęt kierownicy zyskał więcej chromu – 1000 zł. W tej formie motocykl musiał poczekać cały sezon na kolejne innowacje.

Fot. Janusz

Aby skórzane elementy nie odbiegały od siodła, pozostały asortyment skórzany został zlecony do wykonania mistrzowi w tym fachu – Michałowi Tysarczykowi z Vanilla Custom Leather. Na marginesie dodam tylko, że Inforiders.pl zna pracę Michała z pierwszej ręki, ponieważ mieliśmy od niego wykonane na zamówienie siodło. To był prawdziwy pokaz rękodzieła.

Fot. Janusz

Janusz dołożył do realizacji własne innowacje, na przykład nóż myśliwski i siekierkę w sakwach. Aby te przedmioty nie zniknęły podczas postoju, kiedy motocykl pozostaje bez opieki, siekierka z nożem zostały zamknięte przez dwie stare kłódki. Proste i skuteczne rozwiązanie.

Sakwy kosztowały finalnie 2800 zł Pas na zbiornik paliwa 400 zł, a element skórzany przykrywający akumulator to wydatek 350 zł. Akurat ten skórzany element powstał przypadkowo, bo okazało się, że sprowadzona oryginalna maskownica nie chciała za żadne skarby pasować. Janusz znalazł własne rozwiązanie. Z pudełka po pizzy wykonał formę, a realizacji tego pomysłu spoczęła na Vanilla Custom Leather.

Fot. Janusz

Zostało jeszcze malowanie motocykla. Pierwsza myśl była taka, żeby umieścić na jednośladzie motywy historyczne związane z Polską, ale finalnie zwyciężył pomysł na motywy westernowe, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Trudny proces przeniesienia koncepcji na metalowe części motocykla zostały powierzone firmie ArtGarage z Sanoka. Pracę aerografem wykonał Marek Szatkowski.

Koszt… Powiedzmy, że pomiędzy 3000 zł a 8000 zł. Na finalna cenę tego typu prac wpływa wiele czynników, nie możemy jej podać również ze względu na konkurencję. Ale widełki cenowe powinny Wam wystarczyć.

Fot. Janusz

Piękne malowanie w połączeniu ze skórzanymi elementami, klasycznym wydechem, przednim kołem i licznymi detalami dały finalny obraz, który widzicie. Niepowtarzalny sprzęt został nazwany przez Janusza „Western Boy”.

Dlaczego w ogóle western? Janusz mówi o tym tak: „Czterdzieści pięć lat już przeleciało i westerny jakby nieco przebrzmiały, nawet w telewizji i kinie nie pojawiają się tak często, jak kilka dekad temu. Gdy miałem dwanaście lat wpatrywałem się w zdjęcia motocykli Harley-Davidson i nawet mi się nie śniło, że kiedyś poniekąd sam stworzę motocykl, który będzie mój, i tylko mój. Również dlatego, że dam mu cząstkę siebie, swoich wspomnień i marzeń”.

Nie wiem jak Wam, ale mnie się podejście Janusza bardzo podoba. A kasa? Przychodzi i odchodzi, za to pasja zostaje…

%d bloggers like this: