R18 to wielki sukces? Jakie są zalety cruisera BMW?

Bez wątpienia nowy cruiser BMW wzbudził ogólne zainteresowanie. Nawet fanatycy motocykli sportowych musza docenić stylistykę, wygląd i elegancję BMW R18.

Nowość niemieckiej marki została zainspirowana modelami BMW z lat 20. i 30. ubiegłego wieku, przede wszystkim R32 i R5. Niektóre elementy ocierają się o Art déco i finezyjny prototyp BMW R7 z 1934 roku. R18 nie jest tak agresywny jak karbonowe skrzydło BMW M1000RR i nie jest bogato pokryty chromem jak Harley. To bez wątpienia jest BMW.

Fot. BMW R18 2020

Rama wtapia się w wahacz sprawiając wrażenie, że to tradycyjny hardtail. Z kolei rybie ogony wydechów są lustrzanym odbiciem R5 z 1936 roku, chociaż akurat ten element okazał się mocno kontrowersyjny i nie każdemu się podoba. Do tego widzimy jeszcze niklowany, odsłonięty wałek napędowy – odważne, ale zdecydowanie ciekawe wizualnie rozwiązanie. W zasadzie R18 sprawia wrażenie specjalnej wersji wydanej w jednym egzemplarzu lub bardzo krótkiej serii, a nie masowo produkowanego pojazdu, który właśnie zjechał z linii produkcyjnej.

Fot. BMW R18 2020

Masa motocykla to 345 kilogramów, z czego sam silnik waży 110 kg. R18 jest masywny i cięższy od też niemałego Triumpha Rocketa 3 aż o 54 kilogramy. Jeśli szukać u konkurencji, to wśród motocykli Harleya, Triumpha i Indiana jedynie Indian Vintage Dark Horse może poszczycić się identyczna masą. Aby poruszyć tę lokomotywę, potrzeba potężnego pieca.

Fot. BMW R18 2020

Sercem R 18 jest bokser o pojemności 1802 cm3. Silnik dochładzany jest przez wpasowaną w dolny spojler chłodnicę oleju. Piec został zaprojektowany jako hołd dla silnika pochodzącego z R51/2 – pierwszego boksera z rozrządem OHV, który został zbudowany przez Bawarczyków po drugiej wojnie światowej. Bokser sprzężony jest przez jednotarczowe, suche, antyhoppingowe sprzęgło z 6-stopniową skrzynią biegów. Silnik został ochrzczony „Big Boxer” i jest największą jednostką, jaką kiedykolwiek montowano w niemieckich motocyklach. W stosunku do innych bokserów BMW ten wyposażony został w dodatkowe łożysko ślizgowe wału.

Fot. BMW R18 2020

Cecha szczególna silnika są wyjątkowo długie korbowody, które współdziałają z gigantycznymi tłokami o średnicy 107,1 mm. Skok wynosi aż 100 mm. Zlokalizowane w gardzielach o średnicy 48 mm przepustnice też mają masę roboty, ale to dzięki nim możemy podziwiać stylowe osłony. Wynoszący tylko 9,6:1 stopień sprężania prosi się o założenie turbiny, co pewnie szybko się stanie za sprawą współpracujących z BMW customerów.

Fot. BMW R18 2020

91 KM mocy maksymalnej nie robi wielkiego wrażenia, ale nie musi, bo dla nas ważniejsze jest 150 Nm momentu obrotowego dostępnego już od 2 tys. obrotów. Podczas jazdy maksymalne można osiągnąć 158 Nm przy 3 tys. obr./min. Jak prezentuje się na tym tle konkurencja? Triumph Rocket może więcej, bo zapewnia 165 KM i 221 Nm, Harley-Davidson Deluxe 86 KM i 145 Nm, a wspomniany Indian Vintage Dark Horse 168 Nm. Indian niestety nie podaje w swoich specyfikacjach liczby koników mechanicznych.

Fot. BMW R18 2020

Silnik dopracowano zarówno pod względem mechaniki, jak i estetyki. Jego blok oraz obudowę skrzyni biegów wykonano ze szkiełkowanego lekkiego stopu. Inne elementy, jak pokrywy, obudowy popychaczy czy emblematy, pokryto chromem lub wypolerowano ręcznie, a całość sprawia wrażenie wręcz zegarmistrzowskiej precyzji i dokładności. A drugiej strony, to przecież Niemcy, czyli kuzyni Szwajcarów. Oni mają to po prostu we krwi.

Fot. BMW R18 2020

Nawiązujące do stylistyki sprzed lat dekle rozrządu oraz grube rury kolanek wydechowych, sprawiają, że reszta wydaje się dodatkiem. Potężną bryłę silnika trzeba było jakoś zrównoważyć wizualnie i to zadanie zostało przekazane szprychowym wariantom kół. Przednia obręcz ma 21, a tylna 18 cali. Koła osadzono w równie solidnych wariantach zawieszenia. Klasyczny przedni widelec ma golenie o słusznej średnicy 48 mm. Dodatkowo okryto je osłonami, dzięki którym przypominają raczej kolumny niż widelec.

Fot. BMW R18 2020

Tylny, centralny amortyzator otrzymał progresywną charakterystykę, ale ponieważ jest to konstrukcja nowoczesna, został zmyślnie ukryty i nie psuje wizualnego efektu neoklasyka. W R18 celowo zrezygnowano z elektroniki w zawieszeniu. Dla cruisera, który nie ma absolutnie sportowych aspiracji, to żaden problem.

Fot. BMW R18 2020

Pozostała część konstrukcji oparta została o masywną, podwójną ramę zamkniętą z rur stalowych, która przez lata była charakterystycznym elementem klasycznych modeli BMW. W przypadku R 18 wyposażono ją w wahacz imitujący sztywne zawieszenie, a całości dopełnia wspomniany, niczym nieosłonięty, niklowany wał. Konstrukcję ramy wzmacniają odlewane odkuwki.

Fot. BMW R18 2020

Nawet w neoklasyku nie może obecnie zabraknąć kilku osiągnięć technologicznych naszych czasów. Klienci, którzy zdecydują się na zakup R 18 dostaną w pakiecie trzy tryby jazdy z możliwością indywidualnej adaptacji, kontrole trakcji z opcją dezaktywacji, MRS, asystenta cofania i Hill Start Control. Z uwagi na masę potwora, to na pewno przydane funkcje.

Fot. BMW R18 2020

BMW uwzględnia chęć klientów do natychmiastowej personalizacji świeżo zakupionego R18. Jeszcze w salonie będzie można wybrać i zainstalować na pokładzie szereg specjalnych akcesoriów. Lista dodatków jest bardzo obszerna, a najciekawszy jest fakt, że spora część została przygotowana we współpracy z takimi tuzami aftermarketowego asortymentu jak Vance & Hines, Roland Sand Design czy Mustang.

Fot. BMW R18 2020

Motocykl będzie kosztował w Polsce ponad 100 tys. złotych. To wcale nie jest tak dużo, jeśli porównamy go z konkurencją w segmencie eleganckich cruiserów. Wiemy już, że poza modelem podstawowym, Niemcy wyszykowali również wariant Classic, jeszcze bardziej nawiązujący do turystycznych motocykli konkurencji. To może oznaczać walkę, sroga walkę, chociaż wierni widlakom tradycjonaliści i tak powiedzą, że BMW nie ma szans. A Wy jak uważacie?

%d bloggers like this: