Władze Mielca nie wycofują się ze swojej decyzji. Ograniczenia dla motocyklistów pozostaną

W ostatni poniedziałek sierpnia w podkarpackim Mielcu ustawione zostały znaki zakazujące wjazdu w aleję Niepodległości znajdującą się w ścisłym centrum miasta. Zgodnie z informacją na znakach, zakaz obowiązuje w soboty, niedziele i święta, a więc wyłączenie dotyczy każdego weekendu i dodatkowo licznych dni świątecznych.

W praktyce oznacza to, że zakaz będzie obowiązywał przez jedną trzecią roku! Dlaczego władze miasta postanowiły ukarać motocyklistów, bo przecież do tego sprowadza się zakaz przejazdu? Decyzja urzędników motywowana jest zastrzeżeniami mieszkańców tej części miasta, którzy narzekają na nocne wyścigi motocyklistów i związany z nimi hałas.

Fot. poboczem.pl

Możemy zrozumieć mieszkańców, chociaż aleja Niepodległości nie jest cichą, wąską uliczką w spokojnej części miasta, a drogą powiatową, po której o każdej porze nocy i dnia jeżdżą setki samochodów osobowych i ciężarowych.

Bardziej zdumiewa nas fakt, że zamiast ukrócić nielegalne wyścigi, na które słusznie narzekają okoliczni mieszkańcy, władze miasta postanowiły ukarać wszystkich posiadaczy motocykli! Skoro jednoślady spełniają wymagane prawem normy, w tym poziomu hałasu emitowanego przez układ wydechowy, dlaczego właściciele motocykli zostali ukarani? Bo policja nie może złapać kilku imbecyli?

To byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było tak tragicznie. Może całkowicie zakazać wjazdu motocykli do miast, bo przecież zawsze znajdzie się jakiś idiota, który nocą pałuję swoje dwa kółka? Niech wszyscy za niego odpowiadają. Czy to będzie sprawiedliwe?

%d bloggers like this: