Mitchio Arai chciał konstruować kaski. Robi to do dziś, chociaż ma już 80 lat

Za sukcesem Arai stoi głównie jeden człowiek. Mimo dojrzałego wieku, wciąż sprawuje pieczę na rodzinną firmą. Arai nie uchodzi za giganta branży, ale ma coś innego: styl i podejście, które sprawia, że produktom japońskiej marki można zaufać. W jakim sensie? Posłuchajcie…

Mitchio Arai jest człowiekiem o bezgranicznym entuzjazmie. 81-letni prezes i dyrektor generalny kultowej japońskiej firmy Arai Helmet oprowadził dziennikarzy z branży motocyklowej po swoim miejscu pracy, w którym spędził 60 lat życia. Manufaktura znajduje się w biznesowej dzielnicy Ōmiya-ku, około godziny od centrum Tokio. Można powiedzieć, że jest tak samo zaangażowany w projektowanie i budowę kasku, jak wtedy, gdy po raz pierwszy wrócił z USA, gdzie studiował w połowie lat 60.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

Rodzinna firma bez zewnętrznych udziałowców zatrudnia 400 pracowników, natomiast wkrótce przejdzie pod zarząd syna Mitchio, 45-letniego Akihito. Ale stanie się to dopiero wtedy, gdy Mitchio tak zadecyduje. Jego pozycja w biznesie i branży kasków jest od lat bardzo wysoka. Dzieje się tak głównie dlatego, że Mitchio ma tradycyjne podejście do interesów – przede wszystkim zależy mu na uczciwości i zadowoleni kontrahentów.

Kaski Arai chronią głowy najlepszych motocyklistów na świecie. Każdy z nich pochodzi z zaledwie czterech zakładów na Ōmiya-ku, głównego zakładu produkcyjnego w Shinto, fabryki montażowej Katayanagi oraz oddziały w Amanumie.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

W modelach dla zawodników MotoGP nie ma żadnej technologii, która nie byłaby dostępna dla ciebie lub dla mnie. Każdy ma dostęp do tych samych kasków, które posiadają identyczny, bardzo wysoki poziom ochrony. To również część legendy Arai. Rodzinna firma z Japonii traktuje wszystkie swoje produkty, każdą sztukę, jakby miała zostać zakupiona specjalnie dla Lorenzo, Rossiego lub Márqueza.

Każdy kask Arai rozpoczyna swoje życie w pomieszczeniach działu skorup, w których panuje nieco podwyższona temperatura. Wyszkolony pracownik układa dwadzieścia oddzielnych kawałków włókna szklanego i opatentowanego przez japońską firmę materiału Superfiber Arai. Warto dodać, że jest to struktura wytrzymalsza od zwykłego włókna szklanego aż o 30 procent, ale dzieje się to kosztem ceny. Superfiber Arai to materiał sześciokrotnie droższy niż tradycyjne włókno szklane. Po ułożeniu kawałków uzyskiwana jest pewna całość, która zwana jest preformą.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

Podczas kolejnego etapu całość umieszczana jest w piecu, następnie dodana zostaje żywica, następuje napompowanie specjalnego worka pneumatycznego. Mieszanka z włókna szklanego jest gotowana przez piętnaście minut. Po tym czasie gotowa skorupa zostaje odsłonięta – na zdjęciu R75.

Nazwa nie jest przypadkowa. Otóż promień krzywizny jest nie większy niż 75 milimetrów i stąd nazwa nawiązująca do tej cechy konstrukcji. Za powstanie każdego kasku odpowiada jedna osoba. Arai umieszcza jej nazwisko lub kod na wewnętrznej stronie skorupy. Dzięki temu pracownicy czują się odpowiedzialni za swoje dzieło, poprawia się również jakoś produktu.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

Po etapie produkcji podstawowej przychodzi czas na poddanie powłoki wstępnej kontroli, następnie ponownemu wygrzewaniu. Kolejny krok wymaga użycia nowoczesnego lasera, który wycina w kasku odpowiedniej wielkości szczeliny i otwory. Proces nie jest jeszcze zakończony, ponieważ kask zmierza do działu farb.

To skomplikowany proces składający się z dziesięciu do piętnastu kroków, w zależności od modelu kasku. Wszystko robione jest ręcznie, co wymaga znacznie więcej czasu niż w produkcji opierającej się na automatach, ale za ludzka ręka oznacza z kolei nieznacznie różnice i dopieszczenie detali, czego bezduszne maszyny wciąż jeszcze nie potrafią.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

Grafika, która pojawia się na kasku, to kolejny etap. Jak w przypadku poprzednich czynności, malowanie określonych wzorów lub układanie grafiki odbywa się ręcznie, natomiast zajmują się tym głównie kobiety. Zdaniem kierownictwa firmy panie mają więcej cierpliwości i ostatecznie wykonują lepiej tę pracę niż mężczyźni.

Gra kask Arai jest w końcu gotowy do wysyłki, ma za sobą kontakt z około czterdziestoma parami rąk. Od pierwszego układania pasków włókna szklanego, przez szlifowanie na mokro, układanie wkładek z pianki EPS, po dopasowanie do kasku przyłbicy.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

„Nie jesteśmy zbyt dobrymi biznesmenami” – mówi z rozbrajająca szczerością Mitchio Arai. „Rozumiemy, że wiele procesów, które wykonujemy ręcznie, kosztuje nas bardzo dużo, ale wierzymy w nie, ponieważ zamiast odhumanizowanej, masowej produkcji, kaski są konstruowane przez naszych mistrzów, a przede wszystkim ludzi, którzy doskonale znają się na rzeczy.”

Kaski mogą być naprawdę piękne. Arai stawia na ludzi, którzy to dostrzegają. Mimo to japońska firma nie pozostaje w tyle i zmienia się. Od lat 70. XX wieku przedsiębiorstwo podlega nieustannej ewolucji. Ale fakt, że każdy kask przechodzi przez dłonie wielu ludzi, nadaje tym przedmiotom specjalne znaczenie.

Fot. Courtesy of Arai Helmet

Czy w dobie globalizacji, pośpiechu i masowej produkcji japońska, tradycyjna firma i marka, utrzyma swój niezwykły proces produkcji, w której rękodzieło wciąż ma znaczenie? Przekonamy się o tym w następnym latach.

%d bloggers like this: