Samorządowcy chcą, aby utrata prawa jazdy była… płatna

Do wiceministra infrastruktury, Rafała Webera, trafiło pismo Związku Powiatów Polskich. Samorządowcy chcą pieniędzy na zatrudnienie większej liczby urzędników, którzy zajmą się procedurą zatrzymywania praw jazdy na trzy miesiące (za przekroczenie prędkości o 50 km/h także poza obszarem zabudowanym). Gdzie znaleźć kasę? Domyślacie się już?

Fot. Inforiders

Chodzi o nowelizację, która przyjmuje odbieranie prawa jazdy kierowcom, którzy przekraczają dopuszczalną prędkość o 50 km/h lub więcej również na drogach pozamiejskich. Aktualnie uprawnienia na trzy miesiące traci się z automatu po przekroczeniu 50 km/h od obowiązującej prędkości, jedynie w obszarze zabudowanym.

Związek Powiatów Polskich wskazuje: „(…) liczba spraw polegających na wydaniu decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy wzrośnie najprawdopodobniej w stopniu podobnym lub wyższym czyli o około 40 000 spraw rocznie, tj. ponad 100 spraw administracyjnych na 1 starostwo rocznie. Biorąc pod uwagę powyższe, oraz skomplikowany charakter postępowań, należy wskazać, że w wielu powiatach wprowadzenie tego rozwiązania może wiązać się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych pracowników, którzy będą odpowiedzialni za realizację lub wspomaganie realizacji tego zadania.

ZPP znajduje również źródło finansowania dodatkowych etatów w urzędach: „Jednocześnie dajemy pod rozwagę wprowadzenie możliwości ponoszenia przez samego sprawcę wykroczenia kosztów postępowania administracyjnego, związanego z zatrzymaniem prawa jazdy.”

Czyżby utrata prawa jazdy, punkty karne oraz wysoki mandat, to wciąż było za mało dla urzędników? Rozumiemy konieczność karania kierowców łamiących przepisy drogowe, ale czy należy dodawać nowe kary do już istniejących?

%d bloggers like this: