W 2019 roku sprzedaż motocykli w Indiach spadła o 1,5 mln sztuk. Jaki był powód?

W ciągu pierwszych trzech kwartałów 2019 roku sprzedaż nowych motocykli w Indiach spadła o około 1,5 mln sztuk w porównaniu z rokiem 2018. Bardziej obrazowo oznacza to, że dziewięciomiesięczny spadek był sześciokrotnie większy niż globalna roczna sprzedaż motocykli Harleya-Davidsona!

Tysiące pracowników zostało zwolnionych, a jedna fabryka Hondy została tymczasowo zamknięta w celu zmniejszenia zapasów. Obecny kryzys związany z epidemią koronawirusa jeszcze pogłębi kryzys, ale dlaczego największy na świecie rynek motocyklowy zaczął się załamywać?

Bajaj motocykle. Foto: Motown India

Rynek motocyklowy w Indiach ma skalę niewyobrażalna dla Europejczyka. Tylko w 2018 roku sprzedano w tym kraju ponad 20 milionów nowych motocykli. Firmy takie jak Hero, Bajaj, TVS i Mahindra – są ogromne. Honda, Yamaha i Suzuki budują motocykle i skutery specjalnie i wyłącznie dla Indii. Lokalne marki operują w skali, która dla europejskich producentów jest nieosiągalna.

Tylko we wrześniu ubiegłego roku jedna z powyższych marek, tj. Hero, sprzedała 750 000 sztuk jednośladów. Dla porównania w Polsce wszyscy producenci i marki sprzedali łącznie nieco ponad 113 000 maszyn (motocykli i motorowerów łącznie), ale nie w miesiąc, tylko przez cały rok!

fot. royalenfield.com

Sprzedaż motocykli w Indiach przewyższa nawet zbyt w Chinach, do niedawna absolutnego hegemona w tym segmencie. Ale to indyjscy producenci notowali dwucyfrowy wzrost sprzedaży rok do roku, niekiedy nawet o 20 lub 30 procent! Jednak w ubiegłym roku indyjski rynek skurczył się o około 10 procent, tysiące pracowników wylądowało na bruku. Nawet tak popularne jednoślady jak Honda Activa, przestały się sprzedawać. Fabryka, w której składano japoński model, została zamknięta na wiele dni, aby zmniejszyć liczbę jednośladów w sieci dystrybucji i u dealerów. Ucierpiały również inne marki i producenci. Dlaczego?

Okazuje się, że powodów może być kilka. Przede wszystkim koszt nowych motocykli znacząco wzrósł z powodu zmiany przepisów, które obecnie nakładają na producentów obowiązek stosowania systemu ABS w większości modeli. Do tego doszedł rygor płacenia za ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej za pięć lat z góry!

fot. www.bajaj.pl

Koszty mają jeszcze wzrosnąć, ponieważ od 1 kwietnia 2020 roku motocykle w Indiach muszą spełniać normę emisji spalin znaną w Indiach jako “BSVI”. (BS oznacza Bharat Stage, a VI to liczba porządkowa). Technicznie rzecz biorąc nowa norma jest bardzo podobna do Euro 5, a pod pewnymi względami nawet bardziej rygorystyczna. Jakość powietrza w Indiach jest bardzo zła, w miastach faktycznie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców, więc rząd postanowił przeskoczyć oczekiwaną zmianę na BSV i narzucić obywatelom od razu BSVI.

Oznacza to, że producenci, którzy chcą sprzedawać na indyjskim rynku, muszą niespodziewanie spełnić najsurowszą światową normę emisji. To powoduje  wzrost cen o około 30 procent. Co gorsza, kampania informacyjna miała wiele braków i część zasad została źle zrozumiana na wsi, gdzie potencjalni nabywcy nie rozumieli, iż motocykle zakupione przed 1 kwietnia będą mogły dalej poruszać się po drogach. Kupcy obawiali się, że 1 kwietnia wcześniejsze modele nie będą mogły już być użytkowane. Wielu z nich zdecydowało się odłożyć nowe zakupy do czasu, gdy modele BSVI trafią na rynek.

fot. royalenfield.com

Kolejna problem związany jest z demonetyzacją. Rząd dążył do demonetyzacji, aby spróbować wyeliminować transakcje „na czarno” (bez opodatkowania), utrudnić działalność przestępczą i finansowanie terroryzmu. Istniejące banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii musiały zostać zwrócone do banków i zastąpione nowymi banknotami o nominałach 500 i 2000 rupii. Pomimo kampanii informacyjnej przeprowadzenie operacji było wyzwaniem, tym bardziej, że większość Hindusów nie posiada nawet kont bankowych i nie korzysta z ich usług.

Jakby tego było mało, w ramach nowych regulacji rząd zakłócił dwa ważne źródła kredytu: drobne kredyty gotówkowe udzielane w rodzinach lub na wsiach oraz bardziej formalne kredyty udzielane przez tzw. pozabankowe firmy finansowe. Największe z nich faktycznie zbankrutowały. Warto wyjaśnić, że najpopularniejsze modele jednośladów w Indiach sprzedają się za mniej niż 1000 dolarów, ale to i tak jest około 60 procent średniego, rocznego dochodu przeciętnego nabywcy! Mówiąc inaczej, prawie wszyscy klienci musza pożyczać pieniądze, ale aż 85 procent pieniędzy w obiegu było w gotówce. Zawirowania dotyczące środka płatniczego odbiły się na wszystkich i wszystkim.

fot. royalenfield.com

A teraz jeszcze koronawiorus… Do tej pory to właśnie Indie podjęły najbardziej radykalne kroki w celu zapobieżenia epidemii na terenie swojego państwa. 24 marca premier Narendra Modi ogłosił całkowite, trzytygodniowe zamknięcie kraju. Obywatele dostali jedynie cztery godziny na przygotowanie się. Zamknięte zostały sklepy, transport publiczny, szkoły, miejsca kultury, urzędy. Zamknięte jest dosłownie wszystko w państwie, w którym żyje blisko 1,4 mld ludzi. Z domu może wyjść jednokrotnie jeden członek rodziny w ciągu dnia, by kupić produkty niezbędne do życia.

W wiodącym w Indiach hinduizmie (ma ok. 800 mln wyznawców w tym kraju) są podobno 33 miliony bogów, nie mówiąc już o tym, że w Indiach praktykowana jest również każda inna znana ludziom religia. Bogowie wiedzą tylko, jakie konsekwencje będą miały na osłabiony, ale wciąż największy rynek motocyklowy na świecie, problemy związane z epidemią SARS-CoV-2. Uwzględniając ostatnie doniesienia, może być również tak, że zapaść sektora motocyklowego będzie akurat najmniejszym problemem Indii..

%d bloggers like this: