BMW R18 pojawił się i… Jest tak sobie

W drugiej połowie marca zobaczyliśmy „szpiegowskie” zdjęcia najgorętszej obecnie nowości ze stajni BMW. Były to fotki motocykla tuż przed premierą, natomiast najbardziej zaskoczył nas fakt, że model testowy nie jest już tak radykalny, jak jego wcześniejsze wersje. Teraz dostaliśmy wreszcie wersję produkcyjną i możemy przekonać się, jak bardzo różni się od koncepcji przygotowanej we współpracy z japońską ekipą Custom Works Zon.

Fot. BMW-R18

Niestety fabryczna wersja została mocno ugrzeczniona, a niektóre pomysły wydają się po prostu słabe. Silnik nas nie zaskoczył. 1800 cm3 i 158 Nm przy 3000 obr./min brzmi nieźle, ale jeśli połączymy to z 90 KM, nie wygląda już tak dobrze. Z drugiej strony w przypadku ciężkich kanap do długich rajdów są to standardowe, oczekiwane parametry. W końcu jakoś trzeba ruszyć 345 kilogramów masy motocykla.

Fot. BMW-R18

Manewrowanie tym potworem w okolicy garażu na pewni nie będzie łatwe, dlatego przyda się fabryczny wsteczny bieg. Elektronika obejmuje również kontrolę trakcji oraz Hill Control, chociaż ten ostatni nie pojawi się niestety w standardzie.

Fot. BMW-R18

Wizualnie… Jest bardzo zwyczajnie. Osłony widelca sprawiają, ze przednia sekcja sprawia wrażenie nieco ciężkiej, chociaż na pewno jest to zamierzony efekt, bo jakoś trzeba było wyrównać widok potężnego bloku silnika i równie masywnej tylnej sekcji. Chyba najbardziej dziwacznym rozwiązaniem jest końcówka wydechu, którego kształt miał dodać maszynie szyku i elegancji, a wygląda na przesadzony i dziwaczny – chociaż jestem pewien, że znajdą się osoby, które będą tym rozdeptanym śledziem zachwycone.

Fot. BMW-R18

Na razie nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów i parametrów motocykla. W tej chwili najlepsza wydaje się cena, która wynosi 17,5 tys. dolarów. W przeliczeniu na złotówki to około 75 tys. zł, znacznie mniej niż oczekiwaliśmy.

%d bloggers like this: