Wzrosło ryzyko spotkania zwierząt na drogach! Jak uniknąć kolizji?

Według danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na drogach naszego kraju jest obecnie o połowę mniej pojazdów. To sprawia, że jazda jest bezpieczniejsza, a wypadków mniej – co raportuje z kolei policja. Nietypowa sytuacja spowodowała natomiast inny kłopot. Na drogach można spotkać o wiele więcej dzikich zwierząt, które ośmielone niewielkim ruchem częściej wchodzą na asfalt. A to z kolei oznacza olbrzymie niebezpieczeństwo dla kierowców aut, a przede wszystkim motocyklistów.

Mimo epidemii koronawirusa, część z nas musiała rozpocząć sezon, ponieważ motocykl jest pojazdem często wykorzystywanym do dojazdów do pracy – a w takim przypadku jazda jest dozwolona. Jednośladów będzie się zapewne pojawiać w następnych tygodniach co raz więcej, podobnie jak saren, dzików i innych dzikich zwierząt, dla których wiosna również jest wzmożonym okresem aktywności.

Ile jest wypadków z udziałem zwierząt?

Według Komendy Głównej Policji, tylko w 2017 roku doszło do 24 604 zdarzeń z udziałem zwierząt. Oprócz tego 195 razy kierowcy zderzyli się z dziką zwierzyną, w czego wyniku 10 osób straciło życie, a 229 zostało ciężko rannych. Mówiąc prościej, ryzyko zawsze istnieje, a obecnie jest jeszcze wyższe. Jak w takim razie uniknąć niechcianego spotkania?

Fot. CityLab

Dzikie zwierzęta najczęściej można spotkać na drodze jesienią i wiosną, o zmierzchu lub tuż po zmroku. Najczęściej na drogach przecinających lasy, w pobliżu łąk, pastwisk. Warto wiedzieć, że na przykład zimą zwierzęta wchodzą na drogę choćby dlatego, żeby zlizywać z niej sól.

Najgorszym miesiącem jest maj, co związane jest z sezonowymi zmianami ostoi zwierząt, ale również zwiększonym ruchem drogowym, bo jest to okres urlopowy. Najmniej wypadków ze zwierzętami ma miejsce w lutym, kiedy ruchliwość zwierząt jest mniejsza. Niestety policja nie prowadzi statystyk z rozróżnieniem wypadków na zwierzęta dzikie i domowe.

Pewne dane wskazują jednak, że wśród udomowionych zwierząt najczęściej ofiarą jest pies, następnie kot, zaś jeśli chodzi o zwierzynę dziką, najwięcej ginie zajęcy szaraków. W Szwecji aż 35% populacji tych gryzoni traci w ten sposób życie (!). Na drodze możemy spotkać jeszcze jeża, lisa, borsuka, dzika, sarnę, jelenia, a nawet łosia czy bobra.

Najczęściej zderzamy się z… dużymi zwierzętami

Niestety bardziej prawdopodobne jest zderzenie z dużym zwierzęciem. Przynajmniej takie są wyniki ankiety przedstawione w pracy magisterskiej pt. „Kolizje z dzikim zwierzętami na drogach w Polsce” . Na podstawie odpowiedzi 560 osób, które wzięły udział w ankiecie, aż 49 % kolizji dotyczyło dużych ssaków, 42 % z udziałem średnich i małych ssaków oraz 9 % z udziałem ptaków.

Dla motocyklisty każde zderzenie ze zwierzęciem jest śmiertelnie niebezpieczne, niezależnie od rozmiaru, co pośrednio obrazuje wcześniejszy film, warto jednak wiedzieć, że równie niebezpieczny jest manewr mający na celu uniknięcia zderzenia. Gwałtowne ruchy kierownicą i hamowanie prowadzą często do wywrotki, wypadnięcia z drogi i mogą zakończyć się zderzeniem z drzewem lub innym pojazdem, uczestnikiem ruchu drogowego.

Jak uniknąć zwierzęcia a drodze?

Trzeba respektować ograniczenia prędkość w obszarze zabudowanym, nawet jeśli nie widać pieszych lub mieszkańców. W wielu gospodarstwach znajdują się zwierzęta domowe: psy, koty, kury, kaczki – które mogą w każdej chwili znaleźć się na drodze. Należy minimalizować ryzyko zderzenia z nimi i jechać wolnej. To zawsze kilka sekund więcej na ewentualną reakcję.

Fot. Pixabay

Jeśli zwierzę znalazło się na drodze, przed ostrym hamowaniem warto zaryzykować szybkie spojrzenie w lusterka. Oczywiście to nie jest proste i często brakuje czasu na taką reakcję, ale warto o tym choćby pamiętać. Jeśli z tyłu nadjeżdża szybko ciężarówka lub samochód osobowy, dobrze widzieć, który kierunek ewentualnej wywrotki będzie bezpieczniejszy. Inna kwestia, że niekiedy lepiej… nie hamować.

Nie zawsze warto… reagować

To przykre, ale jeśli zwierzę jest małe, niekiedy lepiej nie wykonywać gwałtownych manewrów. Od ciężkiego motocykla zając lub jeż najpewniej się odbije lub trafi pod koła, ale zaniechanie lub spokojne hamowanie jest lepszym rozwiązaniem niż nerwowe manewry i ostre napieranie na ręczny i nożny hamulec. Jeżeli zwierzę jest duże, mowa o sarnie lub dziku, lepszym rozwiązaniem będzie ominąć przeszkodę. Można też zaryzykować kontrolowany upadek, ale prawda jest taka, że żaden upadek nie jest w pełni kontrolowany. To ruletka.

Nie ma jednej, uniwersalnej metody, bo każdy przypadek jest inny. Różne są motocykle, droga, prędkość, stroje motocyklistów z protektorami lub nie, doświadczenie kierowcy, dlatego najlepiej zaradzić kolizji, niż w niej uczestniczyć.

Patrz na znaki

Odcinki, na których można spotkać dzikie lub domowe zwierzęta, są najczęściej oznaczane znakiem A18B („uwaga na zwierzęta dzikie”) lub A18A („uwaga na zwierzęta”). W naszym kraju są ustawiane dość często, również profilaktycznie, co powoduje, że kierowcy bagatelizują ostrzeżenie, o którym informują znaki.

Co zrobić, jeśli widzimy zwierzę w pobliżu drogi, na jezdni, lub w nocy dostrzegamy jarzące się odbitym światłem oczy zwierzęcia? W gruncie rzeczy najlepsza jest redukcja prędkości. Nie zaleca się używania świateł drogowych i trąbienia, ponieważ nie wiemy, jak zwierzę zareaguje.

Co w razie wypadku?

Jeżeli już dojdzie do wypadku, o ile nie ma większych obrażeń kierującego lub pasażerów, po zabezpieczeniu motocykla (trzeba zwrócić uwagę czy z jednośladu nie wyciekają na drogę jakieś płyny), kierowca jest zobowiązany poinformować o fakcie potrącenia zwierzęcia odpowiednie służby. Jeśli do potrącenia doszło nieumyślnie, Policja na pewno nie nałoży na motocyklistę mandatu i nie naliczy punktów.

Fot. quora.com

Kontakt ze służbami jest potrzebny również dlatego, żeby ewentualnie pomóc zwierzęciu, lub niekiedy, skrócić jego cierpienia. Za niedopełnienie tego obowiązki grożą konsekwencje prawne, areszt lub grzywna do 5 000 zł. Oczywiście w miarę możliwości należy włączyć światłą awaryjne lub w inny sposób ostrzec innych użytkowników drogi o niebezpieczeństwie.

Czy należy pomagać rannemu zwierzęciu?

Samodzielna pomoc zwierzęciu nie jest wskazana. Nie wiadomo czy nie jest chore na wściekliznę, ponadto szok i ból mogą spowodować, że będzie agresywne i istnieje ryzyko pogryzienia, pokąsania. Pamiętajmy, że dzikie zwierzę próbuje za wszelką cenę odsunąć się od zbliżającego się człowieka lub uciec, co zwiększy jego cierpienie i rany.

Co z odszkodowaniem?

Jeśli chodzi o dziką zwierzynę, jeżeli odcinek drogi był oznaczony znakiem A18B, właściciel pojazdu nie może liczyć na odszkodowanie. Posiadacze polisy AC są w lepszej sytuacji, ponieważ uzyskają zwrot pieniędzy na naprawę, chociaż najczęściej utracą zniżki. Jeśli znaku A18B nie było, można zwrócić się o rekompensatę do zarządcy drogi, ale w praktyce uzyskanie pieniędzy jest bardzo trudne.

Nawet droga sądowa nie gwarantuje sukcesu, bowiem zarządcy zrzucają winę na nadleśnictwa i koła łowieckie, a te na Skarb Państwa i sprawa grzęźnie na długie lata. O wiele łatwiej dojść swoich racji, jeżeli wtargnięcie zwierzęcia było spowodowane nagonką, czyli polowaniem. Prościej jest też ze zwierzętami gospodarskimi. W przypadku zwierząt hodowlanych rolnicy są zmuszeni do wykupienia obowiązkowego OC.

Fot. straitstimes.com

Uzyskanie odszkodowania po kolizja z udziałem zwierzęcia domowego najczęściej jest prostsze, chociaż nie zawsze. Wpierw trzeba odnaleźć właściciela czworonoga. Jeżeli się to uda, właściciel powinien wypłacić odszkodowanie z polisy lub z własnej kieszeni. Zazwyczaj nie obejdzie się bez wezwania policji. Funkcjonariusz sporządzi notatkę z miejsca zdarzenia, dokument będzie ewentualnym dowodem w sprawie przed sądem, jeśli właściciel zwierzęcia nie będzie chciał zapłacić za szkody.

Bądź ostrożny!

Jazda na motocyklu to niesamowita przyjemność i frajda, ale niestety to również pasja, która niesie ze sobą szereg niebezpieczeństw. Naczelna zasada dotyczy rozwagi i wyobraźni. Niektórych sytuacji nie da się przewidzieć, ale jeśli jedziemy ciemną nocą przez las albo przemierzamy serpentyny dróg, przy których wypasają się zwierzęta, nie trzeba być jasnowidzem, żeby zdań sobie sprawię, że zwierzęta mogą wtargnąć na jezdnię.

W sytuacjach podbramkowych trzeba zdać się na trzeźwą ocenę sytuacji i własną zimną krew, ale myślimy i rozumiemy zagrożenie, nasze szanse na wybrnięcie z impasu są od razu większe. Aktualnie sytuacja, mimo mniejszego ruchu samochodowego, jest jeszcze bardziej niebezpieczna. Na pustych drogach chętniej rozwijamy większe prędkości, a zwierzęta można spotkać częściej niż zazwyczaj. Pamiętajcie o tym!

%d bloggers like this: