Jeździłbyś na motocyklu z drukarki 3D wyposażonym w silnik Fireblade?

Współczesny przemysł motocyklowy doświadczył w ostatnich latach gwałtownego rozwoju technik i technologii produkcji. Czy dzięki fabrykom stosującym robotykę, skomplikowane linie montażowe i wydajny system przepływu pracy, współczesna produkcja motocykli może stać się bardziej zaawansowana?

Fot. bottpower.com

Odpowiedź brzmi: tak. Wysoko wyspecjalizowany sklep i warsztat motocyklowy z siedzibą w hiszpańskiej Walencji wydrukował właśnie w technice 3D większość komponentów swojego najnowszego motocykla. Co więcej, maszyna ma w drukowanej ramie silnik z Hondy Fireblade.

Fot. bottpower.com

Bottpower jest małym, zorientowanym na wysoką wydajność, warsztatem inżynierii sportów motocyklowych. Dzięki budowaniu i tuningowaniu motocykli do użytku na torach i wyścigach, Bottpower jest obyty z konstrukcjami o wysokich osiągach, z zastosowaniem najnowszych technologii. Również dlatego ekipa Bottpower nie miała problemu z użyciem nietypowego procesu druku 3D. Swój pojazd nazwali Morlaco.

Fot. bottpower.com

Rama nośna Morlaco, zbiornik paliwa, siedzenie, skrzynia biegów, wloty powietrza i wszystkie wsporniki zostały wydrukowane w 3D, a tylko podwozie, hamulce i silnik oparto na tradycyjnej technologii. Nowatorska metoda pozwala projektantom na pełną swobodę w zakresie projektowania i pozwala zaoszczędzić wiele czasu od tworzenia form i outsourcingu ich produkcji.

Fot. bottpower.com

Części nośne motocykle wydrukowane w 3D, zostały wykonane z żywicy kompozytowej (polimery i tytan). Bottpower współpracował przy tym projekcie ze specjalistami od druku 3D, firmą Optimus 3D. David Sanchez z Bottpower wyjaśnił, że to, co skłoniło go do użycia druku przestrzennego, to fakt, że chciał, aby ten motocykl był tak zaawansowany technologicznie, jak to tylko możliwe – nie tylko pod względem części i osiągów, ale także sposobu, w jaki został zbudowany.

Fot. bottpower.com

Sanchez wyjaśnił, że w przypadku tradycyjnych metod produkcji proces może trwać nawet tygodnie, aby wyprodukować pojedynczą część. Z kolei drukowania 3D wymaga jedynie pliku, który zostanie pobrany i wydrukowany. Wszystkie części pojazdu można mieć w zaledwie cztery dni.

Fot. bottpower.com

Bottpower Morlaco powinien zostać ukończony już latem 2020 roku. Proces druku 3D może zrewolucjonizować produkcję wyspecjalizowanych motocykli do użytku wyścigowego, jak również niestandardowych części i prototypów. Czy ta metoda zostanie zaadoptowana również w przemyśle motocyklowym dla masowego odbiorcy? Jak myślicie?

%d bloggers like this: