Czy fabryka Polaris w Polsce jest ważna? Widzieliśmy, jak montuje się motocykle marki Indian

To jedyna fabryka motocykli Indian i Polaris w Europie, a na otwarcie obiektu przyjechał sam Scott Wine, czyli prezes Polaris, który powstałą w połowie lat 50. firmą zarządza od blisko dwunastu lat!

Dodajmy jeszcze, że amerykański moloch zatrudniający na całym świecie ponad 11 tysięcy pracowników, generuje rocznie astronomiczne 5,4 mld dolarów przychodu (dane z 2017 roku). Swoich pojazdów Polaris nie sprzedaje tylko do Afganistanu, Kuby, Iranu, Syrii i Północnej Korei.

Motocykle złożone w Polce są eksportowane do odbiorców na całym świecie, jednak głównie do Europy. Najmniej pojazdów motocyklowych sprzedawanych jest do Azji. Francja, Włochy i Hiszpania są głównymi odbiorcami na Starym Kontynencie.

Fot. Inforiders.pl

Zakład w Opolu zatrudnia około 320 osób, włącznie z pracownikami biur, magazynów, itd. Jak wspomnieliśmy w pierwszej części artykułu, dziennie składanych jest 29 motocykli, ale poza nimi każdego dnia powstają jeszcze 52 pojazdy ATV oraz 22 sztuki klasy SBS. Wszystkie części, z wyjątkiem ogumienia, dostarczane są z USA. Opony kupowane są e Europie, co wynika z faktu, że na Starym Kontynencie są inne wymagania co do „starości” gumy. Na motocyklu, który wyjeżdża z fabryki, opona może mieć najwyżej dwa lata (dla pojazdów terenowych do czterech lat).

Fot. Inforiders.pl

Podczas wdrażania produkcji motocykli w Polsce, która finalnie ruszyła w zeszłym roku, cały proces był nadzorowany przez amerykańskich specjalistów. Trzech inżynierów i dwóch kontrolerów z USA każdego dnia sprawdzało, czy realizowane są i zachowane wszystkie procedury oraz standardy. Wszystko po to, aby motocykle produkowane w Opolu odpowiadały w stu procentach swoim braciom zza Oceanu. Stopniowo pojawiły się również rodzime usprawnienia i modyfikacje ze względu na większe wymagania europejskich klientów.

Fot. Inforiders.pl

Jedną ze zmian w opolskiej fabryce Indiana było wprowadzenie innych niż standardowe ubiorów dla pracowników. Są wykonane z bardzo miękkiego materiału i pozbawione metalowych ćwieków i elementów. Wszystko po to, aby zminimalizować ryzyko zarysowana lakieru. Podobnie jest z siedzeniami. Do prób używane są siedziska testowe, natomiast egzemplarz montowany finalnie jest dziewiczy do czasu, aż zasiądzie na nim nowy właściciel motocykla.

Motocykle są montowane w Polsce z części, które dostarczane są z fabryki w Spirit Lake, ale to nie oznacza, że zakład w Opolu to tylko montownia. Po pierwsze pojazdy pozostałych klas, czyli ADV i SBS są spawane w naszym kraju, a po drugie już w tej chwili funkcjonuje profesjonalna malarnia (dla motocykli), która gwarantuje nawet wyższą jakość produktu niż jej amerykański odpowiednik. Nie zapominajmy także o tym, że motocykle Indiana powstają w Polsce krótko, raptem kilka miesięcy.

Fot. Inforiders.pl

Z biznesowego punktu widzenia transport części do montażu motocykli przez pół świata jest nieefektywny i mniej opłacalny niż produkcja i montaż w jednym miejscu, szczególnie że mówimy przecież o odbiorcach w Europie, czyli na lokalnym rynku. Mówiąc krótko, nawet jeśli nikt nam dziś tego nie potwierdza, spodziewamy się, że motocykle Indiana będą w Polsce budowane do A do Z, chociaż nie wiemy oczywiście w jakiej perspektywie czasowej może do tego dojść.

Fot. Inforiders.pl

Na koniec jeszcze garść luźny wrażeń, które mamy z naszej wizyty w fabryce Polaris. Pisałem już w pierwszej części, że spore wrażenie zrobiła na nas organizacja pracy, czystość, przestronne hale i sam proces budowy motocykli, który ukierunkowany jest na wysoką jakość produktu finalnego, a nie ilość.

Oczywiście to fasada, za którą kryje się mroczny, krwiożerczy kapitalizm. W ten sposób również można odebrać produkcję na linii montażowej, ale ponieważ widziałem jak pracuje się w przemyśle stoczniowym, handlu, mediach, korporacjach, oraz na własny rachunek – i mówię o osobistych doświadczeniach a nie obserwacji z zewnątrz, naprawdę doceniam starania Polaris, aby pracownicy byli zwyczajnie zadowoleni. Bo raczej nie można było ich wszystkich zaprogramować, aby na takich wyglądali.

Fot. Inforiders.pl

W pierwszej części naszego materiału wspomniałem również o inżynierach, którzy nie tylko realizują procesy technologiczne przeniesione z USA, ale wprowadzają własne innowacje. Mogliśmy z nimi o tym porozmawiać. Po prostu widać i słychać, że niesamowicie ich to kręci, a motocykle, które z dumą nam zaprezentowali, mają bardzo ciekawe i pomysłowe ulepszenia. Nie napiszę o nich szerzej, ponieważ patenty stanowią tajemnicę marki. Dodam tylko, że niektóre z tych pomysłów polskich inżynierów mają szansę trafić na listę modyfikacji wszystkich motocykli marki Indian.

Fot. Inforiders.pl

Wyobrażasz sobie, że opracowujesz pewne rozwiązanie, które zostaje wdrożone we wszystkim motocyklach Indian i stajesz się dzięki temu fragmentem historii marki? Nawet jeśli nie urodziłeś się w Springfield, tylko, dajmy na to, w Rzeszowie? To jest coś! Inna rzecz, że jak się dowiedziałem, autorom ulepszeń nie przysługuje z tego tytułu specjalna gratyfikacja.

Fot. Inforiders.pl

Polaris, a zatem również Indian, robi w Opolu dobrą robotę. Ostatecznie, gdyby tak nie było, klienci po prostu nie kupowali by motocykli amerykańskiej marki. A słupki sprzedaży rosną. Tymczasem my czekamy już na możliwość przetestowania nowego Challengera i sprawdzenia jeszcze gorącego… Aj! Tego nie mogę Wam jeszcze zdradzić! Ale zaglądajcie na Inforiders.pl. Wkrótce odkryjemy wszystkie karty.

%d bloggers like this: