Czego nie dawać motocykliście(stce) na Walentynki

Na pewno znasz syndrom skarpetek lub swetra w renifery, czyli tego rodzaju prezentów, na widok których najchętniej odwracasz się na pięcie i szukasz tabliczki z informacją o najbliższym wyjściu ewakuacyjnym. Ale przecież nie tylko prezenty świąteczne od cioci mogą być miną, na którą wpadniesz. Sam lub sama możesz zastawić podobną pułapkę, jeśli koniecznie chcesz dać swojej połówce „coś motocyklowego”. Oto lista prezentów, których lepiej unikać w święto zakochanych.

Czapka, rękawiczki lub skarpety z logo ukochanej marki

To mit, że fani Suzuki, BMW, Ducati, Triumpha czy Junaka pragną nosić na głowie symbol swojej ulubionej marki. Widziałeś kiedyś właściciela Ferrari w wełnianej czapce, która w okolicy czoła ma wyszytego czarnego konia na żółtym tle? No właśnie… To po prostu szczyt kiczu i chały. Identyfikacja z marką nie polega na tym, że trzeba mieć znaczek ulubionej firmy na elementach odzieży, chyba że mówimy o dresach Addidasa, a to przepraszam.

Fot. Czapka Harley-Davidson

Breloczek z logo

Właściwie podobna kategoria, ale łatwiej popełnić ten błąd i zdecydować się na zakup. Niektóre breloczki mają ładne opakowanie i wyglądają nawet całkiem spoko, ale bądźmy szczerzy, to w gruncie rzeczy najbardziej oczywisty, trywialny i nudny prezent, jaki można komuś wręczyć. Coś na zasadzie: Jestem na Krupówkach, to kupię Halince miniaturową ciupagę z wypalonym napisem „Zakopane”. Ale jeśli czujesz, że związek się kończy, breloczek będzie dobrym wyborem, bo to sygnał, że Ci nie zależy.

Motocyklowe akcesoria, które już ma

Każde hobby wymaga inwestycji, a już zajawka motocyklowa, to studnia bez dna. Niektóre z wydatków pomijamy więc milczeniem, żeby nie denerwować swojej połówki faktem, że do końca miesiąca daleko, a z kasą zrobiło się krucho. Jeśli planujesz zakup gadżetu, akcesorium lub części motocyklowej, o której ukochany lub ukochana kilka razy mówił(a), musisz mieć sto procent pewności, że zakup nie został między czasie dokonany. Wiem, wiem… To niełatwe.

Kicz, knot lub gniot

Pod tymi malowniczymi określeniami kryje się całe spektrum najróżniejszych „wynalazków”, które osoba nieco mniej obeznana z motocyklowymi światem i akcesoriami, może uznać za świetny prezent. Przykład? Proszę bardzo. Sam dostałem kiedyś od ukochanej neoprenowe ochraniacze na kolana: „Żeby Ci nie marzły”. Pal sześć, że w spodniach mam protektory, które chronią przy okazji przed chłodem. Neoprenowe nakładki zakupione przez moją panią były nieanatomicznymi płachtami gumowanego materiału z parą przylepców. Nie nadawały się absolutnie do niczego. A przepraszam, przydały się jako podkładki pod nóżki szafy.

Książki o tematyce motocyklowej

Pewnie uznacie, że to już przesada. Jak to książki! Przecież każdy szanujący się motocyklista ma na półce przynajmniej kilka. No właśnie, kilka. Tak z ręką na sercu, wolisz czytać o przygodach tego czy tamtego podróżnika, czy przeżywać je samemu? Druga sprawa to spektrum tematów i wątków.

Fot. Motocykle

I znowu przykład z życia wzięty. Dostałem kiedyś od rodziny książkę o enduro: „Bo Ty ciągle tylko w tych motocyklach siedzisz”. Fajnie, ale akurat cross i enduro to nie moja bajka, ten temat zwyczajnie mało mnie interesuje. Mamy swoje smaki i smaczki, w które niekoniecznie łatwo utrafić. Oczywiście zawsze można dać po prostu album z motocyklami tej lub innej marki, lub jakiś historyczny rys, ale to najczęściej równie nudne jak paczka kawy Jacobs.

Karta podarunkowa

Być może uznacie, że to kolejny prezent, który przecież wcale nie jest zły. Karta podarunkowa sklepu motocyklowego umożliwia obdarowanej nią osobie wybór takiego prezentu, jaki chce mieć. Ogranicza ją wówczas tylko suma pieniędzy dostępnych na karcie.

Fot. Karta podarunkowa

Niby tak, wszystko się zgadza, ale czy naprawdę wolisz iść po najmniejszej linii oporu i dać ukochanej osobie kawałek plastiku, zamiast postarać się i kupić jej coś specjalnego, co ją ucieszy? Osobiście wolałby dostać coś drobnego, tańszego, ale wybranego specjalnie dla mnie, niż bilet zakupowy.

O czym nie napisałem?

Na pewno moglibyście uzupełnić moja listę złych pomysłów na prezent z okazji Walentynek. A może macie w pamięci jakieś przypadki z własnego doświadczenia? Dajcie nam znać w komentarzach!

%d bloggers like this: