Kierowcy palący „trawkę” mogą powodować więcej wypadków?

Badanie amerykańskiej agencji AAA (American Automobile Association) wykazało, że zalegalizowanie marihuany, które w stanie Waszyngton nastąpiło w 2012 roku, spowodowało znaczny wzrost śmiertelnych wypadków, których sprawcy mieli w organizmach THC.

THC, czyli tetrahydrokannabinol, jest substancją chemiczną odpowiedzialną za większość efektów psychologicznych marihuany. Receptory kannabinoidowe koncentrują się w obszarach mózgu związanych z myśleniem, pamięcią, odczuwaniem przyjemności, koordynacją i percepcją czasu. THC przywiązuje się do tych receptorów, aktywuje je i wpływa na pamięć, euforię, spowalnia ruchy, koncentrację, koordynację i zmienia postrzeganie otaczającego świata.

Fot. Pixabay

Według NIDA (National Institute on Drug Abuse) THC stymuluje komórki w mózgu, które wpływają na produkcję dopaminy. Koliduje również z przetwarzaniem informacji w hipokampie, który jest częścią mózgu odpowiedzialną za tworzenie nowych wspomnień.

Badanie AAA Fundation skupiło się na zdarzeniach drogowych, które miały miejsce w ciągu pięciu lat przed legalizacją marihuany w stanie Waszyngton (w 2012 roku) i pięciu lat po wprowadzeniu mniej restrykcyjnych przepisów. Okazało się, że THC wykryto u 8,8 proc. kierowców, którzy uczestniczyli w wypadkach śmiertelnych przed zmianą przepisów i aż 18 proc. (średnio) po 2012 roku.

Fot. American Automobile Association

Oczywiście tego typu dane nie wykazują bezpośredniej przyczyny konkretnych zdarzeń drogowych. Może być przecież tak, że łagodniejsze w kwestii używki przepisy spowodowały, że więcej kierowców porusza się samochodami paląc „trawkę”, a do wypadków doszłoby również gdyby nie palili.

Niemniej wyniki AAA Fundation są niepokojące, bo mogą wskazywać, że działanie marihuany jest bardziej niebezpieczne dla kierowców niż dotychczas sądzono. Konieczne są dalsze, pilne badania tego problemu.

Fot. Pixabay
%d bloggers like this: