Marek Suslik „Marco” jest na Syberii, ale do Ojmiakonu jednak nie dotrze

Na początku grudnia pisaliśmy o szerokich planach Marka Suslika, który postanowił w zimie dotrzeć motocyklem (Hondzie XL600 LM z 1987) do najzimniejszej osady na świecie, czyli Ojmiakonu we wschodniej Syberii. Podróżnik jest w trasie od tygodni, ale do stolicy zimna jednak nie dotrze…

Fot. Facebook / White Wolf – Śniegiem po oczach

Temperatury na poziomie -50 stopni Celsjusza trudno znieść nawet stojąc na takim mrozie, a co dopiero jechać na motocyklu. W skrajnych warunkach wychłodzenie organizmu jest cały czas realnym zagrożeniem, natomiast pojazd mechaniczny może ulec usterce w każdej chwili, choćby ze względu na ryzyko pęknięcia części metalowych, twardnienia elementów gumowych, zagęszczenia płynów.

Aby podróż w ogóle była możliwa, Marek ma wsparcie samochodu, z którego jest cały czas obserwowany i kontrolowany. Niestety obecnie warunki w stolicy zimna są tak trudne, że auto nie byłoby w stanie jechać dalej (mrozy sięgają -70 stopni Celsjusza). Podróżnik jest obecnie w Jakucku na Syberii i dalej nie może jechać. Swoją sytuację i plany skomentował na fanpage na Facebooku, czyli White Wolf – Śniegiem po oczach:

„Zrobiłem rozpoznanie z Ara odnośnie samochodu i modyfikacji. Trzeba dużo zmieniać co jest kosztowne i czasochłonne. Nie ma sensu przerabiać tak samochodu na ten ostatni etap. Po rozmowie z lokalnymi ludźmi , Ary Toyota może zamarznąć po drodze więc wyjazd tym samochodem odpada. Co do Elzy można sprowadzić linkę z Moskwy trwałoby to maksymalnie do dwóch dni, ale oznaczało by to wyjazd samemu co jest niemożliwe w tej części świata. Zbyt ryzykowne.

Źródło: White Wolf – Śniegiem po oczach

Orientowaliśmy się za innym samochodem i nie ma możliwości wypożyczyć, trzeba wynająć kierowcę z samochodem a to koszt od 1000€ ~ 1600€ do tego muszę określić ile czasu bym jechał co nie jest możliwe żeby to podać w punkt. W takim przypadku gdzie nie mam samochodu za sobą kończę w Jakucku Syberyjską ekspedycję zimową.

Na podsumowanie całości przyjdzie jeszcze czas. W najbliższym czasie muszę wysłać motocykl do Moskwy a Ara wraca samochodem do Orenburga. Oboje uznaliśmy że dojazd do Jakucka z Polski motocyklem to już wystarczające szaleństwo więc Ojmiakon zostawiam większym motocyklowy „świrom”.

Oczywiście to nie koniec wyjazdu bo z Moskwy Elza musi przyjechać na kołach do Polski a w międzyczasie będzie się pewnie wiele jeszcze działo. Tak jak pisałem wyżej na podsumowania i zakończenia przyjdzie jeszcze czas. Zapewniam Was że gdyby był samochód i czas to nie odpuściłbym tego ani na chwilę. ale jak to w życiu , życie samo pisze scenariusze i może tak miało być 😉 teraz pora się pakować tak żeby do dwóch dni opuścić Jakuck.”

Tak czy siak, wyczyn jest zacny. Gratulujemy i życzymy „Marco” szczęśliwego i bezpiecznego powrotu do domu!

%d bloggers like this: