Elektryczna koncepcja flat tracka Harleya Davidsona nabiera rumieńców

Rewolucja elektryczna uważana jest przez niektórych za podstawę do odrodzenia Harleya. Amerykańska firma rzeczywiście sporo zyskała wizerunkowo dzięki swojemu zasilanemu prądem z gniazdka LiveWire, ale to dopiero pierwszy krok w nowej strategii. Najnowszy projekt e-harleya, tym razem nawiązującego pojazdów ścigających się w formule flat track, również wygląda bardzo dobrze.

Harley przedstawił koncepcję tego pojazdu już wcześniej, ale najnowsze, zaktualizowane grafiki są znacznie precyzyjniejsze i bardziej szczegółowe. Oczywiście znakomity wygląd to nie wszystko, co zresztą udowadnia LiveWire, którego wszyscy doceniają, ale mało kto kupuje.

Fot. Harley-Davidson Flat Track

Matematyka jest nieubłagana. 30 000 dolarów za około 160 kilometrów zasięgu, to zwyczajnie za mało, aby znalazło się wielu chętnych klientów. Tym bardziej, że ładowanie akumulatora to nadal nie jest ani proste (pod względem dostępności stacji ładowania), ani szybkie.

Nowy e-motocykl giganta z Milwaukee po prostu musi być tańszy jeśli rzeczywiście ma stać się popularnym pojazdem miejskim, a nie tylko weekendowym wozidłem dla znudzonych życiem bogaczy, jak w przypadku LiveWire.

Nowy pojazd Harleya postrzegany jest jako motocykl średniej wagi, niektórzy nazywają go jednośladem średniego zasięgu. Mam nadzieję, że to tylko termin, a nie sugestia, że motocykl miałby mniejszy zasięg niż LiveWire. Jeśli ta ciekawie wyglądająca maszyna będzie w stanie przejechać na jednym ładowaniu mniej niż jej starszy brat, na przykład około 100 kilometrów, już na starcie będzie skazana na porażkę. No chyba, że ładowanie do pełna będzie trwało 10 minut, ale na to się nie zanosi. Harley-Davidson musi zdawać sobie z tego sprawę.

Właściwie chciałbym, aby Harley odniósł sukces i pozbył się balastu, jakim jest postrzeganie amerykańskiego giganta jako producenta kanap dla starszych riderów. Segment e-pojazdów na pewno mógłby mu w tym pomóc, tym bardziej, że w projektach Harleya-Davidsona nadal jest styl i klasa.

Zastanawiam się tylko na przyszłością branży elektrycznej w ogóle. Czy rzeczywiście jest tak rewolucyjna, czy tez stanowi tylko przystanek, za którym już czai się prawdziwie ekologiczna technologia wodorowa?

%d bloggers like this: