Salon Spa dla motocykla? Mycie Twojego stalowego rumaka może być przyjemne. Z Bling Bling Cosmetics

Wszyscy doskonale wiemy, że przed udaniem się na zimowy odpoczynek, motocykl trzeba starannie umyć. W tym roku moje „zakończenie sezonu” mocno się przeciągnęło, bo trudno odstawiać motocykl na zimowe leże, skoro wciąż zdążają się dni z temperaturą 10, a nawet 15 stopni. I to pod koniec grudnia!

Uznałem jednak, że koniec starego roku to już najwyższa pora na ostatnie w 2019 zabiegi pielęgnacyjne. Ten sezon był naprawdę świetny, więc chciałem dopieści czarnego rumaka i zamiast szamponu za 20 ziko, zaserwować mu salon piękności. Pomoc w tej kwestii znalazłem w blingblingcosmetics.pl.

Motocykl nie był szczególnie brudny, ale jednak jesienno-zimowe warunki dały odbiły się na jego kondycji. Pył, piasek, błoto i inne zanieczyszczenia, również w zakamarkach silnika, były widoczne z daleka i bliska. W takim stanie Harley nie mógł trafić na dłuższy, może kilkumiesięczny odpoczynek.

Fot. Inforiders.pl

Bling Bling Cosmetics to warszawska ekipa, która zajmuje się profesjonalnym motodetailingiem, ale udostępnia również swoje preparaty w ofercie sprzedażowej. W pakiecie Bling Starter Kit znajdują się trzy butelki ze środkami, które umożliwiają kompleksowe działania poczynając od wyczyszczenia motocykla (Bling Cleaner), przez mycie (Bling Shampoo), po zabezpieczenie maszyny (Bling Detailer).

Fot. Inforiders.pl

Przyznam się Wam, że do tej pory ograniczałem się do szamponu i właściwie na tym poprzestawałem. Motocykl po moich wcześniejszych zabiegach był mniej więcej czysty, ale w zakamarkach pozostawały niedomyte sekcje a na powierzchni lakieru pojawiały się zacieki po wyschnięciu. Ogólnie szału nie było. Czy profesjonalne akcesoria i kosmetyki dla motocykla przyniosą lepszy skutek? Sprawdzam.

Fot. Inforiders.pl

W zestawie startowym, poza wspomnianymi preparatami, znajduje się jeszcze rękawica do mycia, pędzelek do czyszczenia i dwie ściereczki z mikrofibry. Wszystko sprawia bardzo schludne i eleganckie wrażenie, co może nie ma wielkiego znaczenia w przypadku chemii i akcesoriów do mycia moto, ale pozytywnie świadczy o firmie, która zwraca uwagę również na szczegóły.

Fot. Inforiders.pl

Instrukcja obsługi znajduje się na etykietach poszczególnych preparatów. Pierwszy krok to usunięcie z motocykla grubszych zabrudzeń i zanieczyszczeń. Motocykl trzeba spłukać wodą, usuwając luźny brud, a następnie spryskać wybraną powierzchnię Bling Cleaner i dokładnie wyczyścić akcesoryjnym pędzelkiem Bling Brusch, który znajduje się w zestawie.

Fot. Inforiders.pl

Preparat jest wydajny, można go rozcieńczyć w proporcjach 1:2 lub 1:4. Pędzelek ma włosie odpowiedniej sztywności, które bez problemów dociera do zakamarków motocykla, ale nie stanowi niebezpieczeństwa dla powłok i innych bardziej wrażliwych elementów. Do tego jest wąski i wyposażony został w długie ramię, dzięki czemu można dosięgnąć praktycznie wszędzie. Praca pędzelkiem w połączeniu z Bling Cleaner jest prosta, a zanieczyszczenia schodzą bez większego problemu. Najlepsza okazała się metoda oczyszczania kolejnych fragmentów motocykla i spłukiwania już wolnej od brudu powierzchni.

Fot. Inforiders.pl

Jedna uwaga. W instrukcji wyraźnie zaznaczono, że do pracy wskazane są jednorazowe rękawiczki, których akurat nie miałem. Dobrym pomysłem byłoby dodanie do pakietu pary gumowych rękawiczek. Po spłukaniu całego motocykla przyszedł czas na kolejny krok.

Fot. Inforiders.pl

Dopiero na tym etapie przechodzimy do Bling Shampoo, czyli silnie skoncentrowanego szamponu, który usuwa zabrudzenia ze wszystkich powierzchni, myje i daje poślizg ułatwiający całą procedurę. Preparat rozpuszczamy w ilości 25-50 ml do wiadra o pojemności 10 litrów, a następnie myjemy od góry do dołu za pomocą rękawicy Bling Mitt.

Fot. Inforiders.pl

Właściwie to niejako drugie mycie motocykla, co początkowo wydawało mi się przesadą. Okazuje się jednak, że dopiero na tym etapie mamy pewność, że na powierzchni nie pozostały drobiny piasku lub innych zanieczyszczeń, które mogłyby porysować i uszkodzić lakier. Cechą rękawicy z mikrofibry, poza wygodą używania, jest jej chłonność i miękkość, a więc można nią operować bez obawy o uszkodzenie wrażliwych elementów motocykla.

Fot. Inforiders.pl

Rękawica nie zsuwa się dłoni dzięki zastosowaniu specjalnej, szorstkiej warstwy wewnętrznej. Biały kolor trochę mnie zaskoczył, ale dzięki temu szybko mogłem się przekonać, które z wcześniej oczyszczonych miejsc nie są zupełnie wolne od brudu i mogę to na tym etapie poprawić. Oczywiście rękawica Bling Mitt jest wielokrotnego użytku, można ją prać w temperaturze 60 stopni i zachowuje swoją miękkość i pozostałe właściwości. Po umyciu motocykla należy go ponownie spłukać.

Fot. Inforiders.pl

Na moje oko motocykl był już czysty i mógłbym go w takim stanie wysuszyć i pozostawić. Do wypróbowania miałem jednak jeszcze Bling Detailer, czyli kosmetyk do ochrony i zabezpieczenia moto przed czynnikami zewnętrznymi. Preparat odświeża wszystkie elementy motocykla od kabli po lakier uzbrajając je w warstwę hydrofobową odpychającą i ograniczającą powstawanie zabrudzeń. Jednocześnie Bling Detailer pozostawia po aplikacji czystą, śliska i błyszczącą powierzchnię. Tyle teorii, a jak w praktyce?

Fot. Inforiders.pl

Jak wygląda aplikacja? Po prostu spryskujemy wybrany element i rozprowadzamy produkt, używając ściereczki Bling Microfibre (w zestawie są dwie). Następnie wystarczy wypolerować element suchą stroną ściereczki.

Fot. Inforiders.pl

Nad tym etapem procedury mocno się zastanawiałem, bo lakier mojego motocykla jest matowy i nie chciałem, żeby błyszczał się jak dyskotekowa kula. Wypróbowałem preparat na niewielkim fragmencie bocznej osłony i okazało się, ze efekt nie jest tak irytujący jak się obawiałem, więc motocykl dostał również warstwę ochronną.

Fot. Inforiders.pl

Efekt końcowy wyszedł naprawdę elegancko. Na zdjęciach moto jest jeszcze przed jazdą, a więc niektóre elementy mają niewielkie plamy wilgoci, które ostatecznie zniknęły. Nie widać natomiast jednego z najciekawszych efektów po użyciu Bling Detailer. Motocykl bajecznie pachnie, ale nie przepaloną etyliną, gumą i olejem, tylko jakby męskim kosmetykiem. Kojarzy mi się Old Spice, lub coś w ten deseń. Szczegół, ale przyjemny.

Fot. Inforiders.pl

Czy jestem zadowolony? Szczerze, to tak czysty i pachnący mój motocykl nie był chyba nigdy, może poza krótkim okresem kiedy wyjechał z fabryki. Oczywiście za pomocą konwencjonalnego szamponu też bym go skutecznie umył, ale namęczył był się bardziej, a efekt na pewno nie byłby tak spektakularny.

Fot. Inforiders.pl

Poza tym paczka z trzema preparatami, pędzelek i specjalna rękawica, zachęcają do rzetelnego przeprowadzenia całej procedury, a nie tylko ochlapania motocykla i pobieżnego umycia z piwkiem w ręku i rozkładanym krzesłem pod tyłkiem. Z drugiej strony wykonanie wszystkich etapów wymienionych w instrukcji zajmuje sporo czasu – u mnie wyszło około 2,5 godziny. To była przyjemność, ale czasochłonna.

Fot. Inforiders.pl

I jeszcze jedno. Na pewno nie spodoba Wam się cena. Zestaw Bling Starter Kit kosztuje 179,99 zł. Z drugiej strony preparaty są bardzo wydajne i posłużą wiele razy, a więc jednostkowa cena kompleksowego spa dla motocykla spada. Można również kupić pojedyncze preparaty i akcesoria. Wszystko znajdziecie na stronie blingblingcosmetics.pl. Moim zdaniem to będzie dobrze wydana kasa.

Fot. Inforiders.pl
%d bloggers like this: