W Anglii pojawią się nowe, specjalne znaki ostrzegające motocyklistów. U nas też by się przydały?

Chodzi o specyficzne znaki. W Polsce podobne ostrzeżenia pojawiają się w okolicach szkół i informują nadjeżdżającego kierowcę o jego prędkości. Poza prędkością pojazdu na specjalnej planszy wyświetla się również uśmiechnięta lub smutna buźka (jeśli prędkość jest za duża) z diod LED.

Wariat tablicy z ostrzeżeniem dla motocyklistów wyglądałby oczywiście inaczej, ale zasadniczo jego funkcja sprowadzałby się do tego samego. Kierujący jednośladem dostałby wyraźną informację, że znajduje się w strefie z jakiegoś powodu dla motocyklistów niebezpiecznej, np. ze względu na wyższą niż statystyczna, liczbę wypadków z udziałem motocyklistów.

Fot. Crash site stay alert

Badania brytyjskiego Departamentu Transportu wykazały, że w znacznej części wypadków głównym powodem zdarzeń jest niewłaściwie oznakowanie drogi. Bez wątpienia jazda motocyklem, nawet przepisowa pod względem prędkości, jest bardziej dynamiczna i absorbująca, niż poruszanie się samochodem. Specjalne, migające znaki ustawione w niebezpiecznych dla jednośladów miejscach, mogłyby ograniczyć liczbę wypadków z udziałem motocyklistów.

Myślicie, że takie znaki przydałby się również w Polsce? Właściwie mamy już przecież tzw. Czarny punkt, który Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad stawia na odcinkach drogi, gdzie doszło do 12 lub więcej wypadków w ciągu trzech lat (druga opcja to 5 lub więcej wypadków w jednym z trzech ostatnich lat).

Z drugiej strony istnieją odcinki, zakręty, fragmenty dróg, wyjątkowo niebezpieczne właśnie dla motocyklistów. Czy należałoby je specjalnie oznaczyć dla użytkowników jednośladów?

%d bloggers like this: