Top 10 motocyklowych mitów i legend

Jeśli chodzi o motocykle, każdy jest ekspertem. Niektóre rady, „święte prawdy” i przekonania są słuszne, ale znacznie częściej to po prostu wierutne bzdury. Oto kilka naszych ulubionych.

1. Jeśli masz wypadek, powinieneś położyć motocykl

Bzdura. Po pierwsze większość wypadków zdarza się tak szybko, że motocyklista po prostu nie ma czasu na zastanowienie się czy kłaść motocykl, czy nie. To również nielogiczne, że miałbyś rozbić się, zanim doszło do katastrofy. Jeśli natomiast rzeczywiście masz czas zarówno na przemyślenie działania, jak i podjęcie decyzji o „kładzeniu motocykla”, masz go również, aby uniknąć wypadku. W rzeczywistości nie powinieneś nigdy kłaść motocykla. To nie pomoże. Zamiast tego trzeba wytracać prędkość jak tylko się da, pozostać w pozycji pionowej i użyć obu hamulców.

2. Torowe opony sprawią, że będę szybszy na drodze

Nie bardzo. Opony wyścigowe różnią się całkowicie od opon drogowych pod względem składu i przeznaczenia. Gumy tego rodzaju zostały zaprojektowane tak, aby działaby najlepiej gdy są naprawdę gorące i zapewniały najwyższą możliwą przyczepność. Jadąc lokalną drogą, autostradą, rzadko osiągasz temperaturę pracy tych opon. To z kolei oznacza, że dramatycznie zwiększasz szansę na glebę – już na pierwszy skrzyżowaniu. Trzymaj się opon drogowych, nawet niezależnie od tego, że spędzasz kilka dni w roku na torze.

fot. Ducati

3. Motocykle są mniejsze niż samochody osobowe, więc radary policyjne ich “nie łapią”

Ktoś w to jeszcze wierzy? Chociaż podobno po płaskoziemcach to druga najliczniejsza grupa na świecie. Niestety to, że motocykl nie jest tak duży jak camper Forda, nie oznacza, że uniknie radaru niebieskich. Może Was zaskoczę, ale policyjny radar jest w stanie namierzyć lecąca piłkę baseballową. Współczesne lasery policyjne są zaawansowane technologicznie i znacznie dokładniejsze niż „suszarki” sprzed paru lat. Mówiąc krótko, nie ma szans na uniknięcie mandatu ze względu na rozmiar moto.

4. Mnie nigdy to się nie przydarzy…

Odpalcie jakiekolwiek forum motocyklowe i jakiś szerszy temat, a pewnie znajdziecie kilka komentarzy tego typu, co najwyżej ujętych w nieco inny sposób. To, że jeździsz od lat bez upadku czy wypadku na motocyklu, nie oznacza, że tak się nigdy nie stanie. Sam się zresztą przekonałem o prawdziwości tego twierdzenia, kiedy po raz tysięczny wyjeżdżałem z garażu i na niewysokim krawężniku przy bramie zaliczyłem klasyczną glebę parkingową. Sąsiedzi przybiegli pomóc, a część była mocno zdziwiona (łącznie ze mną), że mogłem wyglebić w tak banalny sposób. Załatwiła mnie rutyna. Każdego może.

5. Kontrola trakcji pomoże mi jechać szybciej

Tak i nie. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z moto i nie masz doświadczenia, nie będziesz nawet świadomy działania kontroli trakcji. Jeśli jesteś wszechstronnym motocyklistą i jeździsz naprawdę mocno, zaawansowane systemy kontroli trakcji mogą pomóc w przezwyciężeniu pewnych ludzkich błędów. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że kontrola trakcji będzie najbardziej przydatna dla kierowców, którzy jadą w mocno niekorzystnych warunkach drogowych.

6. Nowe opony mają powłokę, która można usunąć jeżdżąc jakiś czas na lekkich flakach

Być może ktoś Wam już sprzedał tę bzdurę, a może nie. Ja słyszałem o tym kilka razy. A teraz fakty. Większość nowych opon szosowych wygląda tak, jakby były pokryte jakąś powłoką, ale w rzeczywistości takie wychodzą z formy w fabryce. Są po prostu nowe. Nigdy nie zmniejszaj ciśnienia w nowych oponach, aby je „przygotować do jazdy”, „poprawić przyczepność”, czy z innego wyimaginowanego powodu.

fot. Triumph

Jazda na niedopompowanych gumach powoduje, że wyginają się, uszkodzeniu może ulec ściana boczna, co potencjalnie grozi pęknięciem, czyli wybuchem. Nie muszę kończyć, co to oznacza dla motocyklisty w siodle.

7. Prędkość zabija

Ten mit jest z powodzeniem lansowany przez władze, policję, media, a w środowisku motocyklowym też niemało jego zwolenników. Ale proszę, bądźmy precyzyjni. To nie prędkość zabija a niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Możesz jechać bezpiecznie autostradą nawet 200 km/h, a ryzykować życie na dojazdówce do Koziej Wólki, rozpędzając się do 45 km/h. Inna rzecz, że w statystykach policji od lat na pierwszym miejscu najczęstszych przyczyn wypadków spowodowanych przez motocykle znajduje się sakramentalne „niedostosowanie prędkości do warunków”. Natomiast tajemnicą poliszynela jest, że pod to hasło podciągane jest niemało przypadków, gdzie nie ustalono prawdziwego powodu zdarzenia.

8. Nie martw się o awarię, bo to przyciąga pecha i się rozwalisz

Podobno w USA to częste podejście do jazdy na dwóch kółkach. U nas chyba nie bardzo, a przynajmniej nie słyszałem o takich desperatach. Oczywisty nonsens, bo chociaż na pewno nikt nie powinien się koncentrować na ewentualność wypadku i zranienia, trzeba być świadomym, że wsiadając na motocykl z potencjalną usterką, do tego właśnie prowadzimy. No ale to Stany, oni tam jeżdżą na takich wynalazkach, o jakich majsterkowiczom na Podkarpaciu się nie śniło.

9. Kup motocykl swoich marzeń, a szybko nauczysz się jeździć

To oczywiście zależy od tego, jaki jest Twój wymarzony motocykl. Ten temat też często przewija się forach, na przykład: „Jaki motocykl najlepszy dla początkującego?”, „Dwa kółka dla zielonki” i tak dalej. W komentarzach często pojawiają się propozycje, żeby brać to, co czujesz, że będzie git. W praktyce… Wszystko zależy, ale bez wątpienia ciężki cruiser lub supersportowiec to dla początkującego temat trudny do ogarnięcia, a jeśli ktoś zaczyna od motocyklowego prawa jazdy (nie mając B), to już w ogóle kaplica. Być może się nie zgodzicie, ale uważam, że lepiej zacząć od czegoś mniejszego i tańszego, choćby nawet ze względu na koszty ewentualnych napraw po glebie lub innych przypadkach, które chodzą po ludziach, a po żółtodziobach w szczególności.

10. Pojedź na motocyklu do centrum, zaparkuj, a kobiety oszaleją na Twój widok

Możliwe, ale tylko wtedy, gdy znajdziesz chętną panią, która lubi spędzać czas na rozmowach o ustawieniach zawieszenia, zaletach GSX-R kontra Hayabusa lub przewagi Ducati nad BMW ze względu na styl.

fot. Facebook/Honey Birdette

W rzeczywistości podjeżdżasz, zsiadasz i udajesz się do jakiejś knajpy, gdzie Twoja symbioza z motocyklem nie jest już taka oczywista dla postronnych. Za to śmierdzisz jak pacha borsuka i cysterna Orlenu w jednym, a zamiast modnych rurek, masz na sobie skórzane opinacze lub inne zakurzone moto-ciuchy. Powodzenia w poszukiwaniu pięknej pani.

O czymś zapomniałem? Dajcie znam znać w komentarzach na stronie internetrowej lub Facebooku.

%d bloggers like this: