Trudna sztuka zakręcania: Jak robić to bezpiecznie?

Zakręty i motocykle łączą się ze sobą w doskonały sposób, ale jak bezpiecznie jeździć po wijących się serpentynach asfaltu? Właściwie pytanie powinno brzmieć: Do jakiej prędkości należy zejść, aby skręcić i móc zareagować jeśli coś pójdzie nie tak? Naszym zdaniem do tego sprowadza się w zasadzie jazda „cywilna” na publicznych drogach.

Zawodnicy i wielbiciele jazdy torowej nie muszą rozważać tej kwestii, ponieważ na torze obowiązują inne zasady: bezpieczeństwo zawodników zapewnia nie tylko sieć szykan i innych zabezpieczeń, które minimalizują ryzyko obrażeń w razie wywrotki. Przede wszystkim tor jest w zasadzie pusty, o doskonałej nawierzchni, nie pojawi się na nim traktor, nie wyskoczy sarna, nie ma drzew i innych przeszkód stałych.

Fot. yamaha-motor.eu

Na powierzchni drogi nie ma też plam oleju, piasku, mokrych liści, czy żwiru, który wysypał się z przeładowanej materiałem budowlanym ciężarówki. Na dodatek zawodników ubezpieczają gotowe do natychmiastowej reakcji zespoły ratownicze.

Mówiąc inaczej są to warunki optymalne, a chronieni przez wysokiej klasy kombinezony i kaski uczestnicy sportowych zmagań mogą na zakrętach wyciskać z maszyn wszystkie soki. Potem widzowie tych pojedynków, czyli my, oglądają zdjęcia zawodników, którzy praktycznie kładą się w zakrętach, a mimo to zwycięsko je pokonują – i to z szaleńczą prędkością.

Nie zapominajmy również o tym, że uczestnicy MotoGP i innych zawodów są świetnie wyszkoleni. Jazda na motocyklu jest ich zawodem, a to co w telewizji wydaje się łatwe, w praktyce okupione jest setkami godzin treningów. Osobne zagadnienie to kosmiczne technologię motocykli.

fot. Yamaha

Skoro wyjaśniliśmy sobie, dlaczego nie warto oczekiwać od motocykla i siebie możliwości oraz umiejętności zawodowców, wróćmy do podstawowego pytania: Jak prędkość pokonywania zakrętów jest bezpieczna? Cóż, istnieje kilka czynników, na które trzeba zwrócić uwagę.

Po pierwsze załóżmy, że droga, którą jedziesz, nie jest Ci znana – jazda ulubionymi serpentynami znacznie ułatwia ocenę bezpiecznej prędkości na zakręcie. Całą procedurę możemy zasadniczo podzielić na trzy części: hamowanie, pozycja na drodze i pochylenie.

Hamowanie w zakręcie

Aby poprawnie ocenić prędkość w zakręcie powinieneś założyć na wczesnym etapie hamowania jaka będzie maksymalna prędkość szczycie zakrętu. Oczywiście nie jesteśmy robotami i początkowe założenie może się zmienić w trakcie zbliżania do rogu.

Fot. BMW Concept R18/2

Generalnie metoda polega na przyjęciu takiej prędkości, która umożliwi zatrzymanie motocykla na widocznym odcinku drogi jeśli założymy, że nagle znajdzie się na niej jakaś przeszkoda. To może być przyczepa ciągnika wyłaniająca się nagle zza drzew, jakieś zwierze lub cokolwiek innego.

To oczywiste, że wybranie bezpiecznej prędkości zanim wjedziemy w zakręt, czyli na prostej, jest zaletą. Im bardziej motocykl pochyla się w zakręcie, tym mniejszą siłę hamowania są w stanie wytrzymać opony (przed utratą przyczepności). Powodem jest oczywiście to, że przyczepność jest potrzebna do pokonywania zakrętu, pozostawiając mniej dostępnej wartości dla spowolnienia motocykla. Również dlatego po przyjęciu założonej prędkości i rozpoczęciu manewru skrętu, inne siły działające na układ hamulcowy należy przykładać płynnie i delikatnie.

Pozycja na drodze

Dla motocyklisty kluczowa jest widoczność tego, co znajduje się za zakrętem, dlatego należy zbliżyć się do krawędzi drogi, co wydłuży linię wzroku. Następnie dojeżdżamy do szczytu skrętu, który umiejscowiony jest przy osi drogi. Za szczytem łagodnie opuszczamy zakręt, kończąc manewr na środku pasa ruchu. Najczęstszym błędem przy wyborze łuku jest przedwczesne skręcanie, co ogranicza widoczność przy ślepych zakrętach, zmusza do wychodzenia z zakrętu szeroki łukiem i pozwala na niewielką korektę.

Fot. Harley-Davidson Bronx

Chodzi o to, aby spojrzeć jak najdalej za róg zakrętu ograniczając prędkość do wartości, która pozwoli zatrzymać bezpiecznie jednoślad, gdyby okazało się, że dalsza jazda jest z jakiegoś powodu niemożliwa. To właściwie bardzo prosta zasada, która zabezpiecza jednocześnie przed ścinaniem zakrętu.

Pochylenie

W chwili gdy hamowanie zostało zakończone i widać już drogę za rogiem, nadszedł czas na inne działanie. Wielu motocyklistów popełnia w tym momencie jeden błąd. Motocykl nie powinien po prostu wychodzić z zakrętu, lecz zawsze hamować lub przyspieszać. Jeśli poprawnie oceniłeś zakręt, hamowanie odbywa się przed szczytem, natomiast bywa, że korekta wymusza niewielkie przyspieszenie zanim dojedziesz do najciaśniejszej części zakrętu.

fot. BMW

Zawieszenie motocykla jest zaprojektowane tak, aby było obciążone i nie lubi po prostu jałowego zachowania w zakręcie. Operowanie przepustnicą oznacza również, że możesz cały czas regulować prędkość, aby dostosować się do naturalnego łuku – gdy droga się otworzy, możesz przyspieszyć, a jeśli zakręt jest ciaśniejszy, możesz zmniejszyć gaz: oba wybory oznaczają działanie. Pochylenie motocykla wynika naturalnie z Twojego postępowania. Nie rób tylko jednego: nie wystawiaj kolana, bo to nie jest tor Monza, a Ty nie jesteś zawodnikiem MotoGP.

Czy to już wszystko? I tak, i nie. Niuansów jest wiele, szczególnie jeśli zakręt ma być jednak szybki, z dużą prędkością. Nie wspomnieliśmy na przykład o przeciwskręcie, który jest niezwykle pomocy w całej procedurze, szczególnie jeśli jest świadomy. O przeciwskręcie możecie przeczytać tutaj. Powyższa procedura dotyczy natomiast standardowego manewru, czyli takiego, jaki jest naszą codziennością. W gruncie rzeczy chodzi przecież o jedno – szczęśliwe dotarcie do końca jazdy. Nie zapominacie o tym, również kiedy macie ochotę na nieco ułańskiej jazdy i ostre zakręty.

%d bloggers like this: