Kenzo to nie tylko motocykl. To duch Japonii samurajów

Niezwykła maszyna to pomysł Jamesa Hiltona z Death Machines of London, ale zanim powstała musiało zdarzyć się kilka rzeczy. Posłuchajcie…

Custom zainspirowany został zbroją samuraja i nazwany na część Kenzo – japońskiego pioniera wyścigów na wyspie Man, uważanych za najniebezpieczniejsze na świecie (od początku Isle od Man TT w 1907 roku zginęło już ponad 250 motocyklistów). Bazą jest Honda Gold Wing z 1977 roku, a końcowy efekt wynikiem tradycyjnego rzemiosła w połączeniu z najnowocześniejszymi technikami produkcji.

Fot. dmolcustoms.com

W 1570 roku Honda Tadakatsu stał się jednym z najbardziej szanowanych japońskich dowódców, wygrywając z wrogiem, którego oddziały samurajów były pięćdziesiąt razy liczniejsze niż siły Tadakatsu. 330 lat później, w 1930 roku Kenzo Tada spędził czterdzieści dni podróżując do Europy koleją i morzem, aby ostatecznie wziąć udział w motocyklowych wyścigach na wyspie Man. Był pierwszym zawodnikiem z Japonii.

Minęły kolejne cztery dekady i w 1977 roku z linii produkcyjnej Honda Motor Company zjechał egzemplarz Gold Wing GL 1000, który ostatecznie trafił do Jamesa Hiltona. Droga, którą prześledziliśmy, czyli Tadakatsu, Kenzo i Gold Wing – to trzy historie, które zawładnęły Hiltonem. Amerykanin postanowił przerobić oryginalne „Złote Skrzydło” w taki sposób, aby oddać ich ducha. Sami oceńcie, czy się udało.

Fot. dmolcustoms.com

Oczywiście Honda Tadakatsu nie jest spokrewniony z rodziną Honda Motor Company, a Kenzo Tada nie jeździł na Hondzie podczas wyścigu TT w 1930 roku, ale Hilton uważał, że szczegóły nie powinny przeszkadzać w dobrej historii. Może i tak.

Fot. dmolcustoms.com

Pomysł to jedna rzecz, natomiast wcielenie go w życie, to zupełnie coś innego. Pierwsza wersja motocykla został zbudowana na Bike Shed Show w 2018 roku. Czasu było po prostu za mało, i chociaż jednoślad był interesujący, to nie jeździł, a Hilton nie był zadowolony z efektu, który osiągnął.

Fot. dmolcustoms.com

Dla człowieka budującego motocykle podług własnej wizji ważne jest nie tylko żeby pojazd odpowiadał jego koncepcji i wyobrażeniom. To nie ma być eksponat, ale praktyczny motocykl. James Hilton zawarł tę myśl w jednym zdaniu: „Nic bezużytecznego nie może być naprawdę piękne”.

Z tego powodu motocykl powrócił do warsztatu DMOL (Death Machines Of London) i został przebudowany właściwie od podstaw. Podążając po raz drugi ta samą ścieżką Hilton dostrzegł jednak, że wiele rzeczy można zrobić lepiej…

Fot. dmolcustoms.com

W dzisiejszych czasach projekty nie powstają już tylko za pomocą wyobraźni, zaostrzonego ołówka i kartki białego papieru. Motocykl Hiltona został opracowana w CAD, ale to wcale nie oznacza, że jest łatwiej – proces twórczy musi odbyć się tak samo i jest to mozolna, niełatwa droga. Plusem jest natomiast możliwość połączenia wielu procesów.

Fot. dmolcustoms.com

W przypadku motocykla Kenzo, jest to mariaż naturalnej asymetrii ręcznie wykonanych aluminiowych paneli, nieco bardziej symetrycznych kompozytów i precyzyjnych wydruków 3D, a także części powstałych w procesie obróbki maszynami CNC. Może brzmi to prosto, ale w rzeczywistości wcale nie jest.

To zresztą nie wszystkie zastosowane technologie i procesy. Kenzo, najbardziej dotychczas radykalna maszyna DMOL, łączy tradycyjną obróbkę metali z kompozytami, drukiem 3D, CNC, trawieniem metalu, obróbką skóry i instalacją holograficznego oświetlenia.

Fot. dmolcustoms.com

Konstrukcja nadwozia Kenzo została zainspirowana nakładającym się segmentami zbroi samuraja, które w motocyklu musiały zostać nieco złagodzone – krawędzie są zaokrąglone. Grill za przednim kołem to wydruk 3D.

Fot. dmolcustoms.com

Błyszczące smolistą czernią „ostrze”, które otacza przednią lampę i spada aż do podstawy widelca, nawiązuje do katany, bodajże najsłynniejszego japońskiego miecza. Kolor pozostałych elementów nadwozia to niestandardowy lakier Titanium Samuraj z matowymi, czarnymi detalami. Uchwyty zostały owinięte tą samą tradycyjną techniką tsukamaki, którą oplata się do dziś rękojeści (tsuka) japońskiej katany.

Fot. dmolcustoms.com

Siedzisko wykonano z pianki o dużej gęstości, które następnie owinięto tłoczona skóra przypominające warstwowe ubranie noszone pod zbroją samuraja. W środku siodła jest czujnik – o czym za chwilę.

Przednie światła drogowe, kierunkowskazy i światła tylne są to niestandardowe wersje zaprojektowane przez DMOL. Aby wizja artystyczna nie kolidowała z praktyczną i wymaganiami stawianym oświetleniu motocykla przez prawo, Hilton podjął współpracę z firmą Luminit z Kalifornii. Dzięki temu światło diod LED jest precyzyjnie emitowane pod kątem 80 stopni na całej powierzchni, tworząc jednolity pas światła. Zestawy soczewek wewnętrznych i specjalnego filmu zapewniają następnie płynny rozkład, aby uzyskać właściwy snop światła.

Fot. dmolcustoms.com

 

Do wykonania oprzyrządowania, ręcznie robionego prędkościomierza ze smokiem, użyto zdobnego japońskiego pudełka z XVIII wieku, które służyło do przechowywania biżuterii. Wskaźnik to ręczna robota o tym samym wykończeniu. Smok jest zamknięty w szeregu soczewek, które nie tylko obsługują pływająca tablice numeryczną, ale także wykorzystują tę samą technologię, co światła. Rezultatem jest promieniście oświetlony smok-duch.

Fot. dmolcustoms.com

Rama jest wykończona w satynowej czerni. Nie została zbudowana od podstaw, ale jest mocno zmodyfikowana. Po przeróbkach rozstaw osi maszyny jest o 10 cm większy, natomiast nachylenie przodu zmniejszono o 7 stopni. Dzięki temu poprawiono stabilność maszyny przy większych prędkościach i zapewniono jednocześnie bardziej agresywną postawę.

Fot. dmolcustoms.com

Tylna sekcja wspiera się na radykalnym systemie amortyzatorów w celu uzyskania bardziej wyważonego tyłu i możliwości przeprojektowania wahacza. Zawieszenie tyłu bazuje na ACOU 60 Ohlins ze sprężynami wykonanymi specjalnie przez Hagon. Również przednie zawieszenie to Ohlins, które dopasowano poprzez anodowanie zgodne ze specyfikacją ustaloną przez DMOL.

Fot. dmolcustoms.com

Hamulec przedni to również autorska wersja DMOL, a konkretnie model Type R01. System hamulcowy uzupełniają kute, radialne zaciski Brembo M4. Piasty kół to oryginały, koła maja 18-calowe felgi i opony Avon 120/80/18 z przodu oraz 150/60/18 z tyłu.

Fot. dmolcustoms.com

40-letni silnik wymagał bardzo niewiele pracy, co świadczy o umiejętnościach inżynieryjnych Hondy. Pozioma czwórka o pojemności 1000 cm3 została zdemontowana, sprawdzona i odświeżona. Gaźniki dostrojono, aby pasowały do tłumików DMOL Slash Cut. Kosmetyczne detale pomalowane satynową czernią zawierają napis „Kenzo” zapisany japońskimi znakami.

Fot. dmolcustoms.com

Układ elektryczny został nieco uproszczony, pojawił się też zbliżeniowy system bezkluczykowy. Aby odpalić Kenzo wystarczy zbliżyć brelok do skórzanego siedziska – czujnik znajduje się wewnątrz. To inicjuje układ elektryczny, a zapłon to dyskretny przycisk pod prawym uchwytem.

Fot. dmolcustoms.com

Kenzo to dzieło sztuki, ale również sztuka, którą można mieć na własność. Motocykl jest do kupienia za 56 000 funtów, czyli ok. 280 000 złotych. Gdybyś miał takie pieniądze do wydania, zastanawiałbyś się nad zakupem Kenzo?

Fot. dmolcustoms.com

Źródło: Death Machines of London

%d bloggers like this: