5 najbardziej szalonych jednośladów, które widzieliśmy na EICMA 2019

Tegoroczne targi EICMA 2019 były pełne niespodzianek, wśród których znalazły się pomysły i oferta naprawdę niezwykłych motocykli. Kto by pomyślał, że będziemy rozmawiać o genialnym Pierre’u Terblanche, Astonie Martinie i Bimocie?

Dominująca narracja branży motocyklowej jest dość ponura. Salony dealerskie zamykają podwoje, młodsze pokolenie nie chce jeździć na motocyklach, napór elektrycznych kosiarek budzi obawy o przyszłość spalinowych jednośladów. Wszystko to wiemy, ale wiodący producenci nie siedzą przecież z założonymi rękami.

Ba! Trudne czasy sprawiają, że firmy starają się bardziej, ryzykują i eksperymentują z pożytkiem dla nas – odbiorców. Spójrzcie co robi Harley-Davidson (Bronx, Pan America), popatrzcie na nowe projekty BMW (R18). Mało tego. Niedługo zobaczymy przecież motocykl marki… Seat!

EICMA 2019 to sezon szalonych motocykli narodzonych w duchu myślenia new age i poszukiwania nowej definicji w tych zdumiewających czasach. Oto pięć maszyn, które odzwierciedlają tego ducha.

MV Agusta Rush 1000

MV Agusta spoczywa w rękach zdolnego Massimo Bordi – inżyniera stojącego za Ducati Desmoquattro, obecnie w nowej roli wiceprezesa wykonawczego i szefa produkcji oraz kontroli jakości.

Fot. MV Agusta Rush 1000

Koncepcyjny model Rush 1000 oparty na nowym Brutale 1000 RR, to próba wyobraźni, która wyszła znakomicie, a do tego nie jest tylko maszyną na pokaz. Rush 1000 generuje z litrowego silnika 209 KM i może rozpędzić się do 300 km/h!

Fot. MV Agusta Rush 1000

Przy tych prędkościach aerodynamika ma niebagatelne znaczenie, ale Rush 1000 nie kłopocze się strugami powietrza, bo to surowy naked. Spójrzcie na ten wielki jak talerz przedni reflektor, dwa działa wydechu i felgę tylnego koła przywodzącą na myśl piłę tarczową. To nie jest motocykl dla miękkich chłopaków w rurkach, z brodą perskiego sprzedawcy dywanów.

Fot. MV Agusta Rush 1000

Nieco oldshoolowy wygląd nie powinien nikogo zmylić. Zastosowane materiały pochodzą wprost z branży kosmicznej, Rush 1000 jest naszpikowany elektroniką. Zawieszenie to regulowany wariant Ohlins. Nie zabrakło quickshiftera, ciekłokrystalicznego wyświetlacza TFT i komunikacji ze smartfonem. Ani cena, ani termin premiery nie są jeszcze znane. Tanio na pewno nie będzie.

Bimota Tesi H2

Kiedy pojawiły się wieści, ze Kawasaki kupuje udziały w Bimocie – włoskiej marki znanej z przemyślanych konstrukcji podwozia i niekoniecznie równie udanego nadwozia, byliśmy bardzo ciekawi, co z tego wyniknie. Teraz już wiemy – dostaliśmy koncepcję Bimota Tesi H2.

Fot. Bimota Tesi H2

Ten bolid jest absolutnie fantastyczny. Litrowy silnik Kawasaki H2 z kompresorem trafił do sportowego modelu Tesi od Bimoty. Przypomnijmy, że włoski producent z Rimini był pierwszym, który zaproponował dla motocykla sportowego alternatywne rozwiązanie w stosunku do konwencjonalnego widelca teleskopowego z przodu.

Fot. Bimota Tesi H2

Również w Tesi H2 przednie i tylne zespoły resorująco-tłumiące oddziałują za pośrednictwem dźwigni na wahacze sporządzone ze stopów lekkich. Układ kierownicy sterowany jest hydraulicznie. To rozwiązanie zapewnia niespotykaną stabilność, ale nie należy do tanich.

Fot. Bimota Tesi H2

Podwozie, elektronika, komponenty – wszystko będzie najwyższej klasy, co odbije się finalnie na cenie ale powiedzmy sobie szczerze, to nie ma być motocykl dla przeciętnego zjadacza chleba.

AMB 001 – Aston Martin and Brough Superior

Motocykl o nazwie AMB 001 łączy „design Astona Martina i najnowocześniejszą technologię Brough Superior”. Z języka marketingowców na nasz oznacza to, że Brough zadbał o wydajność, podczas gdy Aston pilnuje aby motocykl wyglądał po prostu świetnie.

Fot. Aston Martin & Brough Superior

Co przygotowała angielska marka motocyklowa? (właściwie francuska, bo BB należy obecnie do French Motorcycles). Brough opracował turbodoładowany silnik V-twin, który ma wygenerować 180 KM. To pierwszy silnik turbo marki Brough od czasu jej powstania w 1919 roku.

Fot. Aston Martin & Brough Superior

Masa pojazdu wyniesie 180 kg, czyli będzie lekki, a to za sprawą szerokiego zastosowania nowoczesnych materiałów w rodzaju włókna węglowego, aluminium i tytanu. Nadwozie nawiązuje do kosmicznego wyglądu Valkyrie Astona Martina, a malowanie to wyścigowe kolory Aston Stirling Green i Lime Essence.

Fot. Aston Martin & Brough Superior

Aston i Brough zbudują AMB 001 w bardzo ograniczonej liczbie 100 sztuk. Produkcja ma ruszyć już w przyszłym roku! Cena kosmicznego bolidu dwóch renomowanych, brytyjskich marek nie będzie niska… Początkowo miał kosztować nieco powyżej 100 tys. euro, teraz wiemy już, że cena wyniesie 200 tys. euro (w tym VAT).

BST Hypertek

Rozwój elektrycznych układów napędowych powinien oznaczać rewolucję w projektowaniu samochodów, jednak producenci aut wciąż boją się próbować lub podejmują takie kroki bardzo powoli i ostrożnie. Tego samego nie można powiedzieć o branży motocyklowej.

Fot. bst-hypertek.com

Prawdopodobnie już teraz więcej firm motocyklowych niż samochodowych ma projekty w różnej fazie realizacji. Jedną z nich jest Blackstone Tek, producent z branży ultranowoczesnych kół z włókna węglowego.

Ojcem projektu motocykla o nazwie BST Hypertech jest Pierre Terblanche – południowoafrykański projektant motocykli odpowiedzialny za stworzenie długiej listy modeli Ducati (m.in. 888, Multistrada, Hypermotorad).

Fot. bst-hypertek.com

Motocykl jest oczywiście elektryczny, zasilany chłodzonym cieczą silnikiem PMS DHX Hawk, który generuje 107 Km i 120 Nm momentu obrotowego. Zamontowany na pokładzie akumulator zapewnia zasięg około 300 kilometrów. Czas ładowania w szybkim trybie wynosi tylko 30 minut.

Konstrukcja motocykla jest niezwykła. BST Hypertech wygląda jak naked, siodło po prostu unosi się nad układem napędowym, a wybór koloru i kół jest po prostu genialny. Na desce rozdzielczej nie ma żadnych instrumentów, co wynika z faktu, że motocykl wyposażony jest w kask japońskiej firmy Cross, który ma własny zintegrowany wyświetlacz head up – pokazujący kierowcy wszystkie niezbędne dane.

Fot. bst-hypertek.com

Firma planuje stworzyć ograniczoną liczbę egzemplarzy BST Hypertech, ale nie wiemy jeszcze kiedy zobaczymy je w produkcji, ani ile będą kosztować.

Cake Ösa+

Co robi ten „sklepowy wózek” obok dwukołowych bolidów konkurencji? Nie mówimy o standardowych jednośladach, a skoro tak, to Cake Ösa+ również nie możemy pominąć. To najnowszy pojazd elektryczny szwedzkiego producenta, którego wcześniej poznaliśmy dzięki dobrze przyjętemu modelowi KALK – ulicznej wersji dirt-bike.

Fot. Cake Osa

Nowy pomysł firmy ze Sztokholmu to wizja, którą zaczerpnięto chyba wprost od założyciela IKEI. Ma być maksymalnie prosto i funkcjonalnie, bez zawracania sobie głowy wyglądem jednośladu. I to rzeczywiście widać…

Ösa to właściwie dwie wersje elektrycznego pojazdu. Pierwszy jest odpowiednikiem 50 cm3, drugi 125 cm3. Akumulator o pojemności 1,5 kWh lub 2,5 kWh umożliwi przejechanie do 100 km i rozpędzenie się do podobnej wartości. Masa pojazdu to tylko 65 kilogramów, a dziwna konstrukcja, którą widzicie, ma umożliwić przymocowanie do pojazdu i przewiezienie całego niezbędnego wyposażenia do remontu domu – zresztą spójrzcie na zdjęcia.

Fot. Cake Osa

To nie wszystko. Ten pojazd może służyć jako jeżdżąca stacja ładownia. Na pokładzie są wyjścia o napięciu 5, 12 i 110/220 V. Konstrukcja Cake Ösa+ jest modułowa. Można zakładać i zdejmować różne elementy i akcesoria. Wszystko po to, aby zwiększyć użyteczność do maksimum i zminimalizować cenę. Ösa kosztuje „tylko” 6500 euro (mocniejszy wariant 8500 euro).

Powiedzmy sobie szczerze, ten pojazd to mokry sen majsterkowiczów i zupełnie szalona wizja mobilności. Do tego paskudna, ale może właściwie w tym kierunku pójdzie świat motocykli?

Fot. Cake Osa
%d bloggers like this: