Czy jesień to czas kiedy kończy się sezon? Wcale nie musi!

Jak tylko zaczynam nosić swetry w domu, wiem, że mój sezon się skończył. Ale na razie ciepła bluza leży jeszcze w szafie, chociaż już pewnie niedługo… Jesień jest piękna, natomiast jazda motocyklem bywa znacznie trudniejsza. Sprawdź, na co powinieneś uważać.

O ile nie mieszkasz w kanadyjskim Quebecu, gdzie opony zimowe są obowiązkowe od grudnia do marca, nie ma żadnych ograniczeń dotyczących właściwego lub niewłaściwego okresu roku na jazdę motocyklem. Oznacza to, że jeśli jesteś wystarczająco odważny, w Twojej wersji wszechświata nie musi występować określenie „sezon jazdy”. Niektórzy wielbiciele dwóch kółek, choćby fani Elefantentreffen, lubią jeździć nawet zimą. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak jesteś zmotywowany.

Fot. pixabay.com

Wszystko pięknie, natomiast jest kilka spraw, o których powinieneś wiedzieć jeśli planujesz kontynuować jazdę w czasie, gdy inni zalewają bak pod korek i zabierają akumulator motocykla do domu.

Wszystko rozbija się o utrzymanie ciepła ciała. Jesień ma to do siebie, że serwuje dni, które przypominają jeszcze o niedawnym lecie, ale gwarantuje więcej takich, które udają młodszego braciszka zimy. Mówiąc krótko, trzeba się spodziewać balansowania między przyjemnym doświadczeniem jazdy a podróżą do lekarza – z podejrzeniem odmrożeń. Pamiętaj, że przy większych prędkościach na autostradzie, temperatura odczuwalna jest nawet o kilkanaście stopni niższa niż wyświetlana na termometrze.

Rozwiązaniem nie jest jednak gruby kożuch z renifera, ale kilka warstw specjalistycznej odzieży. Ten system pozwoli dobrać liczbę warstw do zmian temperatury. Możesz nawet dodać do zestawu ogrzewany sprzęt, co pozwoli skutecznie stawić czoła niższym temperaturom. Opcji jest wiele poczynając od podgrzewanych manetek lub siedziska, po rękawice, spodnie, kurtki, a nawet buty.

Fot. pixabay.com

Jesień nie jest jeszcze tak problematyczna jak groźniejsza zima, która sprawia, że w lagach gęstnieje olej powodując usztywnienie zawieszenia i bywa, że pod motocyklem pojawia się ciemna plama, bo gumowe uszczelki i uszczelniacze twardnieją na mrozie.

Ale złota pora roku też ma swoje kaprysy i wymagania. Jednym z problemów są kolorowe liście, które spadają równie gęsto jak krople deszczu, natomiast poza fantastycznym wyglądem mają tę wadę, że są wyjątkowo śliskie, zwłaszcza jeśli są mokre. Pamiętaj, że podobnie jak latem koszenie traw, lód zimą i żwir pośniegowy wiosną, martwe liście stanowią naturalne zagrożenie podczas jesieni. W gruncie rzeczy jest nim wszystko, co może zmniejszyć przyczepność.

Fot. pixabay.com

Również nasze niezawodne w sezonie opony mogą gorzej radzić sobie podczas zimnych, jesiennych poranków i wieczorów. Wychłodzona guma twardnieje i traci swoje właściwości. Oczywiście pomagają nam opory toczenia, które po pewnym czasie rozgrzewają gumę, ale wymaga to więcej czasu. Nie pozwalaj sobie na gwałtowne przyspieszenie jeśli dopiero wystartowałeś i opony nie są jeszcze rozgrzane.

W handlu występują opony zimowe dla motocykli, ale nie są przewidziane do jazdy drogach przyprószonych śniegiem (nie występują dla wszystkich motocykli i mają ograniczoną rozmiarówkę). Asfalt powinien być czarny, natomiast może być mokry. Motocyklowe „zimowki” są wykonane z mieszkanki gumy nie tracącej elastyczności w niskich temperaturach i mają głęboki bieżnik, aby skutecznie odprowadzać wodę. Mimo wszystko, nawet z takimi oponami na felgach, bezpieczniej jeździć w temperaturach powyżej zera.

Fot. pixabay.com

Z powyższych powodów posiadacze sportów i supersportów są właściwie zmuszeni do odstawienia motocykla zanim jeszcze nadejdzie zima, ponieważ sportowe motocykle mają o wiele większe wymagania względem przyczepności.

Im bardziej będziemy zbliżać się do zimy, tym większe są szanse na zmrożone kałuże, szron i lód – szczególnie tuż po wschodzie i przed zachodem słońca. Przy okazji warto wspomnieć o sprawie oczywistej ale pomijanej – ciemność nadchodzi znacznie szybciej w ostatnich miesiącach roku. Kolejnym zagrożeniem są gęste mgły, które nie tylko pogarszają widoczność, ale też oblepiają wilgocią motocykl, kierownika i wszystko wokół.

Fot. pixabay.com

Nie możemy zapominać o dzikiej zwierzynie. Sarna lub dzik mogą pojawić się na drodze o każdej porze roku, ale rzetelne badania, na przykład przeprowadzone przez amerykańską firmę ubezpieczeniową Farmers Insurance Group, wskazują, że ryzyko zderzenia ze zwierzęciem jest jesienią wyższe niż w lecie. Ponad 1/3 kolizji z udziałem dzikich zwierząt ma miejsce między wrześniem a listopadem.

Podsumowując, nie ma znaczenia jak bardzo przedłużysz sobie sezon motocyklowy. Chodzi tylko o to, aby zrobić to odpowiednio i dostosować swoje zachowanie do aktualnej pory roku. Nie trzeba rezygnować ze złotej, polskiej jesieni, ale warto zdać sobie sprawę, że lato się skończyło i nawet krótka przejażdżka może być bardziej niebezpieczna niż dotychczas. Uważajcie i lewa w górę!

%d bloggers like this: