Bell Eliminator to kask, którym można sie pochwalić. Ale czy wszystko jest super?

Linia Bell Bullitt funkcjonuje już od kilku ładnych lat. To wciąż jest jeden z najfajniejszych kasków motocyklowych na świecie, nawet jeśli ma silną frakcję przeciwników, ale Bell opracował nowy kask, który zastępuje pewne rozwiązania z Bullitt wywołujące najwięcej skrajnych emocji.

Zmiany są spore, chociaż niektóre patenty wydają się niekoniecznie dobre w naszej strefie klimatycznie. Niestety nie żyjemy w Kalifornii, gdzie wiecznie świeci słońce, a średnia temperatura w najzimniejszym styczniu to 22 stopnie Celsjusza. Ale po kolei.

fot. Inforiders.pl

Nowy Eliminator bazuje na stylistyce jednego z kasków wyścigowych Bell, a konkretnie modelu KC7. Aktualnie do wyboru jest już osiem wersji nowości amerykańskiego producenta, w tym wariant karbonowy, natomiast standardowy model wykonano z kompozytu włókna szklanego. Waga Eliminatora to 1250 gram dla wariantu 59-60 cm, a więc jest to kask lekki.

Skorupy są w trzech rozmiarach (XS-MD/LG-XL/XXL-XXXL), natomiast wypełnienie EPS to aż pięć dostępnych wariantów (XS-SM/MD-LG/LG-LG/LG-XL/XXL-XXXL). Oczywiście kształt wypełnienie uwzględnia opcję montażu głośników interkomu. Liner, wraz z poduszkami policzkowymi, można szybko wypiąć i wyprać. Biorąc pod uwagę szeroki wachlarz rozmiarów, dopasowanie jest znakomite, chociaż gdybym miał marudzić, to dodałbym jeszcze możliwość dobrania rozmiaru samych poduszek policzkowych, jak to jest np. w Shoei.

fot. Inforiders.pl

Ponieważ dostałem Eliminatora od dobreskelymotocyklowe.pl na dłuższe testy, przejechał już ze mną blisko tysiąc kilometrów. Dzięki temu doceniłem wiele z jego rozwiązań, ale dostrzegłem też kilka wad…

Wygląd. Bez wątpienia Eliminator prezentuje się kozacko. Zarówno ostrzejszy i nowocześniejszy kształt, jak i dostępne warianty kolorystyczne, w tym pomarańczowy z czarnymi pasami, to miód dla oczu. Ten model nie jest ultra hipstrerski jak jego kumpel Bullitt, ale będzie wyglądał dobrze na każdym motocyklu retro, klasyku, customie i wszystkich pozostałych maszynach, na których siedzisz względnie prosto. Ma dość agresywną linię i zaskakującą długi podróbek wraz ze spojlerem. Ten patent okazał się kapitalny podczas jazdy z prędkością przekraczającą 120-140 km/h, ponieważ Eliminator nie tylko świetnie chroni całą twarz, ale nie łapie wiatru od dołu i trzyma się na głowie jak przyspawany.

fot. Inforiders.pl

Eliminator ma kilka ciekawych funkcji i rozwiązań. Wizjer mieści okulary, ale można go również zdjąć, aby powrócić do stylu Custom 500. Oczywiście trzeba wówczas założyć gogle lub okulary ochronne. Zapięcie typu DD ma magnetyczny łącznik, który zapobiega trzepotaniu końcówki paska na wietrze. To proste i świetne rozwiązanie. Aż dziw, że nie jest jeszcze powszechnie stosowane. Dodajmy jeszcze blokadę szyby, która uniemożliwia przypadkowe otwarcie podczas jazdy. Uchwyt od operowania wizjerem jest niewielki, ale bardzo poręczny.

fot. Inforiders.pl

Wizjer z osłoną przeciwmgielną ProVision to nowość. Nie ma tu wkładki Pinlock, tylko wbudowana podwójna szyba. To rozwiązanie sprawia, że cieplejsza warstw powietrza z wnętrza kasku jest chroniona przed zimniejszą z zewnątrz. Tym samym szybka nie zaparowuje. Czy to działa? Zasadniczo tak, ale jest jeden problem.

fot. Inforiders.pl

Trzeba wpierw wyjaśnić, że Eliminator jest bardzo dobrze wentylowany. Latem to świetna wiadomość, ale poza ścisłym sezonem, niekoniecznie. W szczęce kasku są zamaskowane cztery otwory wlotowe, natomiast na zwieńczeniu skorupy jest kolejnych dziewięć (!). Dzięki temu nawet w gorący dzień Eliminator świetnie radzi sobie z odprowadzaniem gorącego powietrza. Testowałem go między innymi podczas blisko 40-stopniowych upałów i byłem zaskoczony, jak skuteczne jest odprowadzanie ciepła.

fot. Inforiders.pl

Gorzej, że użytkownik nie ma żadnej możliwości kontrolowania przepływu powietrza. Nie da się go ani zablokować, ani spowolnić. Bullitt też ma cztery wloty nad czołem i szeroki kanał w szczęce kasku, ale dolny wlot można zamknąć, natomiast cztery górne są chronione, zabezpieczone przez niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. W Eliminatorze tego nie ma. Mało tego, górne wloty, w które bez problemu można włożyć ołówek, są na przestrzał.

fot. Inforiders.pl

Wywiercono je na wylot przez skorupę i piankę EPS. Pamiętacie, że kask wywodzi się ze sportowego modelu KC7? Tyle, że w oryginale jest to kask samochodowy. Rajdowca chroni dach samochodu, a motocyklistę już nie. Ponieważ mój H-D Iron nie jest najszybszą maszyną pod słońcem i niestety kilka razy dopadł mnie w trasie deszcz, bardzo się zdziwiłem, kiedy poczułem wilgoć przesączającą się do wnętrza.

fot. Inforiders.pl

Dwukrotnie ten problem przeniósł się na wizjer, który zaparował od środka, bo woda i temperatura ciała w połączeniu z niedużą prędkością doprowadziła do nagromadzenia wilgoci, z którą system wentylacji sobie nie poradził. Podobno w Europie Bell będzie sprzedawać jakieś zatyczki do górnych wentyli. Jak dla mnie to lekka skucha.

fot. Inforiders.pl

Zastanawiam się jeszcze, jak to będzie zimą? Przednich wlotów nie zamknę, górnych też nie, czyli bez kominiarki ani rusz, bo będzie zimno. Stale otwarte otwory wentylacyjne to jeszcze jeden efekt w bonusie – kask nie jest cichy. Ruch powietrza powoduje szum, ale nie chce specjalnie się tego czepiać, bo po pierwsze dopasowaniem linera do głowy można zminimalizować efekt, a po drugie na dłuższe trasy i tak zakładam zatyczki.

Moglibyście pomyśleć, że na tym powinienem zakończyć i pożegnać Eliminatora, a nawet go wyeliminować z kręgu zainteresowań. To ciekawe, bo mimo że mam obecnie w domowym arsenale pięć różnych kasków, przez ostatnie dwa miesiące stale wybierałem do jazdy właśnie Eliminatora…

fot. Inforiders.pl

Powiem tak. Fala czerwcowych upałów i kilka ekstremalnie gorących dni lipca ograniczyła mój wybór kasku do wersji typu jet lub… Eliminatora, który zapewnia największą skuteczność chłodzenia. Kask zamknięty wolę ze względów bezpieczeństwa, jak również wygody. No i nie lubię odbijających się od twarzy much. Wariant od Bell jest lekki, wygodny i przewiewny. Te atuty równoważyły zarzut dotyczący systemu wentylacji.

fot. Inforiders.pl

Obawiam się jednak, że jesienią będę zmuszony wrócić do starego, poczciwego Bullitta, który dobrze chroni moją głowę przed kaprysami pogody. Czy podczas listopadowej słoty Eliminator jest w stanie sobie poradzić? Za kilka miesięcy będę mógł Wam o tym opowiedzieć, ponieważ do tego czasu kask zostaje u mnie.

fot. Inforiders.pl

Na koniec cena. Bell Eliminator z kompozytu włókna szklanego to wydatek 1799 zł, natomiast z karbonu aż 2599 zł. Czy to dużo? Na pewno niemało, ale kaski renomowanych marek po prostu tanie nie są i tu nie ma o czym dyskutować. Tanio i dobrze jest tylko w Biedronce.

fot. Inforiders.pl

Eliminator leży teraz obok mnie na blacie biurka. I wiecie co? Jak tak na niego patrzę, to zaraz chce mi się wsiąść na moto i zrobić chociaż krótką rundę wokół komina. Może ten model nie jest idealny na nasze warunki, ale kochani, jak on wygląda!

 

Dziękujemy Bell Helmets Polska i Dobre Sklepy Motocyklowe za możliwość przetestowania kasku. Dodatkowe podziękowania dla Choppers Division za asortyment świetnych T-shirtów.

%d bloggers like this: