Bell Scout Air nie szuka kompromisów. Pytanie brzmi: Czego Ty szukasz?

Większość motocyklistów z czasem dochodzi do wniosku, że jeden motocykl to świetna sprawa, ale dwa lub trzy w garażu, to o wiele lepsze rozwiązanie. Podobnie jest z kaskami, i nie chodzi o kolory, ale o różne funkcje jakie spełniają poszczególne typy kasków. Mój wybór do codziennej jazdy to wariant integralny, ale mam też jeta z niższej półki cenowej. Teraz mogłem porównać go do wyższego modelu Bell Scout Air.

Bell to marka, która produkcją kasków zajmuje się od połowy lat 50. Na koncie amerykańskiej firmy jest ogromna liczba innowacji i patentów, w tym produkcja pierwszego na świecie kasku integralnego. Dziś Bell to głównie klasyka w czystej formie połączona z najnowocześniejszymi materiałami i rozwiązaniami technologicznymi.

fot. Inforiders.pl

To jest akurat ten styl, który bardzo mi odpowiada, bo jako właściciel Harleya-Davidsona, wpasowuje się w grupę odbiorców tego typu konstrukcji. Swego czasu wybrałem najbardziej zwarty, surowy, odarty z wszelkich dodatków model, czyli Irona, który doskonale sprawdza się w miejskiej dżungli, a nieco gorzej na długich trasach poza miastem. I co z tego?

fot. Inforiders.pl

Wspominam o swoim bobberze nieprzypadkowo, bo Scout Air pasuje do tego motocykla tak dobrze, że powinien być z nim sprzedawany w komplecie. Mam na myśli nie tylko to, że testowany wariant kasku jest w wersji Matte, czyli matowej – podobnie jak Iron, ale chodzi o ten sam bezkompromisowy styl. Maksymalnie prosta forma, solidne wykonanie, powiedziałbym nawet – pewna toporność, ale rozumiana bardziej jako klimat, niż detale wykonania. O co mi chodzi? Już tłumaczę.

fot. Inforiders.pl

Kilka razy miałem w rękach i na głowie taktyczne hełmy wojskowe. Podobnie jak one, Scout Air sprawia wrażenie, że możnaby nim obłupywać granitowe kostki brukowe. Próbując ściskać go w rękach, nie udało mi się wydobyć ze skorupy żadnych trzasków. Również wyściółka wewnętrzna jest zwarta, dopięta i wpasowana w środek z wielką starannością. To się po prostu rzuca w oczy, czuje pod palcami i wreszcie na głowie.

Jedna uwaga. Scout Air to kask, który jest ściśle dopasowany do czaszki, dlatego bardzo ważne jest, aby dobrze dobrać rozmiar. Do wyboru mamy rozmiary skorupy: XS-SM, MD, LG, XL, 2XL oraz kolejna skalę rozmiarów EPS (XS-SM, MD, LG, XL, 2XL). Dlaczego to takie ważne?

fot. Inforiders.pl

Jety mają wiele zalet. Przede wszystkim są bardzo lekkie, przynajmniej modele wyższej klasy. Scout Air waży tylko 765 gram, a maksymalnie do 900 gram. Mój zbliżonej konstrukcji jet waży aż 1150 gram, natomiast popularny model Shark Dark, wcześniej znany jako RAW, waży 1050 gram).

Do tego kaski tego typu pozwalają poczuć wiatr na twarzy i zapewniają poziom wentylacji, który integralne kaski nie są w stanie osiągnąć, a szczękowe, nawet jeśli mogą, to kosztem masy i niewygody – uniesienie szczęki przydaje się raczej podczas postojów niż w podróży.

fot. Inforiders.pl

Do tego modele typu jet mają maksymalnie prostą konstrukcję, a więc niewiele rzeczy może się tu zepsuć, urwać i przeszkadzać. W przypadku Scout Air dostajemy skorupę z kompozytu TriMatrix, wypełnienie EPS, wyściółkę i standardowe zapięcie D-Ring. Mało? Mało, ale taka jest idea tych kasków. Zakładasz na głowę i jedziesz. Nie sprawdzasz drożności kanałów wentylacyjnych, nie regulujesz wizjera. Masz zapomnieć o tym, że jedziesz w kasku i skupić się na przyjemności z jazdy. Czy to działa?

fot. Inforiders.pl

Działa. I to nawet bardzo dobrze. Ponieważ swojego jeta odłożyłem już jakiś czas temu i nauczyłem się jeździć w integralu, zapomniałem jaka to przyjemność nie czuć kasku na głowie i łapać wiatr. Te doznania mają swoją cenę, bo bez wątpienia jet to konstrukcja o niższym poziomie bezpieczeństwa w razie wypadku, mam na myśli twarz.

Do tego dochodzi możliwość zderzenia z owadami, konieczność założenia swoich okularów lub gogli oraz darmowy masaż twarz w razie deszczu. Nikt nie mówi, że będzie łatwo. Co wybierzesz, to ostatecznie Twoja sprawa.

fot. Inforiders.pl

To dlatego wspomniałem na wstępie, że najlepiej mieć pod ręką dwa, a nawet trzy kaski, w zależności od nastroju i okoliczności. Ale wróćmy jeszcze do naszego bohatera. Czy to zatem kask bez wad? Przynajmniej w swojej kategorii?

Nie. Pierwsza rzecz to wspomniana wyściółka. Jest wyjmowana i można ją wyprać. T super, ale dwa fragmenty siateczki stanowiące część całego linera, latają sobie swobodnie we wnętrzu. Poprawiając je przed założeniem kasku, uszkodziłem delikatną krawędź materiału, po prostu postrzępiłem paznokciami. Siatka powinna być przymocowana do wyściółki lub jej krawędź zabezpieczona przed przypadkowym rozdarciem.

fot. Inforiders.pl

Druga sprawa nie dotyczy wad samej konstrukcji, tylko podejścia firmy Bell. W zestawie znajdują się dwa daszki – jeden krótszy, drugi dłuższy, natomiast nie ma szybki. Wizjer jest w opcji, ale trzeba go zakupić oddzielnie za około 140 złotych. Biorąc pod uwagę, że kask kosztuje w dobresklepymotocyklowe.pl dokładnie 799 złotych, dodatkowe 140 złotówek, to trochę przesada. No ale taka jest polityka firmy, która traktuje szybę jako dodatkowe akcesorium. I właściwie wiele firm robi podobnie.

fot. Inforiders.pl

Trzecia rzecz jest widoczna natychmiast po wyjęciu kasku z pudełka. Chodzi o brak otworów wentylacyjnych, dzięki czemu ten model jest absolutne bezkompromisowy z wyglądu. Wybierając styl albo chłodniejszą głowę, zdecydowałby się jednak na wydajniejszą wentylację. Scout Air radzi sobie dość dobrze, ale przypominam, że to model, który jest precyzyjnie dopasowany do głowy, a to oznacza jednocześnie ograniczoną cyrkulację powietrza. Na postojach pod światłami, to momentami daje się we znaki.

fot. Inforiders.pl

Czy gdybym miał wolne 800 zł, kupiłbym model Scout Air? Podejrzewam, że wolałbym dołożyć na wariant integralny lub zaryzykować tańszy model od konkurencji. Z drugiej strony Bell urzekł mnie dobrym wykonaniem, wysoką jakością materiałów i dopasowaniem do stylu, jaki dominuje wśród posiadaczy motocykli z rodzin bobber, cafe racer, chopper.

Jeśli wziąć pod uwagę, że kask ma służyć przez lata, a nie sezon lub dwa, wybór modelu z oferty Bell nie wydaje się wcale złym pomysłem. A przy okazji stajesz się częścią amerykańskiej legendy, a nie chińskiej lub japońskiej myśli technicznej, nawet jeśli dziś nie ceni się już tego tak jak niegdyś…

Dziękujemy Bell Helmets Polska i Dobre Sklepy Motocyklowe za możliwość przetestowania kasku.

%d bloggers like this: