Czy notiOne zlokalizuje „ukradziony” motocykl? Sprawdzamy czy to możliwe

Obszerny artykuł o notiOne możecie przeczytać pod tym linkiem, natomiast dziś chcieliśmy przekonać się, czy urządzenie umożliwi nam zlokalizowanie „skradzionego” motocykla. Jak nam poszło?

Przede wszystkim należy pamiętać, że notiOne opiera się na technologii Bluetooth, a nie GPS, co oznacza, że lokalizacja będzie możliwa tylko wówczas, gdy pastylka NotiOne znajduje się w zasięgu telefonu z wbudowaną apką (m.in. Yanosik). Według danych producenta, w naszym kraju działa już ponad milion smartfonów, które wspierają to rozwiązanie.

Mówiąc prościej, wydaje się, że milion słuchawek, które pomagają w ustaleniu pozycji urządzenia, powinno wystarczyć do namierzenia niebieskie pastylki.

fot. Inforiders.pl

Do naszego tekstu zaprzęgliśmy dwa motocykle i dwóch kierowców. Pierwsze zadanie polegało na wysłaniu w „nieznane” moto z NotiOne na pokładzie. W tej próbie kierowca miał telefon z aplikacją. Okazało się, że gdy złodziej ma smartfon z apką, można go bez większego trudu namierzyć, chociaż odświeżanie pozycji co 6-10 minut to trochę mało.

Co ciekawe, „złodziej” pozostawił motocykl na tyłach kawiarni, gdzie postanowił wypić kawę po udanej akcji, ale to mu nie pomogło i precyzyjnie namierzyłem jednoślad korzystając z alarmu dźwiękowego notiOne. Super.

fot. Inforiders.pl

Nieco gorzej sprawa wygląda gdy warunki nie są idealne dla notiOne, czyli wówczas, gdy pastylka jest schowana w zakamarkach motocykla, ale „złodziej” nie ma telefonu i na dodatek postanowił tymczasowo ukryć motocykl w lesie… Dosłownie.

Ponieważ motor poruszał się początkowo po drogach publicznych, jego pozycja była sygnalizowana i zapisywana dzięki komunikacji z telefonami innych użytkowników drogi, ale kiedy pojazd znalazł się w lesie, gdzie nie było zasięgu gsm i opcji na połączenie przez Bluetooth, sytuacja stała się krytyczna.

fot. Inforiders.pl

Posiłkując się ostatnią zapisaną pozycją, starałem się namierzyć urządzenie i motocykl, ale to nie było możliwe. Może gdyby w zasięgu notiOne pojawił się jakiś grzybiarz lub inny zbieracz runa leśnego, na dodatek ze smartfonem w kieszeni, byłaby szansa na odnalezienie maszyny. Niestety to jeszcze nie pora na grzyby i po kilku rundach w pobliżu ostatniej lokalizacji pastylki, musiałem się poddać.

Czy miałem szansę na odnalezienie motocykla? Teoretycznie tak. Przy założeniu, że droga przy skraju lasu, gdzie NotiOne po raz ostatni zasygnalizował pozycję, jest nieodległa od dziupli w której ukryto motocykl, mogłem pracowicie przeczesywać teren.

Zasięg Bluetooth 4.0+ to około 100 metrów, a więc mógłbym podzielić sektor na kwadraty, które systematycznie bym przeczesywał. Niestety las miał kilkanaście hektarów i potrzebowałbym dni, a może i tygodni, aby go w całości sprawdzić.

fot. Inforiders.pl

Z drugiej strony złodziej nie będzie czekał wiecznie, w końcu wyjedzie na drogę i tym samym zdradzi nową pozycję. Oczywiście o ile wcześniej nie znajdzie notiOne.

NotiOne kosztuje obecnie 99 złotych, a najtańsze, poprawne lokalizatory GPS dwa razy więcej. Bez wątpienia urządzenie GPS poradzi sobie lepiej, chociaż złodzieje dawno już wiedzą jak szybko je zneutralizować. Paradoksalnie to może być zaleta NotiOne bazującego na innym systemie komunikacji…

%d bloggers like this: