Byliśmy w garażu byłego prezydenta Ukrainy. Zobacz, na co natrafiliśmy!

Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz uciekając do Rosji pozostawił po sobie gigantyczny majątek. Niewielki ułamek tego bogactwa można dziś podziwiać w tzw. Muzeum Korupcji. Wśród motoryzacyjnych perełek są również motocykle. Pojechaliśmy je zobaczyć i natrafiliśmy na… Boss Hossa!

Rezydencja Międzygórze (Meżyhryja) pod Kijowem nie była jedyną, ale stała się najsławniejszą willą Junukowycza, ponieważ uzmysłowia ludziom skalę korupcji, złodziejstwa, pychy i megalomanii oligarchy i jemu podobnych. Posiadłość wraz z wszystkimi dobrami została przejęta przez parlament ukraiński po wydarzeniach na Majdanie w lutym 2014 roku.

fot. Inforiders.pl

Janukowycz tuż przed ucieczką do Rosji przez trzy noce wywoził ciężarówkami bogactwa i kosztowności z tego obiektu (z czego istnieją zapisy z kamer), ale i tak zostało całkiem sporo. Nie tylko instalacji, których fizycznie nie mógł zabrać, na przykład granitowego mostu za 12 milionów dolarów, czy statku-galeonu, ale również majątku ruchomego: samochodów i motocykli. Zapewne liczył, że po zbrojnej interwencji Rosji na Ukrainie jeszcze powróci…

Zobacz również film z naszych odwiedzin w Czarnobylu!

Dziś Ukraińcy mogą bez przeszkód oglądać domowe ZOO, „greckie ruiny”, pole golfowe, sztuczne jeziorka, marmurowe mosty, lądowiska dla helikopterów, złote sedesy, żyrandole i kije do golfa – których mieszkańcy Ukrainy byli sponsorami. Posiadłość zajmuje 137 hektarów (chociaż oficjalnie Janukowycz był w posiadaniu jedynie 1,7 ha) i jest ogrodzona wysokim na trzy metry murem – w ziemię wkopano kolejne dwa metry aby uniemożliwić podkop.

fot. Inforiders.pl

Na terenie jest też potężny budynek dla 2000 pracowników, z których większość zajmowała się ochroną kompleksu. Budynki są ponadto połączone podziemnymi korytarzami, których nie udostępnia się zwiedzającym, tak samo jak podziemnego garażu, gdzie znajdowały się podobno najcenniejsze okazy pojazdów. Ale również wśród tych, które oligarcha pozostawił, można podziwiać prawdziwe cacka.

Aktualnie udostępniony dla zwiedzających jest jeden poziom. W kolekcji ostały się 42 pojazdy. Tylko trzema z nich Janukowycz pokazywał się poza posiadłością. Dodajmy, że przy garażu były prezydent miał także prywatną stację benzynową, gdyby zabrakło mu paliwa. Przydatna rzecz.

fot. Inforiders.pl

Kolekcja prezydenta Janukowycza dzieli się zasadniczo na dwie części. Pierwsza to głównie rzadkie i cenne okazy radzieckiej motoryzacji. ZIM-12 produkowany w połowie ubiegłego wieku (zaledwie przez dziesięć lat) był samochodem dla członków aparatu partyjnego. Dla urzędników wyższego szczebla przewidziane były luksusowe Czajki (M13 i M14). Janukowycz posiadał obie wersje, a nawet bardzo rzadko spotykaną wersję kabriolet.

fot. Inforiders.pl

Inne perełki to Pabieda (GAZ-M20, pierwowzór Warszawy), ZIŁ, Wołga (GAZ-21). Ponadto Moskwicz 400 oraz trzy sztuki Zaporożca pierwszej generacji (ZAZ-965), którego produkowano na Ukrainie. Rosyjskie samochody Janukowycza, które pozostawił odlatując helikopterem do Rosji, to egzemplarze wyjątkowe ze względu na to, że były pojazdami rządowymi, produkowanymi w liczbie kilku, kilkunastu sztuk. To prawdziwe rarytasy, które wyceniane są obecnie na kwoty od 100 do 800 tysięcy dolarów. Za jeden egzemplarz.

fot. Inforiders.pl

Poza pojazdami wywodzącymi się ze Związku Radzieckiego, Janukowycz miał też kilka czterokołowych cacek spoza bloku socjalistycznego. Są to m.in. piękne, stare wersje takich samochodów jak Ford Model B, DKW, Chevrolet Impala z lat 60. i Bentley.

fot. Inforiders.pl

Kolejna grupa to pojazdy nowszej produkcji, głównie niemieckie, w tym Mercedes SLS AMG, luksusowa odmiana Klasy G, starsza Klasa S W126 SEC oraz Volkswagen CC. Z marek brytyjskich można podziwiać Range Rovera i Bentleya Arnage. Rodzynkiem w tej sekcji jest opancerzony, kanadyjski Knight XV wyposażony w kuloodporne szyby, napęd na obie osie i 400-konny silnik V10. Ten wariant pojazdu kosztuje kilkaset tysięcy dolarów.

fot. Inforiders.pl

Nie brakuje też wojskowych pojazdów z czasów drugiej wojny światowej – jest niemiecki Auto Union z lat 30., ale też elektryczny pojazd Renault Twizy produkowany od 2012 roku, czyli czterokołowa wizja przyszłość motoryzacji.

fot. Inforiders.pl

O samochodach Janukowycza można by opowiadać znacznie dłużej, ale nasza uwaga skupiła się na kilku historycznych jednośladach, które były władca Ukrainy pozostawił w przydomowym garażu. Motocykli jest tylko parę sztuk, wśród nich IŻ-49, czyli radziecki średni motocykl klasy 350 cm3 produkowany w latach 1951-1958 w zakładach Iżmasz w Iżewsku (wariant Junukowycza pochodzi z 1954 roku). Jest też piękny egzemplarz BMW z wózkiem bocznym, jeden Ural, Jawa – z której kapie olej (a jakże), ale nas zaciekawił motocykl Boss Hoss. Co to za monstrum?

fot. Inforiders.pl

Wyglądający jak Tyranozaur na sterydach, Boss Hoss wszystko ma wielkie. Firma powstała w 1990 roku, kiedy nikomu nieznany wówczas Amerykanin postanowił wsadzić do ramy motocykla silnik V8 z Chevroleta Corvetty. Monte Warne nazwał swój gargantuiczny motocykl Boss Hogiem, ale szybko okazało się, że HOG to nazwa zarezerwowana przez Harleya-Davidsona i stąd mamy dziś Boss Hossa.

fot. Inforiders.pl

Siedziba przedsiębiorstwa mieści w Dyersburg w Tennessee. To stosunkowo niewielka manufaktura zatrudniająca kilkudziesięciu pracowników, którzy budują około 300 maszyn rocznie. Motocykle Boss Hoss wyposażone były w ośmiocylindrowe silniki o pojemności od 5,7 litra do nawet 8,2 litra w najpotężniejszym, seryjnie wytwarzanym modelu Stud Hoss z 2003 roku. Potwór ów ważył na sucho 590 kg i dysponował mocą 502 koni mechanicznych (366 kW).

fot. Inforiders.pl

Jeszcze niedawno w ofercie firmy znajdowały się cztery seryjne motocykle, trzy z nich wyposażone w silniki o pojemności 6,2 litra i mocy 445 KM, zaś jeden 4,8 litra i 295 KM. Obecnie na stronie producenta widnieją dwa modele: Standard i Super Sport. Oba można zakupić z silnikiem LS 445 o pojemności 6,2 litra, 445 KM mocy i maksymalnym momencie 603,5 Nm albo nieco słabszym wariantem 383 Stroke o mocy 430 KM i 542,5 maksymalnego momentu obrotowego. Silnik spala nie mniej niż 9 litrów nawet przy spokojnej jeździe, a średnie spalanie oscyluje w okolicy 16 litrów. Zbiornik paliwa mieści „tylko” 32 litry, a więc dłuższa jazda wymaga kilu postojów na stacjach benzynowych.

fot. Inforiders.pl

Motocykl zbudowany jest na bazie stalowej, kołyskowej, odpowiednio wzmocnionej ramy. Z przodu zastosowano zawieszenia typu upside-down o średnicy goleni 63 mm, a z tyłu dwustronny wahacz stalowy z amortyzatorami po obu stronach. Aby zatrzymać giganta, potrzeba trzech tarcz o średnicy 320 mm z czterotłoczkowymi zaciskami Brembo.

fot. Inforiders.pl

Warto dodać, że te blisko półtonowe giganty posiadają półautomatyczną, dwustopniową skrzynię biegów ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Właśnie dlatego przeciwnicy dwukołowych mamutów nazywają te maszyny największymi skuterami świata. Przeniesienie napędu odbywa się za pomocą paska, a raczej pasa transportowego, który wzięto prawdopodobnie z kopalni. Fabryka oferuje motocykle w bogatej gamie kolorów i z wieloma dodatkami montowanymi na życzenie klienta.

fot. Inforiders.pl

Boss Hoss Cycles sprzedaje rocznie około 300 egzemplarzy swoich motocykli. Używane maszyny z połowy lat 90. można kupić już za ok. 15 tys. dolarów. Nowe kosztują powyżej 60 tys. dolarów, ale wyjściowa cena jest różna, bo dwukołowe goliaty rzadko sprzedawane są w standardowej wersji.

fot. Inforiders.pl

Nowi właściciele chcą wyróżnić swoje egzemplarze, dlatego wystawiony niedawno na jednej z aukcji Boss Hoss Mountain Super Custom z 2019 roku został sprzedany za blisko 80 tys. dolarów. Podobną cenę może osiągnąć również egzemplarz sprzed dekady, albo starszy, jeśli został przemalowany i odnowiony przez znaną ekipę.

fot. Inforiders.pl

Boss Hoss to skrajna wersja motocykla, który przyciąga swoim ogromem każdego, kto natrafi na ten motocykl. Od 2016 roku nowym prezesem firmy jest Ricky Dietz, a prezydentem jego brat, Travis Dietz, ale Monte Warne wciąż wspiera markę i pojawia się na spotkaniach wielbicieli Boss Hossa.

fot. Inforiders.pl

Wiktor Janukowycz był megalomanem, więc największy motocykl na świecie w garażu byłego prezydenta nie powinien nikogo dziwić. Janukowycz został skazany przez ukraiński sąd za zdradę stanu na 13 lat pozbawienia wolności. Tej kary oczywiście nie odbył i nie odbędzie, bo jest pod opieką Rosji, która na Majdanie finalnie ugrała Krym i dalej rozgrywa swoją partię.

fot. Inforiders.pl

Ukraińskie władze przejęły 1,5 miliarda dolarów zamrożonych na kontach byłego prezydenta, ale według Prokuratora Generalnego Ukrainy, Ołeha Mahnickiego, Janukowycz wywiózł do Rosji blisko… 32 miliardy dolarów. Tych pieniędzy Ukrainie i jej obywatelom nikt nie zwróci.

fot. Inforiders.pl

Co ciekawe, oligarcha wcale nie czuł i nie czuje się winny. Jeszcze kilka lat temu na pytanie rosyjskich dziennikarzy z telewizji NTV odpowiadał:

– Przez całe życie zbierałem stare samochody. O mojej pasji wiedzieli wszyscy. Zbierałem samochody radzieckie, ale i stare motocykle, a także samochody z czasów drugiej wojny światowej. Wiele z nich dosłownie uratowałem ze złomowisk. Nie znam ich wartości, ponieważ składaliśmy je od nowa, odnawialiśmy, poświęcaliśmy na to swój czas. To było coś, co kochałem i nadal kocham… Kto dał komukolwiek prawo, żeby mi je odebrać? – pytał Janukowycz.

Obecnie Janukowycz nie udziela już wywiadów. Żyje dostatnio gdzieś w Rosji i pewnie tworzy nową kolekcję. Kto wie, może już zakupił kolejnego Boss Hossa?

fot. Inforiders.pl
%d bloggers like this: