Harley-Davidson o pojemności 250-500 cm3?! Motocykl(e) zobaczymy już w 2020 roku!

Harley-Davidson potwierdził wprowadzenie motocykli klasy Premium o małej pojemności. Na razie chodzi o rynek azjatycki, motocykle mają pojawić się już za rok!

Wieści pochodzą od samego prezesa i dyrektora generalnego marki. Matt Levatich potwierdził plan wprowadzenia motocykli na rynki wschodzące, w tym indyjski, w ramach planu “More Roads to Harley-Davidson”.

Być może Harley-Davidon o pojemności 250 cm3 wydaje się nam teraz śmiesznym pomysłem, ale trzeba pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze gdy w 2013 roku gigant z Milwaukee wprowadzał na rynek modele Street 750 i Street 500 więcej było głosów krytyki niż popierających ten pomysł. Okazało się jednak, że te pojazdy dały producentowi lepszą obecność i rozpoznawalność na rynkach wschodzących.

Street 500 / fot. newatlas.com

Po drugie azjatycki kierunek ofensywy Harleya-Davidsona to najbardziej rozsądne wyjście w sytuacji, gdy na rodzimym rynku i w Europie sytuacja marki staje się trudna – z wielu powodów, m.in. wojny celnej, rosnącej konkurencji, odchodzenia starych wielbicieli marki.

Przypomnijmy jeszcze, że w ciągu tylko jednego roku (do 31 marca) w Indiach sprzedano ponad 21 milionów motocykli i skuterów, co czyni ten kraj jednym z największych rynków dwukołowych na świecie. Wprowadzając tylko ten jeden rynek motocykle H-D w segmencie 250-500 cm3, Harley-Davidson zyskuje szansę na gigantyczne zyski.

Oczywiście na początku będzie to wyłącznie nisza Premium, w której dominuje Royal Enfield, ale możemy się spodziewać, że Harley na tym nie poprzestanie i będzie chciał dotrzeć również do szerszego grona mniej zamożnych odbiorców. Potencjał Indii został odkryty już kilka lat temu przez austriacki KTM, a ostatnio wiele dzieje się za sprawą partnerstwa Triumpha i Bajaj, które ma podobno zaowocować motocyklem Street Twin o małej pojemności. W przestrzeni brażny motocyklowej obecną są też Yamaha i Honda. Harley może poważnie namieszać w tym tyglu.

Foto: Harley-Davidson

Motocykle o mniejszej pojemności oznaczają duże możliwości rozwoju dla H-D. Najmniejszy motocykl marki to wciąż Street 500, nowy model mógłby dołączyć do tej niewielkiej obecnie rodziny. W tej chwili możemy tylko spekulować, że będzie to charakterystyczny układ V-Twin zgodny z normą Euro 5, z silnikiem o wysokim momencie obrotowym.

Nie bez znaczenia jest aktualna filozofia Harleya, która uwzględnia i stara się włączyć do grona amerykańskiej marki młodszych odbiorców. Aby młodzi mogli nawiązać kontakt z kultową marką, muszą dostać produkt, na który nie trzeba wydawać zbyt wielu pieniędzy. Tego nie da się osiągnąć dużymi motocyklami kosztującymi wielokrotnie więcej niż rodzimie marki.

Co prawda Harley-Davidson zapowiada, że nowe motocykle pojawią się w segmencie Premium, ale Amerykanie to ostrożni taktycy: Trudno żeby zapowiadali popularny motocykl dla mas, bo to byłby zbyt duży szok dla wielbicieli marki. Nie oznacza to jednak, że po modelu Premium nie pojawi się tańszy wariant ekonomiczny – dla szerszego grona odbiorców.

Harley-Davidson od jakiegoś czasu bardzo aktywnie stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jeśli chodzi o najmłodszych, potencjalnych odbiorców, to amerykańska marka idzie nawet dalej. Całkiem niedawno dowiedzieliśmy się, że gigant przejął firmę StaCyc, która zajmuje się produkcją tzw. „push bikes” – dziecięcych rowerków biegowych, bez pedałów. Modele StaCyc są ponadto wyposażone w napęd elektryczny o nazwie „EDRIVE” specjalnie dostosowany dla możliwości i potrzeb dzieci.

fot. StaCyc

Po przemianowaniu na Harleya-Davidsona rowerki będą sprzedawane za pośrednictwem sieci dealerów Harleya, co nastąpi prawdopodobnie już za za kilka tygodni, na przełomie lipca-sierpnia. Nie ma lepszego sposobu na wychowanie nowego pokolenia fanów, niż zaprzyjaźnienie się z nimi niemal od kołyski, prawda?

Harley dba również o swojego elektrycznego LiveWire, który ma być odpowiedzią marki na rosnące zainteresowanie klientów segmentem pojazdów ładowanych z gniazdka. Firma z Milwaukee postanowiła zaskoczyć i ogłosiła, że połączy siły z Virgin, aby wspierać zespół Enevision. Najdziwniejsze jest to, że nie chodzi o wyścigi motocyklowe, ale Formułę E.

Nie da się ukryć, że nawet jeśli to nie jest Formuła 1 a “tylko” elektryczna Formuła E, to mówimy o gigantycznych pieniądzach i całkiem sporym rynku odbiorców, których z roku na rok będzie przybywać. Harley-Davidson musi promować i szukać klientów na swój elektryczny motocykl. W Formule E walczy miedzy innymi Porsche i Audi, a LiveWire będzie na pewno znakomicie się prezentował na tle kosmicznych bolidów. Dodajmy jeszcze, że swój zespół ma również… indyjska Mahindra, czyli właściciel czeskiej Jawy i angielskiej marki BSA.

fot. Harley-Davidson

Swoją drogą Harley na pewno nie poprzestanie na jednym wariancie LiveWire. Na tym polu również jest wiele do zrobienia, ale Amerykanie są cierpliwi i czekają, w którą stronę pójdzie elektryczna rewolucja. W końcu Harley-Davidson wstrzymywał się z premierą LiveWire aż cztery lata i ma doświadczenie w wyczekiwaniu na właściwy moment ofensywy.

Na koniec jeszcze jedna myśl. Biorąc pod uwagę zaostrzający się konflikt pomiędzy Chinami i USA, budowanie silniej pozycji marki w Indiach i sąsiednich krajach ma duże znaczenie strategiczne, które pozwoli w dalszej perspektywie osłabić negatywne skutki wojny celnej. Mówiąc prościej, dla globalnej marki jaką jest Harley-Davidson, nawet duże straty są akceptowalne, jeśli są wyrównywane z dochodów pochodzących z innej części świata.

Wcale bym się nie zdziwił gdyby Harley zaprezentował nie jeden, a od razu kilku modeli motocykli w segmencie 250-500 cm3. Czy tak się stanie? Dowiemy się w ciągu nadchodzących miesięcy i mam nadzieję, zobaczymy pierwsze projekty podczas pokazów motocyklowych Intermot lub EICMA.

%d bloggers like this: