Birdcage to tak naprawdę zapowiedź nowego silnika i motocykla BMW

Ekipa Revival Cycles oraz Alan Stulerga pochylili się nad zagadnieniem minimalizmu. Tak powstał Birdcage, czyli po naszemu „klatka dla ptaka” i wydaje się, że nazwa jest bardzo adekwatna do tego co widzimy. Jednocześnie jest to hołd dla maszyn niemieckich motocyklistów Ernsta Hennesa z lat 20. ubiegłego wieku.

fot. Revival Cycles

Dwa proste koła, symboliczne siedzisko, prosta kierownica oraz wyglądająca jak kawałek elementu montażowego rama, otacza tajemniczy silnik. Pozory mogą mylić, bo kratownica została wykonana z tytanowych pretów w liczbie 134 sztuk, które zapewniają konstrukcji odpowiednia wytrzymałość.

fot. Revival Cycles

Nawiązanie do BMW ma uzasadnienie, ponieważ za aluminiowymi osłonami kryje się jednostka napędowa Bawarczyków. Nie wiadomo dokładnie co to za silnik – chodzi o nowość nad która pracuje BMW Motorrad. Wiemy jedynie, że piec zostanie wdrożony w segmencie Cruiser w przyszłym roku. Na pewno będzie to duży silnik, być może dwulitrowy, z chłodzeniem powietrzno-olejowym.

fot. Revival Cycles

Na publiczne drogi Birdcage jednak się nie nadaje, bo nie ma ani hamulców przednich, ani lusterek, reflektorów, chłodnicy, zegarów, nawet zbiornik paliwa ciężko dojrzeć. Jedyne widoczne okablowanie to linki gazu i sprzęgła, wydech również jest jedynie zasygnalizowany i musi nieźle podgrzewać kierownika.

fot. Revival Cycles

Na uwagę zasługuje również całkowity brak tylnej amortyzacji i symboliczny amortyzator tuż za widelcem. Ten ekstremalny motocykl raczej nie jest łatwy do jazdy, ale przecież nie do tego ma służyć.

fot. Revival Cycles
%d bloggers like this: