Drugi pożar w fabryce Indiana w ciągu pół roku. To już tradycja?

Ostatnie sześć miesięcy było wyjątkowo pechowe dla Indiana. Nie mówimy tu o motocyklach, ale raczej fabularnym dramacie. Już we wrześniu w lakierni doszło do eksplozji, która spowodowała konieczność hospitalizacji grupy pracowników – na szczęście obyło się bez poważniejszych obrażeń. Szefowie firmy będą musieli przyjrzeć się dokładnie departamentowi odpowiedzialnemu za malowanie motocykli, ponieważ w Spirit Lake ponownie doszło do pożaru.

fot. indianmotorcycle.com

To już drugi raz w przeciągu kilku miesięcy, kiedy pracownicy Polaris Indian musieli uciekać z fabryki w Iowa. We wrześniu doszło do wybuchu w halach, gdzie miesza się kolory. Pożar szybko opanowano i już następnego dnia wznowiono produkcję. Drugi incydent znowu miał miejsce w tym samym departamencie. Pożar pojawił się podczas wymiany kabiny lakierniczej, ale na szczęście zadziałał system przeciwpożarowy, który skutecznie zdusił płomienie na poziomie podłogi.

Mimo to ogień rozprzestrzenił się poprzez styropianową izolację w suficie, co spowodowało również dużą ilość dymu. Straż pożarna w Spirit Lake musiała wezwać posiłki, co skończyło się wycięciem dużej dziury w dachu budynku, aby uniknąć dalszego rozprzestrzeniania się płomieni. Akcja trwała kilka godzin. Nikt nie ucierpiał, ale przestój trwał dwa dni konieczne do przeprowadzania napraw.

Spirit Lake coś nie służy Indianowi. To może warto przenieść dział z farbkami do Opola?

%d bloggers like this: