Ludzie giną w wypadkach motocyklowych 28 razy częściej niż w samochodach. Czy to znaczy, że masz sprzedać motocykl?

Czy wiesz, że jazda motocyklem jest bezpieczniejsza od palenia papierosów lub picia alkoholu? Biorąc pod uwagę skutki obu nałogów zapewne mógłbyś się z tym stwierdzeniem zgodzić po przeanalizowaniu stosowny statystyk. Ale w takim przypadku powinieneś również wiedzieć, że więcej osób umiera z powodu upadku ze schodów niż z motocykla…

O ile wciąż nie jest pewne, czy stwierdzenie, że istnieją trzy rodzaje kłamstwa – „Kłamstwa, kłamstwa przeklęte i statystyki” wyraził po raz pierwszy Mark Twain czy Benjamin Disraeli, o tyle absolutnie jasne jest, że nie straciło ono nic na aktualności. Niezależnie od obiektywności pewnych danych, zawsze jest miejsce na interpretację, aby „udowodnić” prawie każdy punkt widzenia, bez względu na to czy jest to prawda, czy nie.

fot. Kawasaki

Przykładów nie trzeba szukać bardzo daleko. Ciekawy przypadek przedstawił Ben Parker z Uniwersytetu Queen Mary w Londynie, który w prosty sposób dowodzi, że mamy ponadprzeciętną liczbę uszu. Jak to możliwe? Wystarczy, że założymy iż spośród 8 miliardów ludzi 99% ma jedną parę uszu. Pozostały 1% to wyjątki, czyli osobnicy, którzy jak van Gogh postanowi pozbyć się jednego ucha lub stracili je w wyniku choroby, wypadku lub innych okoliczności albo scenariuszy, których życie dostarcza przecież bez liku.

Licząc więc średnią, to jest liczbę uszu całej ludzkości, i dzieląc przez liczbę osób, otrzymujemy działanie: Nieco poniżej 16 miliardów / 8 miliardów, którego wynik to niecałe dwa. Oznacza to, że skoro większość z nas ma dwoje uszu, każdy ma troszkę więcej niż wynosi średnia. Jak to się ma to motocykli?

Wielu ludzi, którzy motocykle widzą jedynie na ulicach, są zdania, że to bardzo niebezpieczne pojazdy, które powinny zostać zakazane lub przynajmniej ograniczone ich posiadanie. Nie musimy przeprowadzać ankiety ulicznej na ten temat, mamy przecież członków własnych rodzin, szczególnie ze starszego pokolenia, którzy doradzają nam na każdym spotkaniu lub wizycie, żebyśmy zrezygnowali z jazdy na tej „szatańskiej maszynie”.

fot. Saroléa Manx7

Renomowane media takie jak Forbes informują, że w 2017 roku ludzie ginęli w wypadkach motocyklowych 28 razy częściej niż w samochodach. Nawet my, aktywni motocykliści, nie możemy zaprzeczyć, że w razie wypadku większe szanse na uniknięcie obrażeń i utratę życia ma człowiek w metalowej klatce otoczony poduszkami powietrznymi, niż osoba jadąca na motocyklu.

Tak wyglądają proporcje wypadków, ale jeśli chodzi o rzeczywiste liczby, to samochody zbierają większe śmiertelne żniwo. Wystarczy spojrzeć na ruch uliczny, aby zobaczyć dlaczego. Na drogach jest o wiele więcej samochodów niż motocykli. Dlatego statystycznie rzecz biorąc, wypadki śmiertelne znacznie częściej dotyczą osób podróżujących autami niż motocyklami (zgodnie z raportem „Bezpieczeństwo w ruchu drogowym w Europie” Ewy Raczyńskiej-Buławy, w 2014 roku: motocykle 15%, samochody 45%).

Właściwie bez problemu możemy nawet „udowodnić” tezę, że piękna pogoda i sucha drogą to najbardziej niebezpieczne warunki na drodze i niezwykle wysokie ryzyko śmierci, w przeciwieństwie do szarugi, śniegu i oblodzenia nawierzchni. Otóż zgodnie z powyższym raportem, a konkretnie danym za 2013 rok (tabela nr 12.), aż 72% wypadków ze skutkiem śmiertelnym miało miejsce podczas dobrych warunków atmosferycznych. Za to śnieg i oblodzenie to niemal idealne warunki do jazdy, bo wówczas ofiar jest tylko 2%. Zalecałbym również jazdę w gęstej mgle, bo wtedy ryzyko wypadku zakończonego śmiercią spada do 1%.

fot. pixabay

Dzięki statystykom możemy iść jeszcze dalej. Dziesięć razy więcej osób umiera z powodu powikłań pogrypowych niż w wypadkach motocyklowych. Z kolei picie alkoholu odpowiada za 100 razy więcej przypadków śmiertelnych. Nawet bycie otyłym powoduje trzykrotnie większe prawdopodobieństwo śmierci niż jazda motocyklem. Do tego masz dwa razy większą szansę na zgon z powodu chorób przenoszonych drogą płciową, niż gdybyś wybrał jazdę na swoim motocyklu.

Do czego zmierzam? Nie możemy zrezygnować z wszystkiego, co kochamy lub lubimy, kosztem bezpieczeństwa. Nie warto też ufać w każde dane, które prezentują pesymistyczny obraz tego lub innego zjawiska. Nie mogę dostać się do mojej sypialni bez wchodzenia po schodach, nawet niezależnie od tego, co tam robię, i jak to może być niebezpieczne. Trudno mi będzie również zrezygnować z kufla piwa lub szklaneczki czegoś mocniejszego.

Jack Daniels Limited Edition Indian Scout Bobber. Fot. Indian

Jeśli koniecznie chcemy ufać statystykom, które bywają podciągnięte pod tezę świadomie lub nie, warto wpierw sprawdzić kto przedstawia konkretne dane i w jakim celu. Po drugie, jeśli to możliwe, sprawdzić metodologię, to znaczy czy pomiar został przeprowadzony na reprezentatywnej próbie i czy był rzetelny. Po trzecie lepiej sceptycznie podchodzić do tego, co przedstawia się nam jako wartości średnie i procentowe. Nie należy zakładać, że średnia odzwierciedla to, co uznalibyśmy za typowe w danej sytuacji.

Źródła:

Forbes
Bennetts
• “Bezpieczeństwo w ruchu drogowym w Europie” – Ewa Raczyńska-Buława

%d bloggers like this: