2019 roku w świecie motocykli? Wiele może się wydarzyć!

Jaki będzie niedawno rozpoczęty 2019 rok? Co wydarzy się w świecie motocykli? Przyjrzeliśmy się niektórych trendom, nurtom i działaniom branży, a oto kilka z naszych wniosków. Przyszłości przewidzieć się nie da, ale pojawiło się już kilka zwiastunów zmian, których raczej nie unikniemy. Inne sprawy pozostaną po staremu, mimo że liczyliśmy na zmianę…

Zniknie wiele motocykli, których odejścia zupełnie się nie spodziewamy

Rygorystyczna norma spalania Euro 5 wejdzie w życie dla motocykli już w 2020 roku. Z kolei modele w wersji „2020” pojawia się już za kilka miesięcy, czyli w trzecim i czwartym kwartale 2019. Oczywiście producenci mieli czas, aby dostosować swoje motocykle do nowych wymogów, ale spodziewamy się i tak, że produkcja niektórych modeli zostanie zawieszona, przynajmniej na jakiś czas. Przed pojawieniem się Euro 4 też nikt nawet nie myślał, że nowa norma może zabić takie legendy jak Yamaha XJR 1300, Suzuki Bandit 650, Suzuki Intruder 1800 czy Kawasaki W 800.

Intruder 1800 / fot. Suzuki

W przypadku normy Euro 4 obowiązują limity 1,14 g dwutlenku węgla (Co2) na kilometr, 0,17 g HC (niespalone węglowodory)i 0,09 g NoX (tlenek azotu). Nowa norma Euro5 będzie wymuszała spalanie na poziomie 1 g/km dla Co2, 0,1 dla HC oraz 0,06 dla NoX. Ponadto pojawi się limit emisji cząsteczek stałych: 0,0045 g/km. Mimo że różnice mogą wydać się nieduże, w praktyce będą stanowić spory problem dla producentów. Ale to nie wszystko…

Cicho jak w rodzinnym grobowcu?

Motocykle to przede wszystkim hobby i pasja, a dopiero w drugiej lub trzeciej kolejności środek transportu, na przykład do pracy. Nieodłącznym elementem motocyklowego uniwersum jest gang wydechu, których w przypadku niektórych firm jest nawet opatentowany i niemożliwy do pomylenia z żadnym innym, np. Harley-Davidson. Niestety przy okazji nowych norm dotyczących spalania, urzędnicy postanowili ponownie ograniczyć poziom hałasu. Jak bardzo?

fot. Metzeler-Cruisertec

Tego jeszcze nie wiemy. Obecna norma Euro 4 przewiduje limit na poziomie 73 do 77 dB. Nowa norma na pewno będzie znacznie niższa. Napór niemal bezgłośnych motocykli elektrycznych też pewnie ma tu znaczenie, bo od kiedy się pojawiły i stały bardziej popularne, ludzie dostrzegli i przekonali się, że samochody i jednoślady mogą być bardzo ciche. To może prowadzić do tego, że urzędnicy będą chcieli mocniej nacisnąć na producentów motocykli. Niby dobrze, tylko co nam zostanie? Dźwięk suszarki do włosów?

Royal Enfield Continetal GT i bliźniaczy Interceptor, wraz z modelem Himalayan, czyli motocyklem z rodziny adventure, doprowadzą do przełomu na rynkach Europy i USA

Te motocykle już teraz cieszą się dużą popularnością, która będzie tylko rosnąć. Dlaczego? Są całkiem niezłe i do tego tańsze od konkurencji. Biorąc pod uwagę fakt, że indyjski Bajaj doskonale i w krótkim czasie zadomowił się w Polsce, znacznie bardziej renomowany Royal Enfield nie powinien mieć problemów nad Wisłą i Odrą ze sprzedażą swoich motocykli.

Royal Enfield Himalayan. Fot. Royal Enfield

Oczywiście prawdziwym przełomem byłby powstanie montowni RE w naszym kraju lub u najbliższych sąsiadów, co na pewno pomogłoby indyjskiej marce w sprzedaży. Czy to jest prawdopodobne? Jeszcze niedawno nikt nie przypuszczał, że motocykle Indian mogą powstawać w Polsce, a tu proszę, niedługo nowiutkie amerykańskie motocykle wyjadą z fabryki w Opolu, dlatego nasze przewidywania odnośnie ekspansji RE wcale nie są czystą fantazją.

Elektryczny LiveWire stanie się synonimem nowoczesności, czego tak bardzo potrzebuje podstarzały Harley-Davidson

To nie nowina, że klienci H-D to co raz starsi panowie, których amerykańska firma ceni, ale żeby przetrwać potrzebuje świeżej, a przede wszystkim młodej krwi. LiveWire nie stanie się w 2019 masowym motocyklem elektrycznym – to oczywiste, bo po pierwsze rynek nie jest jeszcze gotowy na ten przełom, a po drugie cena będzie nadal zaporowa. Ale LiveWire zostanie wizytówką stuletniej amerykańskiej marki, która udowodniła, że potrafi spoglądać w przyszłość. Wyznaczy też pewien wzorzec dla konkurencji: Ideał do którego będą równać.

fot. Harley-Davidson LiveWire

Tym jednym motocyklem Harley-Davidson stanął na czele motocyklowej, elektryczne rewolucji, tak jak w świecie samochodów zrobił do Elon Musk i jego Tesla. Harley-Davidson długo przygotowywał się do swojej premiery, ale teraz widzimy, że to miało sens. Gdyby LiveWire pojawił się kiedy powstał, czyli ponad 4 lata temu, efekt nie byłby tak znakomity, bo dziś rynek pojazdów elektrycznych jest inny – o wiele mocniejszy.

Harley-Davidson będzie dopieszczał LiveWire, bo jego znakomita jakość i wykonanie, będą utożsamiane z pozostałymi, klasycznymi motocyklami firmy z Milwaukee: linią Touring, CVO, Softails. Oczywiście Livewire pozostanie luksusowa maszyną dostępną dla nielicznych, ale też jeżdżącą reklamą, która dowodzi, że Harley-Davidson nie boi się otworzyć nowego rozdziału swojej historii. To powinno przyciągnąć również młodych odbiorców, którzy utożsamiali amerykańską markę po prostu ze starzyzną.

W 2019 nadal nikt nie będzie podążał za Hondą i jej motocykli z przekładnią DCT

Dwusprzęgłowa przekładnia DCT (od ang. Dual-Clutch Transmission) jest odmianą skrzyni automatycznej, zapewniającą płynną i szybką zmianę biegów. W porównaniu z tradycyjnymi automatami ograniczono w niej tzw. straty pasożytnicze, co pozwoliło obniżyć zużycie paliwa i związaną z nim emisję CO2. W bieżącym roku Honda pozostanie jedynym znaczącym producentem motocykli sprzedającym znaczną liczbę jednośladów twist-and-go, które nie są skuterami.

2018 HONDA NC750S / fot. Honda

Swoją drogą to paradoks, że łatwiejsza jazda i mniejsze zużycie paliwa, obie ważne cechy powyższego rozwiązania technicznego, nadal cenione są i rozwijane w przemyśle motocyklowym właściwie jedynie przez Hondę. Poza tym sprzedaż samochodów z automatyczną skrzynią biegów nieustannie rośnie kosztem rozwiązania manualnego, natomiast w świecie motocykli ta tendencja się nie powiela, pomijając motocykle elektryczne.

Dlaczego? Zapewne z tego powodu co wcześniej – motocykle to coś więcej niż środek transportu, a manualna skrzynia biegów daje większą władzę nad maszyną człowiekowi i od groma frajdy. Zdecydowanie więcej niż sprawne, ale automatyczne dawkowanie mocy przez jednostkę sterującą procesem. Stawiamy na to, że w bieżącym roku Honda nadal nie będzie miała konkurentów w niszy motocykli z DCT.

%d bloggers like this: