Jeśli chcesz kupić motocykl, zrób to w lutym!

Niezależnie od tego czy kupujesz nowy czy używany motocykl, przez około miesiąc każdego roku sytuacja dla nabywcy jest zdecydowanie korzystniejsza niż w pozostałym okresie. Splot różnych czynników sprawia, że luty jest najlepszym momentem na umieszczenie nowej maszyny w garażu.

Luty jest tradycyjnie najgorszym miesiącem dla motocyklowych salonów. Zima zniechęca potencjalnych klientów do odwiedzin, tym bardziej, że konta bankowe świecą pustkami po świąteczno-noworocznych szaleństwach, a już za rogiem jest okres ferii – które niezależnie od liczby posiadanych pociech też wiążą się z niemałymi wydatkami.

fot. Inforiders.pl

Większość zysku dealera nie pochodzi wcale ze sprzedaży motocykli – w rzeczywistości zarabia na usługach i akcesoriach. Przedświąteczny boom na części, akcesoria i odzież dawno już minął. O ile sieci nie prowadzi sprzedaży sań, skuterów śnieżnych lub pojazdów czterokołowych, w salonach są pustki.

Trudna sytuacja sprzedażowa sprawia, że gdy pojawisz się w lutym w salonie motocyklowym, zostaniesz powitany jak król i możesz liczyć na specjalne traktowanie, również w kwestii upustów, obniżek i wliczonych w cenę motocykla dodatków. Pamiętaj, że dealerzy wciąż mają w salonach wiele egzemplarzy motocykli z poprzedniego roku modelowego, a za chwilę rozpoczną się dostawy nowych jednośladów w wersji na bieżący rok (lub już stoją na głównej scenie). Co z nieco starszymi, ale przecież wcale nie gorszymi motocyklami? Oczywiście mogą stać dalej na scenie, ale dla sprzedawcy to najgorsze rozwiązanie – zdecydowanie lepiej gdy towar schodzi, nawet z niewielkim zyskiem, a przedsięwzięcie generuje obrót.

fot. pixabay

Jest zima. To fakt raczej znany i nikt z nim nie dyskutuje. Krótkie dni podczas których ludzie odgarniają śnieg sprzed domów a miejskie służby sypią na drogi tony soli, to rzeczywiście najgorsze okoliczności żeby gdzieś jechać i testować motocykli. Skoro Ty to wiesz, sprzedawca również zdaje sobie z tego sprawę, więc musi zachęcić ewentualnych klientów niższą ceną. W przypadku motocykli salonowych ustalenie atrakcyjności obniżki jest proste, bo wystarczy sięgnąć po cenę katalogową i porównać ją z ofertą dealera.

Zdecydowanie trudniej dokonać trzeźwej oceny sprzętu używanego, ale nawet w takiej sytuacji zazwyczaj można znaleźć w sieci oferty egzemplarzy o podobnych parametrach i z tego samego rocznika, co powinno ułatwić zadanie. Weź pod uwagę, że zima działa na Twoją korzyść. To okres, który generalnie powoduje wzrost kosztów ogrzewania domu, czego ludzie nie planują lub ponoszą większe koszty niż oczekiwali.

Takie problemy przyspieszają w wielu przypadkach decyzję o sprzedaży motocykla, nawet jeśli planowana była dopiero na wiosnę. Rachunki trzeba płacić, a kiedy dodatkowo dochodzą również koszty spłaty kart kredytowych zadłużonych przez bożonarodzeniowe sprawunki, pojawia się chęć zdobycia żywej gotówki.

Fot. bmwmcmag.com

Motocykle pojawiające się w obrocie z powyższych powodów są często w świetnym stanie. To nie te same zajeżdżone na śmierć lub zdezolowane truchła sprowadzane setkami przez handlarzy w okresie sprzedażowej prosperity, czyli miesiącach letnich. Handlarze mają teraz inne zajęcia i bardzo dobrze, bo dzięki temu w obrocie jest mniej dwukołowych min, a te które możesz znaleźć są w ofercie już od wielu miesięcy – a więc łatwo je wyłowić i wyeliminować.

W zimie dochodzi jeszcze problem transportu motocykla, bo mało kto decyduje się na przejazd obcym jednośladem po oblodzonych drogach, szczególnie jeśli podróż musi być długa. Negocjując cenę warto o tym pamiętać i podzielić się kosztami dowozu ze sprzedającym lub spróbować wynegocjować dostawę na jego koszt. Niestety w zimowych warunkach testowa jazda jest mocno utrudniona i często zbyt krótka. Plus jest taki, że trudne warunki odbijają się także na motocyklu: gorsze parametry akumulatora, gęściejsze płyny, trudniejszy zapłon – co w pewnym zakresie ułatwia zadanie kupującemu.

Czy rzeczywiście w lutym jest tak łatwo? Oczywiście to nie są magiczne cztery tygodnie podczas których ludzie i sklepy oddają swoją własność za pół darmo, natomiast ponieważ sam kupowałem motocykle w różnych okresach roku, ale również w lutym, kupno jednośladu w zimie było łatwiejsze i szybsze. W moim przypadka negocjacje były znacznie konkretniejsze i przebiegały w spokojniejszej atmosferze niż w szczycie sezonu.

Jadąc po upatrzoną maszynę, która pochodziła z USA, miałem kopie wszystkich dokumentów motocykla i zdjęcia każdego z elementów, który mnie interesował. Ponieważ sprzedawca nie miał wielu zapytań ze względu na zimę i małe zainteresowanie, miał czas i zachętę, żeby przesyłać mi wszystkie oczekiwane przeze mnie dokumenty.

Foto: Oldskoolman.de

Cena również była o 20% niższa od wyjściowej (już i tak atrakcyjnej), a na dodatek podzieliłem się ze sprzedawcą kosztem transportu motocykla do domu (niebagatelnym, bo dystans wynosił 500 km). Sprzedawca na moje życzenie czekał z zimnym motocyklem, który dostałem praktycznie na pół dnia do testów. Ponieważ wybrałem dzień odwilży, mogłem dość dobrze zweryfikować stan motocykla, jedynie trochę go ubłociłem.

A minusy? Jeśli jedziesz po motocykl w dłuższą trasę, będziesz zmuszony jechać nocą. Ewentualne testy są obarczone ryzykiem, bo drogi zimą są generalnie w gorszym stanie niż wiosną lub latem – choćby tylko ze względu na śnieg i lód. Niska temperatura też daje się we znaki, niemożliwe jest dłuższe debatowanie nad stanem, kondycją motocykla poza garażem lub ogrzewanym pomieszczeniem – ten fakt mogą wykorzystywać nieuczciwi sprzedawcy, warto o tym pamiętać.

Oczywiście mniej pieniędzy w portfelu to również problem klientów, a nie tylko sprzedawców. Mimo wszystko lista niedogodności jest bardzo krótka i plusy zdecydowanie przeważają nad minusami. Jeśli chcesz dobrze i tanio kupić motocykl, rozważ opcję zakupu w lutym. To się po prostu opłaca.

%d bloggers like this: