Wkrótce zobaczymy latający motocykl Lazareth! Ale czy się uniesie?

Francuski konstruktor Ludovic Lazareth nie jest człowiekiem, który robi coś połowicznie. Właśnie zapowiedział, że jego monstrualny motocykl zamieni się w latający pojazd flybike!

Przypomnijmy, że Francuz zaprezentował dwa lata temu niezwykły motocykl o nazwie Lazareth LM 847. Ta monstrualna jednostka napędzana jest przez silnik V8 z Maserati zamocowany w czterokołowej ramie, w której każde koło jest przymocowane do własnego, jednostronnego wahacza. Przy pojemności 5,7 l jednostka generuje 470 Km i 630 Nm! Masa potwora wynosi ponad 400 kg.

Foto: Lazareth Auto-Moto
Foto: Lazareth Auto-Moto

W przypadku nowej wersji „La Moto Volante” czyli „latającego motocykla”, każdy z wahaczy został zmodyfikowany, aby składać się na zewnątrz kiedy motocykl jest na centralnej podpórce – dzięki temu koła mogą się obrócić do pozycji horyzontalnej. Po co?

„La Moto Volante” / fot. Lazareth

Otóż pośrodku każdej piasty znalazła się turbina odrzutowa, której wydech skierowany w dół generuje moc potrzebą do… uniesienia pojazdu w powietrze. Właściwie są to cztery turbiny. Moglibyśmy uznać to za żart, gdyby nie fakt, że nowy Lazareth został opracowany we współpracy z Jetcam, czyli poważną niemiecką firmą produkująca turbiny strumieniowe używane przez Yves „Jetmana” Rossy.

Jeśli nie pamiętacie, Rossy to szwajcarski pilot wojskowy i zarazem pierwszy człowiek, który przeleciał nad kanałem La Manche za pomocą skrzydeł z napędem odrzutowym przymocowanych do pleców. Rossy to zawodowy żołnierz, który przelatał ponad tysiąc godzin na samolotach Mirage III. To właśnie Szwajcar jest jednym z pilotów w niezwykłym filmie „Jetman Dubai: Young Feathers”


Jetman Dubai : Young Feathers 4K, Źródło: YouTube/XDubai

Niemieckie turbiny wykorzystywane są również w eksperymentalnych samolotach NASA, tj. Lockheed Martin X-56. W ten projekt zaangażowana jest nawet amerykańska armia, pierwszy X-56 wystartował w 2013 roku.

Skoro latający motocykl Francuza bazuje na tak zaawansowanej i kosztownej technologii, może rzeczywiście ma szansę unieść się w powietrze? W tej chwili wiemy, że na pewno jest w stanie jeździć, w końcu to zmodyfikowana wersja Lazareth LM 847, który udowodnił już, że działa.

insane-lazareth_01
Lazareth LM 847/fot. motoroids.com

Ludovic Lazareth nie zdradza niestety obecnie żadnych szczegółów konstrukcji. Wszystkiego dowiemy się podobno pod koniec stycznia. Tyle, że my nie chcemy czekać tak długo…

Na szczęście zwiastuny „La Moto Volante” zdradzają nam wystarczająco wiele. Turbiny zbliżone do zastosowanych w motocyklu zostały użyte także przez Franka Zapate w jego Flyboard Air, a to daje nam szerokie pole do spekulacji.


Lazareth LMV 496 – TEASER – “La Moto Volante”, Źródło: YouTube/Lazareth Auto-Moto

Franky Zapata to wielokrotny i mistrz i vice-mistrz świata w pływaniu na skuterach wodnych i założyciel Zapata Racing. Zapata ustanowił w 2016 roku oficjalny rekord wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Osiągnięcie dotyczyło swobodnego lotu na odległość ponad dwóch kilometrów i trzydzieści metrów nad ziemią, a właściwie to nad wodą. Zapata dokonał tego na platformie przypominającej deskorolkę.

Oczywiście film z tego wyczynu szybko trafił do sieci i wywołał niekończące się dyskusje, czy to w ogóle jest możliwe. Okazało się, że to nie fake, ale co innego platforma o masie 7 kilogramów plus operator, a co innego masywny motocykl o wadzie 400 kilogramów.

Flyboard Air / Źródło: YouTube/Zapata Racing

Turbiny umieszczone w piastach siłą rzeczy mają ograniczona wielkość. Co prawda kilkanaście łopatek wentylatora (najczęściej 12) może obracać się z prędkością ponad 70 tys. obr./min, co daję spory ciąg, ale i tak oznacza to zaledwie kilka kilogramów siły ciągu. Na dodatek latający motocykl potrzebowałby dodatkowych silników do wykonywania obrotów w osi pionowej.

Przy okazji warto poznać szczegóły całego procesu. Silnik odrzutowy zasysa powietrze przez wlot sprężarki, spręża je i przekazuje do komory spalania. W rurze żarowej dodawane jest paliwo i zachodzi proces spalania w temperaturze powyżej 1000 stopni powodując nagły wzrost objętości gazów spalinowych. Te z kolei, po niewielkim przestudzeniu przez zmieszanie z powietrzem niebiorącym udziału w spalaniu, wydostają się przez dyszę wylotową napotykając po drodze łopatki turbiny.

„La Moto Volante” / fot. Lazareth

Turbina służy tylko do napędzenia sprężarki i wiruje z prędkością… 90-100 tys. obr./min (przy tego typu silnikach). Tak, to nie błąd: 100 000 obrotów na minutę. Gazy w dyszy wylotowej mają temperaturę około 500 – 750 stopni, a ich bardzo szybki wypływ sprawia, że powstaje siła ciągu wynikająca z raptownego przyspieszenia przemieszczającej się masy gazów. Im wyższa prędkość, temperatura i większy przepływ masy powietrza (wydatek masowy) tym wyższy możliwy do uzyskania ciąg silnika.

A co ze spalaniem? Tego typu silniki uzyskują wydatki masowe rzędu 0,5 – 0,9 kg/s. Oczywiście tak raptowne i duże podniesienie temperatury możliwe jest dzięki spalaniu dużych ilości paliwa. Silniki te spalają 700 – 900 ml paliwa w czasie 1 minuty przy pełnym ciągu.

„La Moto Volante” / fot. Lazareth

Co to wszystko oznacza? Turbiny użyte przez Lazaretha maja za małą średnicę, aby wygenerować ciąg potrzebny do uniesienia 400-kilogramowego goliata, a przecież trzeba dodać jeszcze wagę kierowcy.

Osobnym problemem pozostają olbrzymie ilości ciepła w bezpośrednim pobliżu opon motocykla oraz gigantyczna ilość paliwa, która byłaby potrzebna do uniesienia potwora. Nawet gdyby paliwa było dostarczone zewnętrznie przewodowo, to i tak moc turbin byłaby niewystarczająco do podniesienia motocykla, ale jedno jest pewne – nie możemy odmówić Francuzowi wyobraźni.

Pozostaje nam jedynie czekać na premierę „latającego motocykla”. Może i nie będzie latał, ale na pewno nada się do jakiegoś filmu s-f, tym bardziej, że przecież Ludovic Lazareth stworzył już kiedyś futurystyczny jednoślad dla Van Diesela do filmu pt. „Babylon A.D”.

%d bloggers like this: