Petronas FP1 czyli niezwykła droga od największej porażki lat 90. do najbardziej poszukiwanych motocykli na świecie

Foggy Petronas to prawdziwe jednorożce motocyklowego folkloru. Brytyjska firma Lazante kończy przygotowania do sprzedaży kolekcji FP1 – wszystkie motocykle są w pełni sprawne, klienci będą mogli również dokupić pokaźny pakiet części zapasowych. Cena? Jeszcze jej nie znamy, ale zapewne z kosmosu.

Petronas to skrót od Petroliam Nasional Berhad – malezyjskiego koncernu petrochemiczno-gazowego, będącego własnością rządu Malezji. Gigant strategicznej branży znajduje się na 12. miejscu wśród najbardziej dochodowych azjatyckich firm na świecie. Nas bardziej interesuje jednak fakt, że przedsiębiorstwo wsparło powstanie malezyjskiego modelu motocykla, który miał Malezyjczyków zawieść na sam szczyt MotoGP. To było piękne marzenie…

FP1 zapewne nigdy by nie powstał bez zespołu Foggy Petronas Racing, a właściwie bez zaangażowania i inicjatywy Carla Fogarty’ego. Brytyjskim motocyklista jest wyjątkowo malowniczą postacią w świecie sportu. Jako zawodnik World Superbike startował od końca lat 80, w tak znamienitych stajniach jak Honda i Ducati.

Hogarty (pierwszy od lewej) / fot. MCN

Fogarty dwukrotnie zdobył mistrzostwo World Superbike a trzykrotnie był wicemistrzem. Poza tym zwyciężył w 24h Le Mans i zaliczył także mistrzostwo MS Endurance. Niestety podczas jednego z wyścigów w 2000 roku Fogarty uległ groźnemu wypadkowi, który przedwcześnie zakończył jego karierę sportową. Warto dodać, że dwa lata później Ducati wyszykowało w ramach wdzięczności limitowaną wersję motocykla Fogarty S4. To wiele mówi, jak ważny był dla włoskiej marki brytyjski zawodnik.

Pechowy upadek na torze umożliwił mistrzowi rozpoczęcie działalności na innym polu. Fogarty utworzył swój własny zespól Foggy Petronas, któremu finansowanie zapewnił malezyjski koncern naftowy. Marzenie o mistrzostwie dla motocykla z Malezji miało spełnić się już w 2003 roku, ale wówczas okazał się za słaby na regularną wizytę w czołowej dziesiątce. Czy FP1 w ogóle miał predyspozycje do mistrzowskiego tytułu wśród tak mocnych konkurentów?

FP1 to trzycylindrowa rzędówka o pojemności 899 cm3. Motocykl został opracowany przez Petronas i Sauber Petronas Engineering początkowo pod nazwą GP1 i wyjściowej pojemności 989 cm3. Aby spełnić wymagania Superbike World Championship, silnik został zredukowany do pojemności 899 cm3, a Petronas musiał wyprodukować 150 egzemplarzy łącznie z wersją drogową i homologacją FIM, dzięki czemu FP1 stał się pierwszym malezyjskim superbike’m.

fot. Classic-Motorbikes.net

Parametry motocykla nie były złe. Rzędowa trója z 12 zaworami generowała 127,4 KM przy 10 000 obr./min. Maksymalny moment obrotowy wynosił 92 Nm przy 9700 obr./min., natomiast prędkość maksymalna FP1 to 264 km/h. Masa motocykla wynosiła 181 kg na mokro.

Pierwsze 75 egzemplarzy zostało wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii jeszcze przed końcem stycznia 2003 roku, co oznaczało, że zespół mógł wziąć udział w rywalizacji sezonu 2003. Podczas wyścigów Petronas przestawił produkcję na Malezję i złożył pozostałe 75 drogowych FP1, które znalazły się w sprzedaży. Około 50 maszyn miało zostać zatrzymanych do startów w MotoGP.

Po połączeniu sił z Carlem Fogartym, Petronas potrzebował jeszcze drużyny wyścigowej. Tym zajął się oczywiście Brytyjczyk, bo Malezyjczycy w pełni ufali czterokrotnemu mistrzowi świata. Fogarty zatrudnił Troya Corsera i Jamesa Haydona, którzy mieli za zadanie zwyciężać w Superbike World Championship.

fot. Crash.Net

W tym samym czasie FIM zmieniło jednak zasady wyścigów umożliwiając rywalizacje maszynom o pojemności 1000 cm3 (zarówno dla dwu-, trzy- i czterocylindrowców). FP1 został opracowany zgodnie z wcześniejszymi przepisami, mimo że wyjściowo miał przecież blisko 1000 cm3. Ograniczenie pojemność skokowej silnika do 900 cm3 i trzech cylindrów sprawiło, że drużyna i ich motocykl znaleźli się w niekorzystnej sytuacji.

Przed totalną klapą uratował ich fakt, że japońscy producenci ograniczyli swoje zaangażowanie w sezonach 2003 i 2004. Dzięki temu FP1 był w stanie osiągnąć dobre wyniki, a nawet dwukrotnie zaliczyć podium w 2004 roku. Jednak dobra passa skończyła się wraz z sezonem 2005, kiedy do rywalizacji powróciły maszyny z Kraju Kwitnącej Wiśni.

FP1 został daleko w tyle. Brak sukcesów spowodował, że Petronas zaczął szukać pomysłu na promocję gdzie indziej i ostatecznie połączył siły z teamem AMG Mercedes F1 w 2010 roku. W tym czasie FP1 był już przeszłością.

fot. YouTube / MotoPlus Zone

Po tym jak Petronas wycofał się w 2006 roku ze wsparcia zespołu Fogarty’ego, dawny mistrz próbował nawiązać współpracę z Ducati, ale nie mógł uzyskać zainteresowania sponsorów. Kiedy po wielu perturbacjach wreszcie udało mu się podpisać umowę z MV Agusta w 2008 roku, Fogarty miał już kompletnie dość i ostatecznie sprzedał swoją ekipę.

Świat zapomniał o aspiracjach Malezyjczyków do MotoGP i o FP1 na kila długich lat. Właściwie nie było nawet wiadomo, co stało się z motocyklami aż do 2010 roku, kiedy to brytyjski portal motocyklowy Motor Cycle odkrył 60 sztuk zupełnie nowych FP1 w jednym z magazynów w niewielkim mieście Basildon znajdującym się około pięćdziesięciu kilometrów na wschód od Londynu!

Według wcześniejszych, oficjalnych informacji, motocykle już dawno zostały wysłane do Malezji i zlikwidowane, dlatego odnaleziona partia nowych maszyn wywołała niemałą sensację. Okazało się, że motocykle wyprodukowane przez firmę MSX International dla Petronas były częścią oryginalnej partii 75 sztuk, które miały trafić do Malezji.

Fot. YouTube / MDx media

W Wielkiej Brytanii czekały na homologację, ale ponieważ pozostające w użyciu egzemplarze wyścigowe poniosły fiasko, nowe maszyny stały kilka lat i powoli stawały się kłopotliwymi zabytkami oraz fragmentem pewnej niezbyt chlubnej dla Petronas historii, która nieoficjalnie kosztowała malezyjskiego giganta petrochemicznego 30 milionów funtów.

Nie jest to kwota, której roztrwonienie przyniosłoby chlubę komukolwiek, a już szczególnie nie państwowemu molochowi. Nawet w Malezji takie marnotrawstwo zostałoby napiętnowane i ktoś musiałby za to beknąć. Zapewne dlatego motocykle stały w zapomnianym magazynie stopniowo pokrywając się kurzem. Prawdopodobnie gdyby nie dociekliwość Motor Cycle, maszyny w końcu zostałby po cichu zniszczone.

Obecnie motocykle są przechowywane w byłym budynku MSX i mają nowego właściciela, firmę Arrk R&D, która ma umowę o poufności z Petronas. Arrk R&D współpracuje z wspomnianą na wstępie firmą Lazante, która jest w rzeczywistości brytyjskim teamem wyścigowym. To ma znaczenie, bo po latach postoju w magazynach, nowe FP1 wymagały jednak prac remontowych, których podjąć mogli się tylko specjaliści od motocykli wyścigowych.


Źródło: YouTube / MDx media

Nowe fabryczne, ale jednocześnie stare motocykle, które stały się częścią historii MotoGP, a na dodatek są bardzo nieliczne, to gotowy przepis na hit sprzedaży. Paradoksalnie malownicza porażka FP1 stała się po latach źródłem ich nowej popularności. Teraz znowu błyszczą blaskiem, a pozostałe na świecie egzemplarze trafią do najznamienitszych kolekcji. Zapewne Hogarty żałuje teraz, że nie zostawił sobie kilku egzemplarzy na pamiątkę, ale przynajmniej ma satysfakcję, że stał się częścią tej legendy.

[ Aktualizacja: W komentarzach Lanzante wyjaśnia, że nie jest to 60 motocykli, które rzekomo nigdy nie opuściły Wielkiej Brytanii ale nie podaje również ich pochodzenia. Być może brak informacji o pochodzeniu motocykli jest częścią umowy o poufność z Petronas.]
%d bloggers like this: