Kradzieże w sklepach motocyklowych. Temat tabu?

Jeśli zapytasz dealera dowolnej motocyklowej marki, czy miewa problemy z doliczeniem się oferowanego klientom asortymentu, prawie na pewno szybko zmieni temat. No bo jak to? Społeczność motocyklistów, która uważamy za drugą rodzinę, ma w swoich szeregach osobników, którzy z pełną świadomością i premedytacja okradają swoich kolegów?

Ale niestety tak bywa. Zapytaliśmy zaprzyjaźnionych przedstawicieli branży motocyklowej, co, kiedy i w jakich okolicznościach tajemniczo znika z ich sklepów. Zgodzili się odpowiedzieć tylko nieoficjalnie. Okazuje się, że w każdym miesiącu roku giną określone, głównie te same towary.

fot. Inforiders.pl

Różna jest natomiast intensywność tych zdarzeń. Zdecydowanie więcej przypadków notowanych jest w okresie od maja do września, a najmniejsza aktywność amatorzy cudzej własności przejawiają w miesiącach zimowych. To nie dziwi, bo koniec sezonu motocyklowego oznacza mniej klientów w sklepach i łatwiejszą dla obsługi sklepu kontrolę. Jakie są okoliczności kradzieży?

Wzmożonej uwagi wymagają akcje wyprzedażowe, kiedy w sklepach pojawia się więcej ludzi. Ryzyko utraty towaru pojawi się również, gdy do sklepu wchodzi większa grupa osób. Sprzedawcy zwracają uwagę, że niekiedy są to zorganizowane szajki, które działają w różnych branżach, a sklepy motocyklowe wybierają jako jeden z wielu celów. Sposoby działania tych grup są jednak dość łatwe do przejrzenia, bo zazwyczaj próbują kradzieży zgodnie z kilkoma schematami, np. jednak osoba angażuje sprzedawcę dopytując się o cechy jakiegoś towaru, druga stoi obok, dodatkowo utrudniając widok, a trzecia lub czwarta dokonuje w tym czasie kradzieży.

Sklepy bronią się za pomocą bramek antykradzieżowych (które niestety dość łatwo zneutralizować, zatrudniają więcej sprzedawców lub inwestują w profesjonalnego ochroniarza. Niestety wszystkich przypadków wyłapać się nie da. Jakie straty z tytułu kradzieży notują sklepy motocyklowe? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w zależności od okresu roku, asortymentu, powierzchni placówki, liczby pracowników i paru innych okoliczności, straty mogą wynosić nawet 2%-5% towaru. Czy to dużo? Na pewno. Co ginie ze sklepowych półek? Lista jest dość krótka.

Foto: Inforiders.pl

Rękawiczki i okulary

To jeden z najpopularniejszych towarów sprzedawanych przez sklepy motocyklowe. Jest go również najwięcej, rękawiczki i okulary są niewielkie, co złodziejom ułatwia sprawę. Sklepy sprzedają dużo tych przedmiotów, a obsługa często nie jest w stanie wystarczająco skutecznie zabezpieczyć dziesiątek lub setek sztuk tego podstawowego asortymentu. I jeszcze jedno. Rękawiczki są „popularne” wśród złodziei przez cały rok – pewnie dlatego, że używamy ich o każdej porze roku i łatwo ten rodzaj towaru upłynnić.

Kurtki

Wydawałoby się, że spora rzecz, jaką jest kurtka motocyklowa, jest bezpieczna na sklepowych półkach. Tak nie jest. Bywa, że złodzieje zostawiają w przebieralni lub jakimś kącie własną kurtkę i wychodzą w nowej. Niekiedy przychodzą do sklepu bez kurtki i zabierają jakąś z wieszaków. Więcej tego typu kradzieży notują sklepy, które mają więcej niż jedno wejście, co ułatwia złodziejom zadanie.

Foto: Inforiders.pl

Kaski

Niestety są stale na celowniku złodziei. Sklepy bronią się w ten sposób, że na stelażach wystawiają jedynie mniej popularne rozmiary, aby klienci musieli prosić o inną wielkość. Bardzo małe lub ekstremalnie duże kaski znikają ze stojaków zdecydowanie rzadziej – złodziejom nie kalkuluje się po prostu ryzyko, bo potem mają problem z upłynnieniem towaru.

Środki smarne i czyszczące

Wydawałoby się, że puszka smaru do łańcucha jest bezpieczna, ale niestety chemia motocyklowa cieszy się olbrzymim wzięciem amatorów cudzej własności. Właściwe żadna puszka preparatu, choćby i za 10 zł, nie może stać na półce, która nie znajduje się na widoku personelu. To dlatego tego typu środki stoją zazwyczaj w bezpośrednim sąsiedztwie lady, przy której rezyduje sprzedawca…

Foto: Inforiders.pl

Ubrania casualowe

Puste wieszaki w przebieralni często sygnalizują obsłudze sklepu, że podczas remanentu wyjdą braki T-shirtów, koszul, spodenek. Często trafiają one, po usunięciu zabezpieczeń, bezpośrednio pod odzież wierzchnią złodzieja. Praktycznie nie można się przed tego typu stratami ustrzec, o ile sprzedawca nie przestrzega się zasady, że klient wchodzi do przebieralni i wychodzi z określoną liczbą rzeczy, najlepiej pod kontrolą ekspedienta. Niestety nikt nie lubi, gdy mu się patrzy na ręce, dlatego właściciele godzą się często na pewne straty, żeby nie zniechęcać klientów.

Towar przy… drzwiach

Zauważyliście, że przy wejściu nigdy nie leżą drobne rzeczy: czapki, gogle, okulary, bandany, rękawiczki, itd.? Dzieje się tak nieprzypadkowo. Do sklepu cały czas ktoś wchodzi, ktoś wychodzi. Gdyby sprzedawcy umieszczali w bezpośrednim pobliżu drzwi swój asortyment, musieliby cały czas dokładać towar w miejsce tego, który wyparował. To najbardziej zagrożona na kradzież strefa w sklepie.

Jeśli to wszystko brzmi trochę smutno, szczególnie w aspekcie zbliżającego się Mikołaja oraz Świąt i związanych z nimi wzmożonych zakupów, prezentów pod choinkę, trzeba podkreślić, ale czarne owce można znaleźć w każdym stadzie. Pamiętajmy też, żeby nie być obojętnym wobec takich zdarzeń – jeśli widzisz, że ktoś wsadza za pazuchę nie swoją rzecz, poinformuj o tym obsługę sklepu niezależnie od tego czy jesteś właśnie w salonie przedstawiciela motocyklowej marki czy w spożywczaku. Po prostu reaguj i nie bądź obojętny. Tylko tyle i aż tyle.

%d bloggers like this: