5 najbardziej rozczarowujących motocykli EICMA 2018

Przyszedł czas rozliczeń. Czy EICMA 2018 to same sukcesy producentów? Na pewno nie. A oto motocykle, które nas rozczarowały lub dostaliśmy czerwonej gorączki z innych powodów. Poczytajcie z jakich.

Yamaha XSR XTribute

Hołd dla legendarnego XT500 i na dodatek scrambler?! XSR700 to rzeczywiście fantastyczny motocykl, szczególnie z klasycznym srebrnym malowaniem i kostkowymi oponami w wersji XTribute, ale ten jednoślad wyposażony w rzędowe dwa cylindry prosto ze statecznego MT-07 nijak ma się do legendarnego jednocylindrowego enduro z fabryki Iwata. XSR XTribute nie ma nawet solidnego wydechu, bo porządny Akrapovic jest jedynie w opcji!

fot. Yamaha XSR XTribute

Płaska kierownica, nieco większe podnóżki i kostki na oponach Pirelli nie czynią z tego motocykla duchowego czy w ogóle jakiegokolwiek spadkobiercy XT500. Tak samo zresztą daleko mu do rodziny scrambler, którą nieudolnie próbuje zahaczyć.

fot. Yamaha XSR XTribute

A przecież można to było zrobić dobrze – Yamaha mogła opracować nowy silnik o pojemności 500 cm3, tak jak poradziła sobie z rezurekcją ST400, wystarczyło dołożyć ramę i byłoby super. Zamiast tego spece od marketingu pomalowali zwykłego XSR700 i próbują nam wmówić, że to pokłon w kierunku XT500. Słabo.

Triumph Bonneville Ace

Dla znawców ruchu cafe racer nazwa Ace Cafe – czyli kawiarni znajdująca się na dawnych obrzeżach Londynu, jest równie ważna jak Stolica Apostolska dla chrześcijaństwa. To w tym dawnym motelu rodził się jeden z najciekawszych ruchów i nurtów motocyklowego świata.

fot. Triumph Bonneville Ace

Co najciekawsze, to legendarne miejsce było po okresie prosperity zupełnie zapominane, ale dzięki odrodzeniu się nurtu cafe racerów, znowu z powodzeniem funkcjonuje, chociaż przed lokalem nie gromadzi się już po 200, 300 maszyn, jak to było dekady temu.

fot. Triumph Bonneville Ace

Bardzo pięknie, ale spójrzmy na Bonneville Ace, który ewidentnie do tej legendy nawiązuje. To znaczy nawiązuje tylko z nazwy, bo z wyglądu to zwyczajny Bonneville T120, którego Triumph chyba dla draki nazwał Ace Cafe, dołożył naklejkę i stara się zaczarować rzeczywistość. To po prostu nie jest cafe racer i kropka.

Harley-Davidson LiveWire

Co robi najsłynniejszy obecnie motocykl na prąd z gwiazdka w naszym małym zestawieniu? Nie chodzi o to, że jesteśmy rozczarowani samym LiveWire. Właściwie to ten motocykl rządzi i może być wyjściem z impasu dla amerykańskiej firmy na przyszłość, ale…

fot. Harley-Davidson LiveWire

Jak długo czekamy na LiveWire? Cztery lata z okładem w trakcie których cały przemysł elektrycznych jednośladów poszedł daleko do przodu, a ulice zdominowały świetne elektryki od Zero i Energica. No może „zdominowały” to za mocne słowo, ale na pewno całkiem dobrze sobie radzą i za naszą zachodnią granicą nie są wcale ewenementem. A gdzie jest LiveWire?

fot. Harley-Davidson LiveWire

Na dodatek Harley-Davidson wydał masę kasy na swój udział w EICMA 2018 i nawet nie zdradził istotnych danych na temat LiveWire. Ile będziemy teraz czekać? Po prostu dajcie już wreszcie ten motocykl i przestańcie się bawić z ludźmi w kotka i myszkę.

ARC Vector

Pozwólcie, że wyjaśnię. ARC Vector to motocykl, który kosztuje około 120 000 dolarów, z firmy, o której niewiele kto słyszał. Ma deklarowaną maksymalną prędkość 200 km/h, prototypowe ogniwa akumulatorowe, które nie przypominają niczego, co kiedykolwiek widział świat. Do tego wyposażony jest w inteligentny kask i elegancką kurtkę.

fot. ARC Vector

Aha, i nigdy nie widzieliśmy tego motocykla w pełnym świetle, ponieważ wszystkie zdjęcia są super, duper nastrojowymi fotkami wykonanymi w ciemnym studio na ciemnym tle stylem fotografowania, który bardzo wygodnie ukrywa wszystkie szczegóły. W sieci pojawiły się co prawda lepsze zdjęcia, ale nadal mamy więcej pytań niż odpowiedzi.

fot. ARC Vector

Bardzo wątpliwe, czy kiedykolwiek zobaczymy któryś z planowanych 300 egzemplarzy rocznie, a jeśli tak się nawet stanie, to będzie zupełnie inny pojazd. ARC równie dobrze mogłoby nam obiecać, że ten motocykl przygotuje nam rano śniadanie i przywiezie gazetę z kiosku – byłoby to równie wiarygodne jak aktualne rewelacje na temat Vectora. No ale jako forma promocji i rozgłosu akcja nie jest zła. To trzeba docenić.

Royal Enfield Concept KX

Czy nie zaszło tu jakieś rozdwojenie jaźni? Przecież dopiero co pisaliśmy, że to największy przebój EICMA 2018! Rzeczywiście i nie wycofujemy ani jednego słowa. Pokochaliśmy wszystko w tym motocyklu od niesamowitego, masywnego frontu po fikuśną tylną lampkę. Niezwykły zbiornik paliwa o wyjątkowym kształcie, a nawet fantastyczny kolor, który na Wyspach zwą British Racing Green.

fot. Royal Enfield KX Concept

Dlaczego zatem czepiamy się tego arcydzieła motocyklowej sztuki? Ponieważ nie możemy KX kupić! Właściwie to nawet nie jest pewne, czy kiedykolwiek powstanie wersja produkcyjna, bo na razie Royal Enfield jest bardzo wstrzemięźliwy w tej kwestii. Naprawdę nieładnie pokazywać takie cuda ludziom bez choćby słowa o ewentualnej produkcji – już nie mówię o terminie premiery.

fot. Royal Enfield KX Concept
%d bloggers like this: