4 motocyklowe przesądy. Które są Twoje?

Świat duchów to świat wielu przesądów. Motocykliści mają swoje strachy i lęki, które można nazwać zabobonami, ale czy znaczy, że są na nie bardziej podatni niż ludzie, którzy nie przejdą przez granicę wyznaczoną łapkami czarnego kota?

Zielony motocykl

Czy zielony motocykl przynosi pecha? Kolor zielony rzeczywiście uznawano kiedyś za zły wybór. Być może dlatego Kawasaki zaryzykowało barwę, która rzadko była wybierana przez motocyklistów i przekuło ten przesąd w sukces. Ale był czas, kiedy zielony motocykl nie miałby szans na nowego właściciela. Ten strach zatruł serca i umysły głównie obywateli Stanów Zjednoczonych.

Dlaczego uważano niegdyś zielone motocykle za przynoszące nieszczęście? Głównym powodem było to, że amerykańscy żołnierze, którzy ginęli podczas II wojny światowej, niepokojąco często umierali w siodle motocykli. Oczywiście były one zielone, czy raczej khaki, ale ponieważ mężczyźni nie rozróżniają takich subtelności podobnie jak żaden facet nie powiem o zielonym kolorze „groszkowy”, utarło się, że to zielone motocykle zabijają amerykańskich chłopców.

fot. Kawasaki

Powód wysokiej śmiertelności zmotoryzowanych żołnierzy był dość prozaiczny. Otóż pełnili oni głównie funkcje kurierskie – motocyklistom łatwiej było dostarczyć meldunek lub rozkaz. Snajperzy też wiedzieli o tej funkcji żołnierzy na motorach i starali się utrudnić komunikację między bazami oraz oddziałami…

Druga sprawą było to, że wojenne motocykle zostały po zakończeniu działań zdemobilizowane i sprzedane. Trafiły na rynek cywilny, ale wyzwania i trudy odbiły się na ich stanie. Osoby, które kupiły wojskowe egzemplarze, szybko przekonały się, że nie są one najbezpieczniejsze – nękały je liczne usterki zwiększając ryzyko wypadku. Tych zdarzeń było więcej niż w przypadku motocykli w innych kolorach i stąd prosty wniosek, że zielony motocykl to pech w czystej postaci. Teraz już zielonych motocykli nikt się nie boi. Czy aby pewno?

Dzwonek motocyklowy

Jest wiele wariantów przesądów o motocyklowym dzwonku i jego sile, np. w nawiązaniu do legendy o samotnym motocykliście gdzieś na zapomnianej drodze w Meksyku. Ale dziś przedstawię Wam inną wersję.

Niektórzy uważają, że dźwięk dzwonka zawieszonego na motocyklu – takiego klasycznego, jakim wieki temu woźny dzwonił w szkołach na lekcje – przyciąga uwagę złych duchów. Podobno motocykliści i tak są dla duchów jak płomień świecy dla ćmy, ale dzwonek sprawia, że złe byty zapominają o człowieku i konieczne chcą się dostać do środka dzwonka, gdzie zostają uwięzione.

fot. getlowered.com

Kiedy w dzwonku zbierze się zbyt wiele zła, jego serce się zatrzyma, a nasz mały, metalowy obrońca urwie się z ramy i spadnie na drogę. Takiego dzwonka nie wolno zabierać, a już broń Boże ponownie wieszać go na motocyklu. I jeszcze jedno, dzwonka nie można kupić  sobie samemu. Musi on zostać podarowany przez innego motocyklistę.

Jest jeszcze jedna wersja tego przesądu, czy raczej forma uczczenia pamięci zmarłego kolegi. Niektórzy motocykliści w USA zawieszają mosiężny dzwoneczek z lewej strony wahacza, aby pamiętać przyjaciela, który zginał na drodze. Poza wspomnieniem drogi jego życia, dzwonek pozwoli duchowi nadal cieszyć się jazdą wraz z przyjaciółmi.

Jazda z opuszczonymi podnóżkami pasażera

Ten przesąd wiąże się ze światem duchów i łączy z innym zabobonem o dobrej mocy dzwonka, który ma więzić złe duchy. Co mają podnóżki do groźnych, nadnaturalnych bytów? Niektórzy uważają, że jeśli zostawisz opuszczone podnóżki, dla duchów oznacza to, że je witasz i zapraszasz do wspólnej jazdy. Ale te istoty nie są z natury tak miłe i przyjazne jak nasze piękne panie. Część z duchów szerzy zamęt i zło na świecie, którego nienawidzą i pragną zarazem.

fot. pixabay

Jedyna sytuacja, która zakłada odstępstwo od tej reguły, to pogrzeb przyjaciela motocyklisty. Kondukt motocyklowy, który podąża w ostatnią drogę z jednym z nas, powinien mieć wolne miejsca pasażera i opuszczone podnóżki. Nasz zmarły przyjaciel powinien cieszyć się swoją ostatnią jazdą z przyjaciółmi. Jednocześnie jego duch zapewnia motocyklistom ochronę w tym czasie, więc nie musimy się obawiać, że na miejscu pasażera usadowi się mroczny byt.

Zatrzymaj się, aby pomóc motocykliście

Pomoc innemu motocykliście w potrzebie powinna wynikać naturalnie z naszego hobby, ale jest tak się nie dzieje, złe moce same rugują takie przypadki. Jeśli widzisz kolegę motocyklistę stojącego na poboczu drogi, niezależnie od przyczyny, zawsze powinieneś się zatrzymać i zaoferować pomoc. Nawet jeśli wygląda na to, że ten ktoś nie będzie jej potrzebował. Musisz stanąć i zapytać. Zawsze.

fot. pixabay

Powód tego przesądu w zasadzie sprowadza się do karmy, a właściwie złej karmy. Jeśli nie zatrzymasz się kiedy ktoś potrzebuje pomocy, zaczynasz wierzyć, że tak samo będzie, gdy Ty znajdziesz się w podobnej sytuacji. Wiara czyni cuda, prawda? Zaniechanie pomocy wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą.

Szczęście odwróci się do Ciebie, a kto jak to, ale motocykliści potrzebują go bardzo dużo każdego dnia narażając się na skutki swoich błędów, a jeszcze częściej czyjejś nieuwagi, nieostrożności czy wprost – złych zamiarów. Ta kapka szczęścia jakie daje poczucie spełnionego obowiązku może przeważyć szalę. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie coś w tym jest.

Jest się czego bać?

Wydaje się Wam, że motocyklowe przesądy to świat bajek? Być może na naszych, rodzimych forach motocyklowych, nie jest to szczególnie eksploatowany temat, ale jeśli zajrzycie na zagraniczne strony, okazuje się, że są całe tony starych, ale żywych przesądów, a nowych powstaje równie wiele. I ludzie zdaje się w nie wierzą.

Niektóre są zwyczajne, na przykład jeden facet pisał o tym, że nie zbliża się do motocykla przez dwa dni przed jazdą. Inne straszne, jak kobieta, która wiąże na kierownicy pasmo drutu kolczastego, co ma jej przypominać by jeździła bezpiecznie – kiedyś wsiadła na motocykl na podwójnym gazie i nie założyła kasku.

Czy motocykliści to grupa, która częściej ulega przesądom? Na pewno bardziej niż kierowcy przytulnych i bezpiecznych samochodów. Ale też motocykliści są znacznie bliżej granicy pomiędzy życiem i śmiercią, a gdzie pojawia się niewiadome i nienazwane, rodzą się przesądy, wierzenia i kulty. Chyba, że już tam były… Więcej motocyklowym przesądów znajdziecie pod tym linkiem.

%d bloggers like this: