5 najbardziej odlotowych elektrycznych motocykli

Patrząc na niektóre z poniższych projektów można odnieść wrażenie, że w głowach ich twórców wciąż trwają Gwiezdne Wojny i oni chcą nas jakoś przygotować na ten konflikt. Z drugiej strony część pomysłów jest nie tylko fantastyczna, ale i wizjonerska, a może nawet praktyczna. W końcu taki na przykład Manx7 już trafia do ludzi, których na to stać. Sprawdźcie inne z naszych typów, na pewno chociaż jedną z tych maszyn zapragniecie!

Sasuga Concept

Ten moto wygląda bardziej jak battle droid z uniwersum Star Wars niż elektryczny motocykl, ale to równocześnie czyni ten projekt tak ciekawym. Większość designerów jednośladów zasilanych z gniazdka, kurczowo trzyma się wyglądu tradycyjnych motocykli z silnikami spalinowymi. Matt Tkacz zrywa z tym stereotypem. Skoro nie mamy baku z paliwem, dlaczego nie przesunąć kierownicy w kierunku środka motocykla dla większej wygody użytkownika?

fot. Sasuga Concept

Przedni reflektor znajduje się na końcu struktury w kształcie odwróconej i spłaszczonej litery C. Wystające po bokach głowice cylindrów to w rzeczywistości przedziały akumulatorów. Na razie projekt nie obejmuje parametrów mocy i wydajności.

fot. Sasuga Concept

Dodajmy jeszcze, że Matt Tkacz urodził się w Polsce w połowie lat 80, ale przeniósł się do Niemiec, a następnie do Los Angeles. W Stanach ukończył renomowaną Art Center College of Design w Pasadenie. Obecnie pracuje w przemyśle związanym z filmem, grami i reklamą.

fot. Sasuga Concept

Saroléa Manx7

Co jest popularne w Belgii? Gofry. Frytki z majonezem. Piwo. Pewnie moglibyście dodać również parę innych rzeczy, ale niedługo na pierwszym miejscu będziemy wymieniać ten wyglądający trochę jak beza elektryczny motocykl.

fot. Saroléa Manx7

Możemy się z niego śmiać, ale kiedy w 2010 roku bracia Torsten and Bjorn Robbens kupili prawa do marki Saroléa, nikt nie spodziewał się, że nie tylko doprowadzą do produkcji swojego elektryka o nazwie SP7, ale zajmą nim wysokie 4. miejsce na Isle of Man TT!

fot. Saroléa Manx7

Manx7 jest drogową wersją SP7. Jednostka zbudowana została w oparciu o lekkie nadwozie samonośne z włókna węglowego – podobne rozwiązanie znamy między innymi z Lotusa C-01. Mimo że motocykl nawiązuje do stylu neo-retro, został zaprojektowany przez gości, którzy wcześniej pracowali w przemyśle rakietowym.

Zasilany z gniazdka motocykl belgijskiej firmy jest w stanie wygenerować 204 KM mocy (150 kW) i 450 Nm momentu obrotowego! Maksymalna prędkość Manx7 wynosi podobno ponad 240 km/h, natomiast zasięg na jednym ładowaniu to blisko 500 km. Cena?

fot. Saroléa Manx7

Całkowity koszt motocykla uzależniony jest od baterii. Najtańsza wersja Manx 7 z akumulatorem 14 kWh to wydatek 42 974 euro. Mocniejszy wariant 18 kWh kosztuje 46 280 euro, a najdroższa opcja 22 kWh oznacza konieczność wyłożenia 48 760 euro.

SOL Pocket Rocket

Może i wygląda jak bardzo duża kłódka ryglowa, ale twórcy tego dzieła wolą mówić, że to „kieszonkowa rakieta”. Co ciekawe niemiecka ekipa SOL Motors ze Stuttgartu nie nazywa swojego pojazdu elektrycznym motocyklem tylko „nopedem” – ma to być nowa kategoria pojazdów zasilanych z gniazdka przeznaczonych do przemieszczania się po mieście.

fot. SOL Pocket Rocket

SOL Pocket Rocket osiąga prędkość 80 km/h i może pochwalić się całkiem słusznym zasięgiem 80 km. Masa „kieszonkowej rakiety” to tylko 54 kilogramy, więc rzeczywiście nadaje się do wyniesienia w Kosmos.

fot. SOL Pocket Rocket

Pocket Rocket zdobył cenne nagrody European Product Design Award, German Design Award Winner i Focus Open 2018 Gold. Mała rakietka będzie prawdopodobnie kosztować ok. 6000 euro. Niemało, jak na pięćdziesiąt kilo rur i trochę kabelków.

fot. SOL Pocket Rocket

RMK E2 Concept

Wiemy, wiemy – łatwo jest chwalić się super-duper motocyklem i jego kosmicznymi osiągami, kiedy jest tylko na papierze, ale RMK E2 rzeczywiście może namieszać w świecie jednośladów ładowanych z gniazdka. Przede wszystkim wygląda jak pralina i tym jak dla mnie wygrywa Internety.

fot. RMK E2 Concept

Motocykl powstaje w Finlandii na jednym ładowaniu przeleci ponad 300 kilometrów. Silnik wygeneruje podobno 67 rozhulanych koników. Ładowanie potwora ma trwać od 2 do 3 godzin. Prędkość maksymalna RMK E2 to szalone 160 km/h. Motocykl mógłby pojechać znacznie szybciej, ale ograniczy go blokada.

fot. RMK E2 Concept

Ogniwa elektryczne firmy Samsung gwarantują wysoką jakość zasilania, ale najciekawsze w tej konstrukcji jest rozwiązanie tylnego koła pozbawionego piasty i potężną prądnicą w środku. Wystarczy włożyć głowę i będzie można sobie za free zrobić tomografię mózgu.

fot. RMK E2 Concept

Szef projektu, Teemu Saukkio, ma zamiar zbudować od 50 do 150 motocykli w 2019 roku i przyspieszyć produkcję do 2020. Obecnie RMK ma już zamówienia na 10 maszyn, pierwsze z nich trafią do klientów na początku przyszłego roku. E2 nie jest jednak tani, trzeba zapłacić za niego 25 000 euro. Może to i lepiej.

Yamaha Nazo

Jako jedyny przedstawiciel wielkich marek motocyklowego świata w naszym małym zestawieniu, Yamaha pokazuje, że tworzy nie tylko trójkołowe potworki w postaci modelu Niken. Nazo dowodzi, że granice motocyklowych koncepcji przesunąć można bardzo daleko, chociaż niektórzy malkontenci wskazują, że trudno mówić o oryginalności w przypadku projektu wyglądającego jak przerośnięta klamerka na sznurku.

fot. Yamaha Nazo

My jednak nie słuchamy tych zawistników. Koncepcja Nazo jest na razie tylko studium na temat elektrycznego motocykla, a więc nie spodziewajcie się, że zobaczycie ten jednoślad na EICMA 2018, ani nawet 2019. Fajne jest na pewno twórcze i innowacyjne wykorzystanie przestrzeni i zagospodarowanie tradycyjnych elementów nadwozia, podwozia i zawieszenia w wizualnie świeżą koncepcję.

fot. Yamaha Nazo

Patrząc na Nazo można podejrzewać, że ten moto należy do rasy Transformerów a przynajmniej powstał na Cybertronie, a nie naszej swojskiej Ziemi. Bardzo jestem ciekaw, co Yamaha zrobi z tym projektem w przyszłości. Byle nie był to „Powrót do przyszłości”.

fot. Yamaha Nazo
%d bloggers like this: