Motocross czy piłka nożna? Co jest lepsze?

Motocross czy piłka nożna? Co jest lepsze? Cóż, jest wielu zagorzałych fanów piłki nożnej, którzy powiedzą, że nie ma nic lepszego nic mecz naszej reprezentacji i puszka Prażubra do smaku. Przyjrzyjmy się im zatem i wskażemy osiem powodów, dla których motocross jest o niebo lepszy od piłki kopanej i jej celebrytów.

Pogoda

Deszcz może zatrzymać grę w piłkę nożną. Doskonale pamiętamy odwołany mecz Polska – Anglia w 2012 roku, który był eliminacją do piłkarskich mistrzostw świata w 2014 roku. Przy okazji dowiedzieliśmy się wówczas, że stadion przy al. Księcia Józefa Poniatowskiego 1 jest „Basenem Narodowym”.

fot. pixabay.com / CC0 Creative Commons

Piłkarzy deszcz przegania z murawy, a kibice muszą iść do domów. W rzeczywistości motocrossu kiedy koła grzęzną w błocie, dopiero wówczas zaczyna się dobra zabawa. Błocko i słota przeganiają co prawda piękne hostessy, ale za to wyścigi stają się morderczo trudne i szalenie widowiskowe.

Wielkie skoki i inne tricki

Tak, w piłce jest kilka świetnych kopnięć i ładne zagrania, szczególnie na najwyższym światowym poziomie (a właściwie tylko na nim). Za to w każdej przeciętnej rywalizacji motocrossowej zobaczysz dziesiątki skoków i niezwykłych pokazów umiejętności panowania nad motocyklem.

Od czasów Evela Knievela aż po dziś dzień trwa nieustanny pokaz skoków przez najbardziej niezwykłe przeszkody, łącznie z rzekami i przepaściami. O imprezach typu Red Bull X-Fighters nawet się nie rozwodzimy, bo każdy kto był i widział, doskonale pamięta jak kipiał emocjami, których nasi kopacze po prostu nie są w stanie wygenerować swoimi nieporadnymi akcjami na murawie.

Brak irytujących sędziów

Wykoślawiony obraz piłki pokazany w filmie „Piłkarski poker” Janusza Zaorskiego miał być komedią, ale rzeczywistość pokazała, że podobne przekręty zdarzają się aż nazbyt często. Piłka nożna to olbrzymie pieniądze i wielka pokusa nadużyć, co wielokrotnie obserwowaliśmy choćby w przypadku pracy sędziów.

fot. pixabay.com / CC0 Creative Commons

Potem czytamy, że facet, który zęby zjadł na piłce, czegoś tam nie dojrzał, nie zauważył, mimo że tysiące ludzie na trybunach widziały jak było. Dlaczego tak długo musieliśmy czekać na powtórki wideo? Fani motocrossu nie muszą radzić sobie z tymi problemami, które odbierają radość z rywalizacji sportowej i sprawiedliwej wygranej.

Ała, on mnie popchnął!

Po meczu piłki nożnej zawodnicy mają brudne spodenki i kilka otarć – w sumie nic specjalnego. Ale przecież podczas spotkania oglądamy ich niezliczone scenki aktorskie, z tarzaniem się po murawie, jękami, łzami bólu, łapaniem się za goleń, kolano, albo cztery litery. Gra jest wielokrotnie przerywana i musimy czekać, aż śmiertelnie ranny zawodnik wreszcie przestanie odstawiać szopkę po wymuszeniu wolnego, ugraniu żółtej lub czerwonej kartki dla przeciwnika.

W jeździe motocyklem nie ma miejsce na udawanie, za to są prawdziwe gleby i prawdziwe blizny. Krew często kapie spod kasku, ale nikt nie przybiega zawodnikom z pomocą. Niekiedy tylko fani i widzowie pomagają wytargać poobijanego zawodnika i jego motocykl z rowu, żeby mógł dalej jechać. To nie jest sport dla aktorów z wielomilowymi sumami na kontach. Tu grają prawdziwi faceci.

Sezon? Jaki sezon?

Po kilku miesiącach podrygów na trawie milionerzy od piłki jadą na zasłużone wakacje. Czas na dłuższy odpoczynek, ewentualnie nowy cykl reklam kremu do golenia lub zegarków z kryształami Swarovskiego.

fot. pixabay.com / CC0 Creative Commons

W przypadku motocrossu zawsze można znaleźć jakieś wydarzenie, bo zawodnicy zmieniają opony na wariant z kolcami i dalej dają do pieca. Emocje nigdy nie słabną, po prostu zmieniają się okoliczności przyrody.

Sprzęt

To akurat nie wina piłkarzy, że ubiór motocrossowy robi wrażenie. Podniecałeś się kiedyś niesamowitą koszulką piłkarską? Jasne, jest kilka ciekawych wzorów, ale to sporty motocrossowe maja naprawdę artystyczne wzory. Troy Lee i Tagger to tylko dwie z wielu postaci tego sportu, którzy tworzą zabójczą grafikę na ubiory i kaski, przyciągająca uwagę fanów dwóch kółek i nie tylko.

Dodajmy jeszcze, że ten sprzęt przede wszystkim chroni, a dopiero potem wygląda. Technologie i pomysły testowane na zawodnikach motocrossu i MotoGP przenoszone są później na płaszczyznę „cywilną” i ratują życie oraz zdrowie motocyklistów.

Wszyscy grają na maksa

Znamy ten obrazek aż za dobrze. Z dwóch jedenastek obu drużyn w ruchu jest praktycznie 1/3 lub 1/4 z nich – reszta stoi i się przygląda. Wiadomo, chłopaki oszczędzają siły, pilnują swoich pozycji, przed nimi ciężkie 90 minut spotkana. Tylko co z tego?

fot. pixabay.com / CC0 Creative Commons

W motocrossie zawody mogą trwać wiele godzin i każdy zawodnik daje z siebie w każdej minucie ile tylko może. Wygrywa ten, który wytrzyma najdłużej, a przy tym popisze się znakomitą techniką, przygotowaniem motocykla, odpornością mentalną i fizyczną.

Pasja czy miliony

Największym problemem zawodowych piłkarzy są niebotyczne kwoty, które zarabiają. No bo na chłopski rozum – jeśli facet ma kontrakt na pięć lat i gwarantowaną wypłatę w każdym miesiącu, za którą można kupić dom lub kilka samochodów, to po cholerę ma się jeszcze jakoś specjalnie starać? Przecież starczy mu tej kasy do końca życia.

Poza tym, ma jeszcze masę roboty z występami w reklamach i innych badziewiach, za które inkasuje kolejne miliony. Gdzie tu jeszcze miejsce na kopanie piłki po prostu z czystej pasji?

fot. pixabay.com / CC0 Creative Commons

W motocrossie nie ma wielkiej kasy, za to są zawodnicy, którzy kochają walkę i rywalizację. Nikt nie daje im wielomilionowych kontraktów, a jeśli jakieś mają, to większość kasy idzie na motocykle i ekipę serwisową. Dobrą zabawę mają za darmo. I to widać na ich twarzach. Im się po prostu chce!

%d bloggers like this: