8 gadżetów motocyklowych, których nie warto kupować

Niektóre cudaczne wynalazki przeznaczone dla motocyklistów są nie tylko niewiele warte, ale również niebezpieczne i po prostu głupie. Nasza mała lista szczęścia to osiem takich propozycji, których zakup powinieneś rozważyć szczególnie uważnie. 

Nakładka na but

Jeśli masz tak kiepskie buty, że potrzebujesz ochraniającej nakładki, może lepiej warto uzbierać na lepsze obuwie, niż zakładać kawałek kondoma, który ma pomoc w tej sytuacji? Wytrzymałość butów to ich podstawowy parametr, bo przecież mają chronić stopy również w razie ewentualnego wypadku.

fot. yamahasportsplaza.com

No chyba, że zakładasz ten gadżet, bo masz białe botki i nie chcesz ich wybrudzić o dźwignię zmiany biegów? Okazuje się, że na to też jest sposób!

Nakładka na dźwignię zmiany biegów

Z dwojga złego już chyba lepszy jest kondon na dźwignie, niż ustrojstwo z kilkoma paskami zakładane na but. To nadal pokraczne rozwiązanie i tandetne jak plastikowe ciupagi na Krupówkach, ale skoro ktoś to sprzedaje, to zapewne są ludzie potrzebujący takich produktów.

fot. aliexpress.com

Swoją drogą w dawnych czasach pierwszych magnetowidów VHS, niektórzy ich właściciele zakładali na piloty woreczki foliowe, żeby czasem droga elektronika nie ucierpiała w zetknięciu z paluchami użytkowników, no i żeby starczył taki pilot „na dłużej”. Nakładka na dźwignię zmiany biegów jakoś mi się kojarzy z tym niegdysiejszym patentem.

Uchwyty motocyklowe ze szpikulcem

Szpikulce są rzeczywiście dobre jeśli przygotowujesz się na apokalipsę zombie albo planujesz rysować boki samochodów, które zbyt wolno rozstępują się przed szeryfem drogi. W innym przypadku będziesz nimi jedynie zadzierał swoją skórzaną kurtkę i rękawiczki, a jeśli masz pecha, to wbijesz sobie ten grot w głowę lub inną część ciała podczas napraw motocykla w garażu.

fot. aliexpress.com

Prawdziwi desperacji mogą dokupić sobie do kompletu stożkowate nakrętki na osie kół.

Warkocz stylu

Handlebar Whips to pleciony, najczęściej kolorowy sznur, który przyczepiany jest do klamki i podobno daje dziesięć punktów do stylu, szczególnie jeśli dorzucisz do zestawu komin z motywem czaszki. Zwolennicy tego wynalazku opowiadają, że to genialny sprzęt, który pozwala zachować suche nogi podczas deszczu i robi tysiąc innych rzeczy, w co wierzą chyba tylko ci sami jegomoście, którzy myślą, że Święty Mikołaj istnieje.

fot. www.jpcycles.com

Majtające się w okolicach przedniego koła czaszki i inne metalowe wynalazki, które często przyczepiane są na końcu sznura, to świetny sposób, żeby zrobić sobie kuku.

Lusterko na… nadgarstek

To wariant dla bezkompromisowych motomaniaków, dla których kierownica motocykla jest święta i nie może mieć żadnych zbędnych instalacji. W praktyce niezbyt mądry pomysł, chociaż może i tak lepszy niż niektóre „customowe” lusterka motocyklowe wielkości znaczka pocztowego.

fot. Lelong.my

Jedyny plus tego gadżetu jaki dostrzegam, to możliwość ograniczenia martwej strefy.

Kamizelka dla dziecka

Jestem pewien, że twórcy tego rozwiązania mieli dobre intencje i myśleli głównie o bezpieczeństwie maluchów. W końcu wystarczy przecież przypiąć dziecko do własnego ciała, aby nie spadło. Wielu ludzi może myśleć, że to dobry pomysł, ale tak naprawdę to zła idea.

fot. alibaba.com

Przede wszystkim pasażer powinien być na tyle duży i na tyle silny, aby mógł utrzymać się na motocyklu samodzielnie. W przeciwnym razie jest tylko nieświadomym uczestnikiem twojej ulubionej rozrywki. Druga sprawa to konsekwencje w razie wypadku.

Zamiast ryzykować zdrowie i życie dziecka, zdecydowanie lepiej poczekać aż będzie wystarczająco duże żeby wsiąść na motocykl samodzielnie, choćby jako pasażer.

Motocyklowy uchwyt na kubek

Z tym kubkiem sprawa jest podwójnie śmieszna bo model, który znalazłem, to firmowy sprzęt od Kuryakyn w cenie 323 złotych. Trochę plastiku i dwie śrubki za trzy stówy? A jeszcze przecież trzeba dokupić kubek…

fot. www.kuryakyn.com

Oczywiście rozumiem potrzebę wypicia łyka kawy podczas dłużącej się podróży, ale czy naprawdę trzeba to robić w trakcie jazdy? Cała procedura wyciągnięcia kubka, operowania nim, przykładania do ust i picia płynu, żeby go nie wylać na siebie, i to wszystko podczas jazdy, generuje idealne warunki do utraty kontroli nad motocyklem.

Czy mógłbyś sprawnie i względnie szybko napić się z takiego kubka? Pewnie tak. Ale czy powinieneś?

„Zabawne” kaski

Dzięki AliExpress i innym opcjom zakupów z krajów Azji, zyskaliśmy dostęp do niezliczonych kasków, które nawiązują do bohaterów kina i popkultury, czy też symboliki ulubionej wśród części motocyklistów – głównie czaszek, piszczeli, rogów, itd.

fot. aliexpress.com

Część tej produkcji jest certyfikowana i gwarantuje bezpieczeństwo użytkowników. Mam na myśli choćby „superbohaterskie” kaski HJC – Hulka, Punishera, Ghost Ridera, Deadpoola i wielu innych. Ale to są drogie produkty, dlatego łatwiej pójść na skróty i zakupić podobny model gdzieś w internetowym sklepie, który fizycznie znajduje się w Chinach. Powiem krótko: nie warto.

Zdecydowana większość tych kasków nie wytrzymałaby nawet uderzenia jajkiem, a co dopiero zderzenia z twardym asfaltem. Na dodatek certyfikat bezpieczeństwa DOT jest najczęściej fałszywy.

%d bloggers like this: