4 rendery elektrycznych modeli Harleya-Davidsona to coś więcej niż zmiana podejścia. To rewolucja

Nawet w Polsce widzimy jak szybko ewoluuje transport. Jeszcze niedawno elektryczne lub hybrydowe pojazdy były nieliczne, ale w przeciągu kilku lat to się zmieniło. W dużych miastach pojawiły się sieciowe wypożyczalnie elektrycznych skuterów, niekiedy nawet po kilka w jednym mieście.

Niewielkie, zwinne jednoślady, można wypożyczać na minuty i zostawić praktycznie wszędzie. Kto raz skorzystał z tej usługi, z chęcią do niej wraca, a wśród wielu odbiorców pojawia się myśl: może po prostu kupić sobie takiego „elektryka”?

Przykład idzie nie tyle od pojazdów samochodowych, których warianty elektryczne są nadal bardzo drogie, ale od producentów… rowerów.

Właściwie w każdym sklepie rowerowym można obecnie znaleźć jednoślady, które wspomagają rowerzystę w ciężkim procesie pedałowania. To rzeczywiście bardzo wygodna i pomocna funkcja, tym bardziej, że ogniwa elektryczne są co raz mniejsze a akumulatory wydajniejsze, ograniczając tym samym wagę tych systemów.

fot. Harley-Davidson

Obwieszczona przez Harleya-Davidsona strategia na najbliższe lata nie dotyczy wyłącznie nowych modeli motocykli spalinowych. Poznaliśmy również plany firmy z Milwaukee odnośnie elektrycznych jednośladów.

Na razie są to koncepcje w czterech smakach. W tej chwili wszystkie jeszcze bez nazwy. Harley ogłosił, że firma podejmie konkretne działania w związku z debiutem elektrycznego LiveWire w 2019 roku. Zapowiedz dotyczy gamy zasilanych z gniazdka jednośladów, które pojawią się na rynku do 2022 roku. Tak jednoznaczna zapowiedź oznacza, że każdy z przedstawionych na renderach jednośladów jest poważnym kandydatem do wersji produkcyjnej.

Pierwszy render to stylizowana koncepcja elektrycznego roweru. Swoją drogą, historia zatacza koło, bo przecież na początku 1901 roku William Harley i Arthur Davidson przymocowali cztery silniki do ramy rowerowej. Tak rozpoczęła się era spalinowych motocykli Harley-Davidson. Teraz spadkobiercy dawnych właścicieli znowu przymierzają silniki do ram rowerowych symbolicznie rozpoczynając nową erę.

fot. Harley-Davidson

Rynek rowerów z napędem elektrycznym rośnie bardzo szybko. Produkcja behemotów taki jak Yamaha i Bosch konkuruje supremacją technologiczną z producentami rowerów, takimi jak Specialized i Trek – wszystko to w momencie, gdy po piętach obu frakcji depczą dynamiczne startupy. A liczby są imponujące. Organizacja badawcza Navigant szacuje, że Niemcy, którzy mają bzika na punkcie rowerów, kupili już 720 000 e-bike’ów, co stanowi  20% rynku pojazdów na pedały.

Wynik w Niemczech wskazuje, jak duży potencjał ma ten rynek. Dla porównaniu w Stanach Zjednoczonych, w których rocznie sprzedawanych jest 16 mln rowerów, e-bike ma tylko 1 do 1,5% udziału w rynku (Navigant), co zapewne będzie szybko zmieniać się w kolejnych latach. Szefowie Harleya-Davidsona nie są głupi. Widzą co się święci.

I jeszcze jedno. Jak najlepiej wychować sobie nowe pokolenia klientów? Może po prostu dać im świetny rower elektryczny z logo H-D? Do tego wystarczy przecież przygotować kolejne modele: większe, mocniejsze i zbliżone do motocykli – aby wraz z rosnącym doświadczeniem i wiekiem, użytkownicy mogli przesiadać się na kolejne wersje pojazdów.

fot. Harley-Davidson

Tym samym dochodzimy do drugiego z proponowanych modeli, który charakteryzuje zmodyfikowana rama z płaską kanapą i zdecydowanie bardziej „motocyklowy wygląd”. Taka hybryda może być odpowiedzią na problem co raz bardziej zatłoczonych dróg poprzecinanych zakazami wjazdu i innymi utrudnieniami, których nagromadzenie sprawia, że jazda z roku na rok staje się trudniejsza. Hybrydowy elektryk od H-D mógłby korzystać z dróg publicznych i alternatywnych ścieżek rowerowych. Kto by tak nie chciał?

Trzeci z proponowanych modeli to próba głębszego wbicia się w elektryczny ekosystem, w którym doskonale radzą sobie takie firmy jak Alta i Zero. Dla młodych użytkowników dwóch kółek są one synonimem nowoczesności, wolności, ekologii i przyszłości. Gdyby Harley-Davidson wyciął sobie swój kawałek w tym torcie, być może zyskałby również rząd dusz, których potrzebuje bardziej niż powietrza.

Małe elektryczne motocykle mają wiele do zaoferowania. Są nie tylko wydajnymi i cichymi maszynami dla dojeżdżających do pracy, ale także fantastycznymi narzędziami do nauki. Moc dostarczana jest bardzo równo, a brak sprzęgła eliminuje kolejną przeszkodę dla początkujących riderów.

fot. Harley-Davidson

Ponadto są to maszyny bardzo ciche i niegenerujące spalin, dlatego szkolenie może odbywać się wszędzie bez obawy, że sąsiedzi zaczną rzucać jajkami w początkującego adepta motocyklizmu. Właściwie bez problemu można się szkolić i ćwiczyć w magazynach, halach i pomieszczeniach garażowych.

Ale zalety „elektryków” nie obejmują wyłącznie początkujących motocyklistów. Najnowsza generacja tego typu pojazdów obejmuje szeroki zakres wszechstronnych pojazdów w rodzaju Alta Redshift EXR, po naprawdę groźne, takie jak Lightning LS-218. Koncepcja Harleya-Davidsona sugeruje, że mamy do czynienia z małą, wysportowana maszyną w stylu Redshifta, z pakietem baterii znacznie odchudzonym względem nadchodzącego LiveWire.

Nawiązanie do Alta Motors nie jest przypadkowe, bo przecież Harley-Davidson ogłosił w marcu bieżącego roku wsparcie kapitałowe dla kalifornijskiej firmy i rozpoczęcie szeroko zakrojonej współpracy. Jeśli porównać kilka modeli Redshifta z maszyną w stylu XR750 to widać bardzo dobrze, że połączenie tych dwóch światów jest bardzo prawdopodobne, a efekt mógłby być piorunujący.

Ostatni z renderów zaprezentowanych przez H-D to kolejne nawiązanie do przeszłości firmy. Być może niewiele osób pamięta o skuterze ze stajni Harleya-Davidsona, który pojawił się na świecie w połowie ubiegłego stulecia. Jedyny skuter z Milwaukee z pewnością nie wygląda dziś zachwycająco. Jednoślad z nożnym rozrusznikiem i śmierdzącym dwusuwowym silnikiem nie mógł wydostać się poza lata 60. XX wieku, ale czasy się zmieniają i nowa, elektryczna wersja może skutecznie wymazać ducha Toppera.

fot. Harley-Davidson

Linia nowego pojazdu jest bardzo zgrabna, niewątpliwe współczesna i doskonale pasuje do tylnego bagażnika samochodu typu kamper, prawda?

Bez względu na to jak odbieramy nowe koncepcje Harleya-Davidsona, nie ma wątpliwości, że są one radykalnym odejściem od dotychczasowej polityki amerykańskiego producenta motocykli. Czy inwestycja w szeroką gamę jednośladów elektrycznych nowej generacji wystarczy, aby wprowadzić nową generację motocyklistów do salonów Harleya-Davidsona? Czas pokaże…

%d bloggers like this: