Ofensywa Harleya-Davidsona to cztery nowe motocykle. Czy mają szansę na sukces?

Amerykański Harley-Davidson zmaltretowany przez nowe taryfy celne oraz, co ważniejsze w dalszej perspektywie, zmieniające się gusta konsumentów wraz niekorzystnymi danymi demograficznymi, musiał znaleźć wyjście z impasu. I znalazł.

Pierwszą zauważalna zmianą było wprowadzenie rodziny Street, czyli produkowanych w Indiach motocykli o małej jak na H-D pojemności i przeznaczonych dla zupełnie innego odbiorcy niż dotychczas. Obecnie rodzina Street liczy trzy modele i radzi sobie co raz lepiej.

Kolejna dramatyczna zmiana miała miejsce niemal dokładnie rok temu. Gigant z Milwaukee uśmiercił znamienitą rodzinę Dyna i rozbudował grupę Softail. Zmiana okazała się dobra – motocykle unowocześniono (LED, ABS) i odchudzono, a na ich pokładzie znalazła się wprowadzona zaledwie rok wcześniej jednostka napędowa, czyli Milwaukee-Eight.

Custom / fot. Harley-Davidson

Minął rok i na półmetku 2018 amerykański gigant opublikował kolejny raport dotyczący strategii firmy, ale zamiast obietnic o zwiększonym wysiłku na rzecz poprawy sprzedaży dostaliśmy… nowe motocykle i agresywną kampanię, za pomocą której Harley-Davidson chce wygrać walkę z konkurencją.

Prezes i dyrektor generalny Harleya-Davidsona, Matt Levatich, powiedział wprost, że zamierza przeprowadzić rewolucję, aby zainspirować przyszłych motocyklistów, którzy jeszcze nie pomyśleli o dreszczu jazdy na dwóch kołach. Inaczej mówiąc, chce dotrzeć do młodych odbiorców, którym 115-letnia marka kojarzy się z brodatymi harleyowcami na równie oldshoolowych motocyklach. To trudne, bo Harley-Davidson przecież właśnie taki jest. Levatich zamierza to zmienić za pomocą zupełnie nowych motocykli.

Motocyklowe nowości H-D mają pojawić się na rynku w 2020 roku. Będzie to zupełnie nowa linia modułowych maszyn średnich od 500 do 1250 cm3, która obejmuje trzy różne obszary produktów o czterech pojemnościach. Nie musimy się domyślać, jak będą wyglądać, bo H-D zaprezentował nawet zdjęcia.

Pan America 1250

To najciekawsza nowość, pierwsza wersja motocykla z rodziny Adventure Touring, czyli Harley-Davidson Pan America 1250. Właściwie dotychczasowa nieobecność H-D w niezwykle popularnym segmencie Adventure Touring można uznać za spory błąd. Dziś ciężko będzie nawiązać konkurencje z BMW, Triumphem, Suzuki czy KTM, które skutecznie wypracowały sobie renomę wśród odbiorców tego typu maszyn.

Pan America / fot. Harley-Davidson

Motocykl H-D ma zestaw opon Michelin Anakees, zintegrowane crash bary, monoshocka i szeroki reflektor LED z widocznymi światłami drogowymi. Warto zwrócić uwagę, że 19-calowe, zamiast 21-calowe przednie koło, wskazuje na maszynę zorientowaną na drogę. Z drugiej strony Anakees to wersja Wild, czyli najbardziej bezkompromisowa opona przeznaczona do ciężkich wyzwań.

Niektóre elementy, jak na przykład tłumik, przypominają rozwiązania KTM, inne kojarzą się z rozwiązaniami zastosowanymi w BMW R 1200 GS, Suzuki V-Storm 1000 i Ducati Multistrada. Prawdopodobnie mamy do czynienia z mieszkanką tourera z off-roadem. Czy rzeczywiście poradzi sobie na szlaku?

Custom

Kolejna maszyna to model Custom o pojemności 1250 cm3. Motocykl wygląda na skrzyżowanie tegorocznego Fat Boba z zmarłym niedawno V-Rodem. Jednostka ma agresywny ogon, siedzisko i zestaw gorących opon Pirelli Night Dragon.

Custom / fot. Harley-Davidson

Nisko zamontowany radiator i pojedynczy przedni hamulec tarczowy trochę osłabiają pierwsze dobre wrażenie, ale na pewno możemy się zgodzić, że Custom wygląda świeżo i ciekawie.

Streetfighter

Trzecia propozycja to Streetfighter o pojemności 975 cm3. Wydaje się, że Harley używa nazwy Streetfighter jako nazwę kategorii, a nie konkretnego modelu. Motocykl jest wyposażony w radialne zaciski Brembo i ma na sobie komplet opon Michelin Power Pilot 2CR. To prawdziwie sportowy sprzęt, a przecież widzimy jeszcze agresywny ogon oraz zmiany ramy, która sprawia wrażenie zupełnie nowej, a nie po przeróbkach już istniejącego modelu.

Streetfighter / fot. Harley-Davidson

Ostatni raz kiedy Harley-Davidson próbował swoich sił w motocyklu pozbawionym cech cruisera, był mariaż z linią Buell, a jeśli mielibyśmy spojrzeć jeszcze dalej w przeszłość, to warto przypomnieć włoską markę Aermacchi zakupioną przez H-D w 1960 roku. Obie te próby spaliły na panewce, ale czasy się zmieniają. Poza tym, do trzech razy sztuka, prawda?

LiveWire

Ten motocykl pojawi się na rynku jako pierwszy. Zobaczymy go już w przyszłym roku. Czy cztery lata testów wreszcie dobiegły końca, bo Harley-Davidson rozpoczął współprace z Alta Motors – jedną z wiodącym firm w tym segmencie jednośladów?

Co ciekawe, w swojej informacji prasowej Harley-Davidson pisze: „Przewodząc na rynku motocykli elektrycznych, w sierpniu 2019 r. planujemy wprowadzić na rynek elektryczny motocykl Harley-Davidson, LiveWire™- pierwszy w szerokiej ofercie bezsprzęgłowych, elektrycznych jednośladów typu „twist and go” zaprojektowany, aby stać się liderem elektryfikacji w branży motocyklowej.”

To bardzo ciekawe, że Harley-Davidson „przewodzi” w segmencie motocykli, w którym nie ma żadnego modelu produkcyjnego, dostępnego na rynku. No ale może to takie samospełniające się proroctwo.

LiveWire / fot. Harley-Davidson

To nie wszystko!

Dodajmy jeszcze, że kolejne modele poszerzą ofertę tego obszaru produktów w 2022 roku. Poza prezentacją nowych maszyn, w raporcie Harley-Davidsona pojawiła się również zapowiedź zupełnie nowych, przystępnych motocykli małej pojemności (250 do 500 cm3) przeznaczonych na rozwijające się rynki azjatyckie, ze szczególnym wskazaniem Indii.

Harley-Davidson od dłuższego czasu montuje swojego Streeta właśnie w Indiach. Amerykańska firma na pewno śledzi również poczynania konkurentów, w tym austriackiego KTM, który od czasu zaangażowania na rynku azjatyckim, idzie od sukcesu do sukcesu i sprzedaje swoje motocykle w ilościach, które w Europie są zwyczajnie niemożliwe do upłynnienia.

Aby jednak poważnie zaistnieć na tamtejszych rynkach, w ofercie H-D muszą znaleźć się jednoślady o mniejszych pojemnościach, które wiodą prym wśród klientów w Azji. Trudno budować społeczność jeśli najmniejsza maszyna jaką masz do sprzedania do widlak o pojemności 500 cm3 i cenie blisko 7 tys. dolarów.

fot. Harley-Davidson

Harley oczywiście będzie kontynuował budowanie i udoskonalanie swoich maszyn z rodziny Touring i ciężkich cruiserów, aby pozostać na czele stawki w tych segmentach. Z czysto finansowego punktu widzenia zmiana dotychczasowych, pewnych klientów, na zupełnie nowych odbiorców, nie miałaby sensu. Na dodatek takie działanie zamieszałoby w kształtowanym od dziesięcioleci wizerunku H-D i zagubiło tożsamość społeczności amerykańskiej legendy.

Ten dawny klimat pozostanie. Harley-Davidson po prostu otworzy się na inne segmenty, które dotychczas ignorował. To na pewno dobry ruch i właściwie jedyna sensowna strategia mogąca pomóc marce, której najbardziej zagorzali wielbiciele po prostu się starzeją…

%d bloggers like this: