Policjanci z Łodzi osaczają piratów drogowych z pokładu śmigłowca

Spoglądasz we wsteczne lusterko, nie widzisz żadnego pojazdu, więc dajesz w palnik ile fabryka dała i szalejesz od lewej do prawej. Kilka kilometrów dalej zwalniasz do przepisowej prędkości, ale za rogiem widzisz lizak pana policjanta. Dowiadujesz się od niego, że właśnie straciłeś prawko na trzy miesiące. Niemożliwe?

Policja co raz częściej korzysta z pomocy śmigłowców. Tylko jeden weekendowy lot umożliwił patrolowym wystawienie blisko 100 mandatów i odebranie trzech praw jazdy. Na razie latające patrole koncentrują się na skrzyżowaniu A2 i A1 w okolicach Łodzi, gdzie natężenie ruchu i problemy są najczęstsze. W dalszej perspektywie policyjny helikopter pojawi się również nad innymi odcinkami.

fot. pixabay.com

Patrol powietrzny pozwala znacznie szybciej wyłapać przypadki tzw. „szeryfów drogowych”, uporczywie zajmowanie lewego pasa i niebezpieczną jazdę. Po zidentyfikowaniu celu policjanci gromadzą materiał dowodowy w postaci nagrania wideo i kontaktują się z najbliższym radiowozem z zaleceniem zatrzymania kierowcy.

Skoro wszystko dobrze działa, dlaczego tak rzadko widzimy policyjne śmigłowce nad drogami? Po pierwsze patrol powietrzny to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych, po drugie nie każdy wykroczenie można udowodnić, choćby nadmierną prędkość.

%d bloggers like this: