„Tato! Nie mam prawa jazdy, ale chodź pojeździmy po mieście…”

Być może słyszeliście już o najnowszym pomyśle resortowych urzędników, którzy chcieliby aby osoby, które ukończyły kurs na prawo jazdy ale jeszcze nie zdobyły uprawnień, mogły nabierać doświadczenia w jeździe pod okiem… rodzica lub opiekuna prawnego (oczywiście posiadającego uprawnienia do kierowania pojazdem, na dodatek z minimum pięcioletnim stażem).

Oczywiście powyższy pomysł dotyczy prawa jazdy kategorii B, ale jeśli na drogach pojawią się osoby bez uprawnień, szkolone przez członków rodzin, przyznacie, że sprawa dotyczy również motocyklistów, na których ewentualne błędy kierujących i ich „instruktorów” mogą się skupić.

Fot. freeimages.com

Warto dodać, że projekt ustawy trafił już do Kancelarii premiera Rady Ministrów, co oznacza, że będzie dalej rozpatrywany i analizowany. Co prawda potencjalni kierowcy nie będą mogli rozwijać większej niż 50 km/h prędkości w terenie zabudowanym (poza do 80 km/h), i nie wjadą na autostrady, ale i tak pomysł ministerstwa może budzić pewne obawy.

Nie każdy nadaje się na instruktora. Ponadto uczenie kogoś, czy doszkalanie, również wymaga pewnych, nabytych z czasem umiejętności, dzięki którym instruktor widzi potencjalne zagrożenia i błędy, których skutki mogą być katastrofalne.

I jeszcze jedno. Czy ukończony kurs oznacza, ze dana osoba potrafi już sprawnie jeździć samochodem? Wielu kursantów zdaje sobie sprawę z faktu, że ich umiejętności są niewystarczające i dokupują tzw. jazdy. W niedalekiej przyszłości mogą przestać korzystać z tej opcji, bo przecież mogą pojeździć z babcią, wujkiem lub dziadkiem. Ale czy będą wówczas bezpieczni? Czy inni uczestniczy ruchu drogowego będą bezpieczni? Jak uważacie?

%d bloggers like this: