Bell Custom 500 Stripes dla wielbicieli klasyki

W latach 40. Roy Richter był odnoszącym sukcesy kierowcą wyścigowym. W 1945 roku kupił Bell Auto Parts, słynny kalifornijski sklep z częściami do rajdowych samochodów. Roy spędził wiele miesięcy konstruując prototypy kasków, które miały chronić motocyklistów i kierowców samochodów.

Bell 500 powstał w 1954 roku, zaś nazwa pochodzi od sławnego wyścigu Indianapolis 500 rozgrywanego corocznie na torze Indianapolis Motor Speedway w mieście o tej samie nazwie, w stanie Indiana. Dodajmy, że jest to wyścig samochodowy, bo przecież Roy Richer był przede wszystkim wielbicielem czterech kółek.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

Oryginalny 500 posiadał wkładkę z pianki poliuretanowej i ręcznie laminowaną twardą skorupę z włókna szklanego. Richter zrobił niecałe 100 sztuk kasku, które przeznaczył do testowania dla kierowców, zawodników i przyjaciół. Kask został dobrze przyjęty, więc przedsiębiorczy Amerykanin postanowił założyć firmę zajmująca się produkcją. To były początki Bell Helmets Co.

W 1957 roku Richter wypuścił kolejny innowacyjny kask, czyli model 500-TX. Projekt był tak dobry, że już w 1962 roku trafił do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Roku. Był to zarazem pierwszym kask Bell, w którym zastosowano spieniony polistyren (polistyren ekspandowany). Dziś ten materiał znany jest jako EPS.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

W 1971 roku Bell zmienił nazwę 500-TH na R-T. Oznaczenie się zmieniło, ale to wciąż był w zasadzie ten sam model.

Współczesny Bell Custom 500 jest bardzo zbliżony do swojego pierwowzoru. Ma ten sam kształt i klasyczny wzór, ale to nie znaczy, że jest przestarzały. Model 500 występuje również z powłoką wykonana z carbonu i jest w tym wariancie znacznie droższy, ale podstawowy model z kompozytowego włókna szklanego i tak cieszy się większą popularnością.

W ofercie producenta jest obecnie siedem wariantów „zwykłej” pięćsetki, nie licząc wielu modeli specjalnych, które pojawiły się wcześniej, np. Bell 500 Chem Candy Mean Green albo Bell 500 RSD 74 Black/Silver.

Wśród najbardziej klasycznych propozycji znajduje się wersja w czarnym i matowym macie, biała, srebrna, srebrna z brokatem oraz perłowa z niebieskim i czerwonym paskiem. Perłowy kask prezentuje się bodajże najbardziej oldshoolowo.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

Przez dwadzieścia lat swojej motocyklowej zajawki miałem już kilka otwartych kasków, chociaż zazwyczaj były to modele o połowę tańsze niż Bell 500. Płacimy oczywiście za markę, ale nie tylko. Wystarczy wziąć pięćsetkę do ręki, żeby natychmiast przekonać się, że mamy do czynienia z solidnym modelem, którego wykonanie wymagało więcej pracy i wysiłku niż w przypadku azjatyckich wytłoczek za 200 zł.

Perłowy lakier idealnie pokrywa owal kasku, a jeśli przesunąć dłonią po jego powierzchni, wyraźnie czuć wypukłość czerwonego i niebieskiego paska. Linie biegną idealnie po obwodzie, ale lekko zakrzywiają się ku górze tuż przy policzku. To tylko przyjemny dla oka drobiazg, ale właśnie suma tych szczegółów i smaczków sprawia, że ten kask dobrze wziąć do ręki, a jeszcze fajniej założyć na głowę. Bell produkuje pięć różnych rozmiarów skorupy, aby każdy motocyklista mógł dopasować kask idealnie pod siebie.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

Równie dobre wrażenie robi wnętrze. Wspomniana pianka EPS ma różna gęstość w zależności od stref umiejscowienia (różna absorpcja uderzenia). Kask spełnia rygorystyczne normy: europejską ECE i amerykańską DOT. Pianki oczywiście nie widać, za to bardzo pięknie prezentuje się czarna, pikowana czerwoną nicią wkładka.

Dobrze, że pomyślano o przestrzeni dla uszu, bo to wcale nie jest takie oczywiste jakby się wydawało, a długa jazda z przyciśniętymi do czaszki małżowinami, to wyjątkowo nieprzyjemne uczucie. Ponadto na potylicy oraz nad uszami znajduje się inny rodzaj wyściółki, który zapewne znacie z plecaków. Jego zadanie to głównie wentylacja. Całe wnętrze kasku jest odpinane, co umożliwia wyczyszczenie linera.

Co ciekawe, mimo że wyściółka dość mocno obejmuje głowę, nie ma wrażenia ściśnięcia. W kaskach otwartych ma to szczególne znaczenie, bo brak szczęki sprawia, że motocyklista jest niemal bezbronny w zderzeniu z wiatrem (jeśli nie ma wizjera), którego szum daje się we znaki szczególnie na długich trasach.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

W Bell 500 świst nie jest tak dokuczliwy, wiatr zostaje wyciszony przez grube, boczne elementy wyściółki, które są dodatkowo wentylowane i zapewniają nieco ochłody w gorące dni. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że na tym wentylacja się kończy, bo jak większość modeli otwartych, Bell 500 nie jest wyposażony w specjalne kanały, które chłodzą rozgrzaną głowę.

Zapięcie to sprawdzony system DD, który używany jest przez kierowców na torach wyścigowych. System pozwala na płynne dopasowanie oraz uniemożliwia przypadkowe rozpięcie podczas wypadku. Ten patent sprawdza się od dekad i trudno coś mu zarzucić.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

Wizjer można zamontować za pomocą tradycyjnego systemu 5-zatrzaskowego. To prosty patent, ale skuteczny. Dobrze, że pomyślano o możliwości wykręcenia pinów, jeśli z czasem się zużyją. W ofercie Bell jest cała masa wizjerów, które można dopasować do swoich oczekiwań i potrzeb.

I jeszcze jedno. Mimo że to kask otwarty, na pewno nie należy do najlżejszych. Średnio wariant L waży ok. 1200 g. Inna rzecz, że na tle klasycznych skorup konkurencji, to nie jest jakaś wielka masa.

Bell Custom 500 Stripes. Fot. inforiders

Cena… Kaski Bell nie są tanie i nigdy nie będą, jak wszystko co jest produkowane na kontynencie amerykańskim, a nie za pomocą małych chińskich rączek w Państwie Środka. Bell Custom 500 Stripes kosztuje 999 zł. Czy to dużo? Trudno wycenić własne bezpieczeństwo, prawda? Natomiast pod względem stylu, wykonania i jakości Bell oferuje wszystko, czego można oczekiwać od stosunkowo prostej w końcu konstrukcji. I o to ostatecznie chodzi.

%d bloggers like this: