Angielska firma rozwija technologię autonomicznych motocykli. Koniec świata jest blisko?

Korzyści z technologii self-driving dla samochodów osobowych i ciężarowych są oczywiste, ale funkcje autonomiczne w pojazdach dwukołowych są nieco mniej popularne. Dlaczego? Ekspozycja na warunki atmosferyczne i zwiększone ryzyko jazdy mniej więcej wyrównuje się dzięki przyjemności jazdy na jednośladzie, ale co zostanie z przyjemności, skoro pojazd miałby poruszać się w dużej mierze samodzielnie?

Okazuje się, że korzyści dla motocyklistów kryje się w czymś innym. Technologia pojazdów autonomicznych cały czas się rozwija, a postępu nie da się już powstrzymać. Innymi słowy, samojeżdżących aut będzie co raz więcej. Niestety dla motocyklistów to zła wiadomość…

Fot. AB Dynamics

Zwykle bardziej nieprzewidywalne niż inne pojazdy na drodze, motocykle stanowią wyjątkowe wyzwanie dla samochodów autonomicznych. Silnikowe jednoślady są bardziej zwrotne, mają większe przyspieszenie, przemieszczają się pomiędzy pasami ruchu i generalnie robią najrozmaitsze rzeczy, które mogą zmylić algorytm równie często, jak mylą żywych kierowców.

Dlatego aby umożliwić autonomicznym cztero- i wielokołowym pojazdom współdzielenie dróg bez narażania ludzi na niebezpieczeństwo, brytyjska firma AB Dynamics pracuje nad wariantem motocykla bez kierowcy.

Brzmi to jak żart, ale warto pamiętać o jednym. Producenci, którzy opracują skuteczne i sprawdzone w praktyce technologie samojeżdżących motocykli już dzisiaj, w niedalekiej przyszłości mogą zarobić na tym krocie. Dziś możemy być przekonani, że to nigdy się nie przyjmie, ale kiedy na drogach pojawi się naprawdę dużo autonomicznych samochodów, kierowane ludzką ręką jednoślady mogą stać się mniejszością. Na dodatek narażoną na niebezpieczeństwo ze względu na swoją nieprzewidywalność.

Fot. AB Dynamics

Z czasem część użytkowników, nowych klientów, zacznie wybierać bezpieczniejsze warianty self-driving. Ich liczba będzie rosła. Czy dożyjemy czasów, kiedy wszystkie pojazdy będą jeździć same, a nasza rola ograniczy się do wyznaczania punktu docelowego? Dziś brzmi to jak s-f, a raczej jak koszmar motocyklisty, ale tak może się stać.

Jednoślad to testów wybrany przez brytyjska firmę AB, to dawna konstrukcja BMW pod nazwą C1. Maszyna została wybrana ze względu na automatyczną skrzynię biegów, system ABS i dach chroniący kierowcę od deszczu, który służy jednocześnie jako miejsce do montażu różnych urządzeń elektronicznych. Na pokładzie umieszczono ponadto zestaw czujników i jednostkę centralną wraz z oprogramowaniem, która czyni pojazd autonomicznym, tzn. może planować i wybierać odpowiednie ruchy i manewry.

Według dr Richarda Simpsona – inżyniera testów w AB, opracowany przez jego firmę system może mieć wielorakie zastosowania, również w testach zderzeniowych i trwałości jednośladów, gdzie obecność człowieka byłaby zbyt ryzykowana. Simpson uważa również, że przyszłe prawodawstwo i wymogi bezpieczeństwa mogą wymagać systemów ADAS i autonomicznych pojazdów, natomiast motocykle na pewno zostaną włączone do systemu, który inaczej nie mógłby on być w pełni bezpieczny.

Przypomnijmy, że już teraz pojawiają się pewne problemy na linii pojazdy autonomiczne – motocykliści. Precedens miał miejsce w USA, gdzie samojeżdżący samochód potracił motocyklistę, ale sąd uznał za winnego kolizji właśnie poszkodowanego właściciela jednośladu.

Fot. AB Dynamics

Do zderzenia doszło, gdy kierujący jednośladem postanowił zmienić pas ruchu na ten sam, który został wybrany równocześnie przez autonomiczny pojazd. Raport z wypadku przedstawił producent samochodu, firma Cruise Automation z San Francisco, która stwierdziła, że samodzielny Chevrolet Bolt wykonał wszystkie manewry zgodnie z przepisami.

Sąd przychylił się do analizy Cruise Automation i uznał, że błąd popełnił motocyklista, który próbował wyprzedzić inny pojazd po prawej stronie w warunkach, które nie pozwalały na przeprowadzenie tego manewru absolutnie bezpiecznie. Samochód poruszał się z prędkością 19 km/h, natomiast motocykl około 27 km/h – zgodnie z raportem złożonym w California Department of Motor Vehicles i opublikowanym na stronie internetowej urzędu.

Raport wskazuje na kilka faktów: Autonomiczny samochód jechał na środkowym z trzech jednokierunkowych pasów. Po zidentyfikowaniu przestrzeni pomiędzy dwoma pojazdami na lewym pasie (mini van z przodu, sedan z tyłu), pojazd zaczął wjeżdżać na ten pas. W tym samym czasie mini van rozpoczął hamowanie. Odczytując, że szczelina się zamyka, auto przerwało manewr i powróciło na środkowy pas.

Fot. Cruise Automation

Niestety w tym samym momencie motocyklista zmieniający tor jazdy na pas, gdzie dostrzegł wolną przestrzeń opuszczoną przez cruisera, zorientował się, że autonomiczny pojazd jednak wraca na środkowy pas. Było już jednak za późno i doszło do zetknięcia obu pojazdów i w konsekwencji wywrócenie się motocyklisty.

Motocyklista został uznany przez sąd za winnego próby wyprzedzenia i przejechania przed innym pojazdem w warunkach, które nie pozwalały na ten manewr.

Podobnych przypadków będzie wkrótce zapewne więcej, a kiedy właściciele jednośladów będą musieli płacić za tego typu błędy, tym chętniej zaczną spoglądać w kierunku jednośladów dających im większe poczucie bezpieczeństwa i argumenty w razie wypadku.


Źródło: YouTube, Ab Dynamics Ltd

Czy to oznacza, że jesteśmy dinozaurami, które jeszcze nie zdają sobie sprawy, że nadciąga gigantyczny meteoryt? Być może jesteśmy już ostatnim lub jednym z ostatnich pokoleń, które znają smak swobodnej jazdy… Mam jednak nadzieję, że ta ponura wizja pozostanie tylko science fiction.

%d bloggers like this: