Dlaczego milenialsi są mniej zainteresowani motocyklami niż poprzednie pokolenie?

Istnieją dziesiątki czynników, które maja wpływ na daną branżę, a rynek motocykli nie jest w tym względzie wyjątkowy. Podczas gdy firmy takie jak Ducati odniosły pewien sukces wprowadzając do oferty mniejsze, wszędobylskie, tańsze motocykle, istnieje niestety wiele elementów, które wydają się być poza kontrolą producentów.

Według Bernstein Research, wiodącej firmy zajmujące się analizą ilościową na rynku europejskim i amerykańskim, problem jest złożony. Bernstein opublikował niedawno analizę, której celem było wyjaśnienie, dlaczego milenialsi są o 30 do 40 proc. mniej zainteresowani motocyklami niż poprzednie pokolenie.

Fot. romet.pl

Analitycy Bernsteina odkryli, że w miarę jak motocykliści z okresu wyżu demograficznego „znikają” z rynku, oddalają się od motocykli z racji wieku i innych powodów, ich następcy, czy dorośli już ludzie ale wciąż młodzi, nie dostrzegają luzu płynącego z posiadania i jazdy na motocyklu. Nie wchodzą nawet w to, co Bernstein nazywa jednym z dwóch głównych etapów motocyklowego życia, czyli „etapem przed rodziną”. Dzisiejsi młodzi dorośli, czyli osoby urodzone w latach 1990 – 2000, są o jedną trzecią mniej skłonni do jazdy motocyklem w porównaniu do wcześniejszej generacji.

Jakie czynniki mają wpływ na tę sytuację? Bernstein wskazuje miedzy innymi na znacznie większe zadłużenie młodych. Ponieważ więcej dzisiejszych młodych ludzi ma wyższe wykształcenie, maja oni również więcej długów, choćby kredytów studenckich. W 1990 roku w USA tylko 50 procent studentów korzystało z kredytów studenckich, natomiast średnia suma pożyczek wynosiła 15 000 dol.

W 2012 roku z tej pomocy korzystało już 70 procent studentów, zaś średnia kwota kredytu wynosiła aż 26 000 dol. Mówiąc prościej, jeśliby uśrednić dane, milenialsi wchodząc w okres „przed rodziną”, maja do spłaty prawie dwa razy więcej niż ich poprzednicy generację wcześniej. To zdecydowanie studzi zapał do kupowania motocykli – czego producenci jednośladów potrzebują do przetrwania.

Fot. pitbikers.pl

„Wynikająca z analizy danych kwota zadłużenia może nie wydawać się duża, ale jest wystarczająca do tego, aby powstrzymać przed zakupem motocykla” – powiedział David Beckel, który kierował badaniem w Bernstein. Jeśli przyjrzymy się 20 milionom milenialsów w USA spłacających wciąż kredyt studencki, różnica między 15 000 dol., a 26 000 dol. oznacza w przybliżeniu kwotę 130 dol. miesięcznie, co odpowiada miesięcznej racie kredytu na motocykl o wartości 8 000 dol.

Zespół ekspertów wskazuje również na bardziej przystępny i lepiej funkcjonujący rynek używanych motocykli, co zresztą obserwujemy również w Polsce w miesięcznych oraz rocznych raportach PZMP. Jednak nawet mimo zwiększonego obrotu używanymi jednośladami, rynek motocykli słabnie.

Witać to szczególnie wyraźnie w danych dotyczących rejestracji. Łączna sprzedaż motocykli w Europie spadła w 2017 roku o 9,5%. W niektórych krajach było gorzej, np. w Anglii spadek wyniósł aż 18%. Całkowita sprzedaż motocykli w Europie w 2017 roku wyniosła 913 723 sztuk w porównaniu do 1 009 678 w 2016 roku.

EC-03. Fot. Yamaha

Możemy się jednak pocieszać, że nadal jest znacznie wyższa niż w 2015 roku, kiedy klienci zakupili ogółem 891 369 maszyn. Dodajmy jeszcze tylko, że akurat za zeszłoroczny trend spadkowy obwiniane jest wprowadzenie ostrzejszych norm emisji spalin Euro4. Nie zmienia to faktu długofalowych spadków, które obserwujemy w perspektywie wielu lat.

Zespół Berensteina wysunął również inną interesująca teorię. Otóż analitycy są zdania, że pokolenie milenialsów odczuwa taką samą potrzebę buntu jak poprzednie. Osoby urodzone w latach 1990 – 2000 wchodzą w związki małżeńskie, starają się o mieszkania lub domy, mają dzieci – na znacznie późniejszych etapie życia niż ich poprzednicy. Jak to się łączy z niechęcią do kupowania motocykli?

„Jeśli nie bierzesz ślubu to prawdopodobnie nie myślisz o posiadaniu dzieci w najbliższym czasie, a zatem potrzeba buntowania się przeciwko nieuchronnemu nadejściu dorosłości i odpowiedzialności jest niższa” – wyjaśnia Beckel.

Fot. guibingzhuche.com

Bernstein uważa, że rozwiązaniem problemu zadłużenia studenckiego może być sprzedaż motocykli za pomocą nowych modeli biznesowych. W USA istnieją już takie inicjatywy, np. Twisted Road lub RidersShare, które polegają na dzierżawie motocykli lub pewnych wariantach współdzielenia pojazdów. Trudno jednak ocenić, czy te modele biznesu sprawdzą się w perspektywie wielu lat.

Czy to już wszystkie powody, które wpływają na niechęć pokolenia Y do zakupu nowych motocykli? Bernstein uważa, że ostatecznie jednym z głównym problemów jest to, że milenialsi są po prostu mniej zainteresowani kulturą motocyklową.

Małe motorki, które w Polsce pamiętamy jako motorynki, a dziś są reprezentowane na przykład przez Rometa Pony i są bramą do większych motocykli, nie są obecnie tak popularne wśród młodzieży i dzieci, jak za czasów ich rodziców.

Również wyścigi motocyklowe nie maja takie znaczenia dla dzisiejszej młodzieży, a nawet Hollywood nie urzeka magią jazdy na dwóch kołach, jak to było niegdyś. Możemy mieć tylko nadzieje, że to się w końcu zmieni…

%d bloggers like this: