Polaris przygotowuje Indian Motorcycle do ofensywy?

Zamknięcie dwudziestu lat działalności marki Victory nie było dla Polaris jedynie formalnością, lecz skomplikowaną i kosztowną procedurą. Mimo to, amerykański gigant miał zaskakująco dobry ubiegły rok. Koniec Victory to jednocześnie potężny impuls do rozwoju Indian Motorcycle. Czy bieżący rok będzie przełomowy dla tej marki?

Pod koniec życia Victory generowało zaledwie około 3% całkowitej sprzedaży Polaris, natomiast najlepsi dealerzy znajdowali nabywców na ledwo 20 motocykli rocznie. W praktyce mniej niż 25% sprzedawcom udawało się w ogóle coś sprzedać. W pozostałych salonach motocykle tylko stały i kurzyły się.

Victory Octane. Fot. Victory

Koszt zamknięcia działalności to miliony dolarów, ale przecież te wydatki wcale się nie skończyły. Przypomnijmy choćby akcję serwisową Victory pod koniec ubiegłego roku, czyli blisko rok po likwidacji Victory Motorcycles i zamknięciu zakładów produkcyjnych. Polaris musiało ponieść koszt akcji serwisowej blisko 26 tysięcy motocykli Victory – modeli Cross Country, Cross Country Tour, Cross Roads, Magnum, oraz Hard Ball – wyprodukowanych w latach 2010 do 2017.

Wydawałoby się, że ciężar likwidacji Victory znacząco odbije się na sytuacji Polaris, tym bardziej, że globalna sprzedaż motocykli spadała w całym zeszłym roku. Branża motocyklowa liczyła straty, ale kilka firm, w szczególności Triumph i właśnie… Polaris, odnotowało znaczny wzrost.

Warto jednak przypomnieć, że Triumph buduje swoje retro maszyny w segmentach, które obecnie odnotowują wzrost, natomiast Polaris musi zmagać się w dołującym segmencie trajek i ciężkich V-Twinów, które w ostatnich latach mają spore problemy na rynku amerykańskim i nie tylko.

Modele Slingshot 2017. Fot. Slingshot

Co ciekawe dział motocyklowy Polaris jako całość, odnotował w 2017 roku spadek sprzedaż aż o 18%. Wynika to przede wszystkim z faktu, że Victory upadło w styczniu 2017 roku. Jednakże jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Indian Motorcycle i Slingshota, motocyklowy segment działalności Polaris przyniósł 7% wzrostu. Szczególnie pozytywny był czwarty kwartał roku z 26% wzrostem. Ponadto sprzedaż Slingshota była prawie dwukrotnie wyższa niż w 2016 roku, a Indian odnotował wzrost o 17%.

Chociaż Polaris nadal jest przede wszystkim dostawcą maszyn terenowych i skuterów śnieżnych, ponad 10% całkowitego dochodu generowane jest obecnie przez biznes motocyklowy. Linia będących do niedawna w głębokim odwrocie Slingshotów wciąż się rozwija, a ceny stają się przystępniejsze. Oczywiście trójkołowe Slingshoty nigdy nie osiągną pułapu Indian Motorcycle, bo rynek odbiorców tego typu maszyn jest ograniczony. Tym bardziej Polaris może cieszyć się z sukcesu marki.

Indian ma co raz silniejszą pozycję na rynku i dwucyfrowy wzrost. Szczególne wrażenie robi skok z zaledwie 3% udziału w rynku motocykli dużych do 10%. I to w jednym roku podatkowym! Oczywiście Harley-Davidson nadal prowadzi w stawce, ale dynamika popularności Indian Motorcycle musi budzi obawy giganta z Milwaukee.

Fot. Indian Motorcycle

Fakt, że Indian osiągnął tak dużo w niekorzystnej dla branży motocyklowej sytuacji jest znaczący, i sprawia, że osiągnięcia te są jeszcze bardziej imponujące. Co dokładnie robi dziecię Polaris, aby pokonać problemy rynku i konkurencję?

Część tajemnicy zdradza Reid Wilson – dyrektor marketingu w Indian Motorcycle: „Są różne czynniki, które naszym zdaniem odegrały ważną rolę w zdolności firmy do poprawiania wyników w całym 2017 roku. Bez wątpienia jednym z nich jest wcześniejszy… rozpęd” – tłumaczy Wilson.

„Byliśmy w stanie podtrzymać i wykorzystać mocny moment, jaki udało się osiągnąć dzięki wprowadzeniu kluczowych linii produktowych w ostatnich latach, w tym Scout i Chieftain. To było możliwe dzięki zachowaniu równowagi pomiędzy naszym dziedzictwem, a koncentracja na nowoczesnym wzornictwie i wydajności.”

Warto dodać coś jeszcze, a mianowicie zdolność Indian Motorcycle do odwołania się do młodszej grupy wiekowej. Wydaje się, że nie ma nic prostszego, niż zaprojektowanie produktu opartego na tym, czego chcą klienci. W praktyce okazuje się to bardzo trudne, ale Indian podołał zadaniu – nie zniechęcił młodych odbiorców, a jednocześnie nie naruszył integralności najstarszej amerykańskiej marki motocyklowej.

Scout Bobber. Fot. Indian

W tym samym czasie pojawił się nowy Scout Bobber i okazało się, że przemawia przede wszystkim do młodszego konsumenta, który szuka bardziej zwinnego, agresywnego cruisera. To dlatego Indian zaprezentował motocykl podczas X-Games w Minneapolis, czyli na ogromnej imprezie goszczącej sportowców wyczynowych, a przede wszystkim młodych fanów i zwolenników motocyklowego sportu.

Indian nie zapomina też o amerykańskiej serii Flat Track, w której aktualnie święci triumfy. Po co mu te trofea? Przede wszystkim chodzi o to, aby przypominać motocyklistom, że marka Indian pozostaje na szczycie w temacie innowacji i wydajności. No i że jest silna, ale w dosłowny sposób. Siła tłoków, mocy i obrotów silnika.

Żaden sukces nie trwa wiecznie. Polaris i jego Indian mają bardzo duże tempo, a to oznacza, że nie mogą przestać, muszą szybko się zmieniać, tak jak otaczający nas świat. W pewien sposób Indian przyzwyczaja rosnący krąg odbiorców i wielbicieli marki do nieustannych niespodzianek, akcji, premier. Czy Indian może przegrzać atmosferę?

Fot. Indian Motorcycle

W najbliższym czasie mu to nie grozi, Polaris nie musi martwić się o swojego pupila. Zawsze lepiej jest gonić starego mistrza, niż uciekać przez stadem głodnych krwi, młodych ogarów. Indian co prawda nie jest młody, ale Polaris i specjalistom pokroju Reid Wilson udało się narzucić odbiorcom na całym świecie obraz marki dynamicznej i nowoczesnej, która potrafi jednocześnie czerpać ze swego dziedzictwa i historii.

Być może kolejny rok, już bez balastu Victory i przy lepszej koniunkturze na rynku (to nie jest jeszcze pewne, ale zwiastuny poprawy już są), pozwoli Polaris uzyskać jeszcze lepszy wynik niż dotychczas. Zmieniające się proporcje w dochodach giganta, na rzecz motocykli, mogą spowodować większą koncentrację szefów firmy na tej branży, a to z kolej jest woda na młyn Indian Motorcycle. Harley-Davidson ma się czego obawiać. Zresztą nie tylko on…

%d bloggers like this: