Harley-Davidson: Czy stara formuła przestaje działać?

Akcje Harleya-Davidsona spadają. Wyniki sprzedaży są słabe, zyski niezadowalające. Najnowsze wieści dotyczące zamknięcia fabryki w Kansas City i przeniesienia produkcji do Yorku w Pensylwanii, to następny zwiastun kłopotów. Co prawda Harley-Davidson zapewnia, że faktycznie oznacza to jedynie utratę około 260 miejsc pracy, ale nikt przecież nie wierzy, że zamykanie montowni firmy to coś dobrego.

Na dłuższą metę większym problemem dla Harleya jest malejący popyt na jego ogromne motocykle typu cruiser, czyli de facto podstawę działalności firmy. Fundament od dziesięcioleci. Przed kryzysem branży motocyklowej, który rozpoczął się w około 2008 roku, Harley zarabiał nieźle i starał się zdywersyfikować swoją linię produktów, między innymi za pomocą Buella i poprzez nabycie MV Agusta.

Road King Special 2017. Foto: Harley-Davidson

W 2009 roku amerykański gigant postanowił wycofać się z inwestycji i skupić na własnych krążownikach. W praktyce Harley zarzucił Buella, co skończyło się zamknięciem Buell Motorcycle Company pod koniec roku. Fiasko poniósł również planowany mariaż z włoskim producentem motocykli z Mediolanu.

To co pozostało z Harleya-Davidsona, to linia produktów, która przemawia prawie wyłącznie do pokolenia motocyklistów, które… znika. Jeśli byłeś na jakimkolwiek zlocie z przewagą właścicieli Harleyów, wiesz o co mi chodzi. Są to motocykliści dojrzali, żeby nie powiedzieć – starzy. Mają oczywiście środki finansowe, o których większość młodych może tylko pomarzyć, ale nie mają długości życia, która pozwoli utrzymać się ich ukochanej marce na powierzchni. Dziś jeszcze tak, ale za pięć, dziesięć, piętnaście lat?

Niedawne starania giganta z Milwaukee mające na celu przyciągnięcie młodszych motocyklistów, w tym wprowadzenie modeli o mniejszej pojemności skokowej i tańszych, nie przyniosły na razie zadowalających efektów i uspokojenia inwestorów.

H-D LiveVire. Foto: Harley-Davidson

Z kolei najnowsza linia natarcia w postaci motocykla elektrycznego jest trudna w ocenie, ale na pewno nie jest to łatwa droga. Rzecznik prasowy Harleya powiedział ostatnio, że w ciągu najbliższych kilku lat firma wyda na technologie od 25 do 50 milionów dolarów rocznie. Zrobi to, aby stać się światowym liderem na rynku motocykli elektrycznych.

Szczerze mówiąc zwrot w kierunku motocykli ładowanych z gniazdka brzmi raczej jak akt desperacji niż sensowne plany na przyszłość. Czy Harley w efekcie zaplanowanych działań porzuci rdzeń swojej marki na rzecz nowego wysiłku i ruszy do walki z bardziej agresywnymi, przedsiębiorczymi graczami? Trudno sobie to wyobrazić.

Zresztą być może na ten wysiłek jest już za późno. Cały przemysł zmaga się z problemem starzejącej nacji entuzjastów motocykli, a także kwestią, w jaki sposób wprowadzić młodszych zawodników do świata dwóch kół. Ale niektórzy od razu postawili na nowoczesność, jedynie od czasu do czasu głaskając starszych odbiorców, aby nie stracić z nimi kontaktu. I w ten sposób powoli wychowują nowe pokolenie.

Harley 1916. Fot. H-D

„Styl życia” prezentowany przez Harleya-Davidsona, który tak mocno przemawiał do wymierającej grupy konsumentów, nie przewidywał dotychczas takich ustępstw, za co przecież amerykański gigant był kochany i uwielbiany.

Ta formuła się kończy. Bandana, skóra i postawa, że „jesteśmy prawdziwym klubem motocyklowych ogierów, a ty nie jesteś jego częścią” nie jest już atutem, ale balastem. Ten obraz zdewaluował się, trąci myszką i budzi niechęć w młodszych odbiorcach.

Pokolenie Y wychowało się w innym czasie, okolicznościach, nie chce spoglądać w przeszłość, jest ciekawe przyszłości. Harley-Davidson czerpie głównie z przeszłości i między innymi dlatego jest odrzucany. To może być jego gwóźdź do trumny.

Harley and the Davidsons – Trailer 2016. Źródło: Discovery Channel

Czy na pewno? Pewien wielki myśliciel z Hippony rzekł kiedyś: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. I Harley-Davidson walczy, więc mimo gorzkich słów, trudno gigantowi z Milwaukee nie kibicować. Czas pokaże czy nowe strategie, plany zaktywizowania milionów „niepraktykujących” motocyklistów w USA, budowa elektrycznego Harleya, a przede wszystkim zapowiedzi wprowadzenia wielu nowych modeli, przyniosą oczekiwany skutek. Jak stawiacie?

%d bloggers like this: