Wypożycz swój motocykl. Twister Road to genialny pomysł czy utopia?

Twister Road to startup ze Stanów Zjednoczonych, co nie znaczy, że nie mógłby pojawić się również u nas. Pomysł nie jest zły. Właściciele motocykli… wypożyczają swoje maszyny. Tak po prostu.

Korzyści dla klientów Twister Road są oczywiste. Wypożyczalnie motocykli, nawet w USA, są nieliczne, znajdują się w odległych miejscach i zazwyczaj po drugiej stronie miasta, co jest kłopotliwe. Twister Road, startup z Winnetka w Illinois, rejestruje motocykle na całej mapie Stanów Zjednoczonych, a Ty, jako klient, możesz umówić się w dogodnym miejscu i czasie z właścicielem jednośladu.

Fot. twistedroad.com

To niegłupi pomysł. Wyobraź sobie, że jedziesz w okolice Wielkiego Kanionu Kolorado, ale nie chcesz na miejscu podróżować samochodem, tylko marzysz aby tamtejsze kręte drogi pokonać na motocyklu. Uruchamiasz w telefonie Twister Road, sprawdzasz gdzie znajduje się najbliższy motocykl, ustawiasz się z właścicielem, i już możesz podziwiać widoki z siodła motocykla. Bez problemu można sobie wyobrazić taki system również w Polsce.

Jakie są korzyści dla właścicieli motocykli? Z pewnością wiele maszyn, nie tylko w USA, stoi bezczynnie przez wiele dni, a nawet tygodni. W Stanach jest również mnóstwo właścicieli, którzy mają więcej niż jeden motocykl. Twister Road pozwoliłoby im zarobić, a z czasem motocykl mógłby nawet się zwrócić.

Fot. twistedroad.com

Z drugiej strony ludzie różnie traktują motocykle. Wypożyczalnie motocykli w Stanach Zjednoczonych pełne są smutnych maszyn z głęboko porysowanymi owiewkami, lusterkami, sakwami, osłonami silników i wydechami. Stan techniczny motocykli musi być bez zarzutu, bo inaczej nie mogłyby trafić do klientów, ale jeżeli chodzi o wygląd, po prostu znać na nich, że doświadczyły naprawę wiele trudnych chwil. Nikt chyba nie chciałby takiego losu dla swojego motocykla.

Twister Road rozwiązuje ten problem wymagając od motocyklistów podania danych z własnej karty ubezpieczeniowej. Ten system bazuje na zasadzie, że amerykańskie polisy ubezpieczeniowe chronią właściciela również wówczas, gdy jeździ pojazdami nie zarejestrowanymi na siebie. Dodatkowo potencjalni klienci muszą wypełnić kompleksowy formularz z profilem jazdy obejmującym dotychczasowe doświadczenia, m.in. na jakich maszynach jeździli i jeżdżą obecnie, jaki mają staż motocyklowy, itd.

Fot. twistedroad.com

W ten sposób wynajmujący swój motocykl może sam zadecydować, czy użyczy maszynę potencjalnemu chętnemu. Ponadto każda jazda zostaje odnotowana w systemie, a właściciel motocykla może wystawić klientowi ocenę. System punktacji umożliwia wyeliminowanie z Twister Road ludzi, którzy są nieodpowiedzialni i nie szanują czyjeś własności. Oczywiście to działa w obie strony, a więc użyczający swoją maszynę również poddawany jest ocenie klientów.

Twister Road uwzględnia również obcokrajowców. Obywatele innych krajów nie potrzebują własnego ubezpieczenia, ale muszą mieć potwierdzony depozyt na swojej karcie kredytowej. Jeśli coś pójdzie nie tak i ubezpieczenie klienta nie zadziała, Twister Road ma własną polisę ubezpieczeniową, aby zagwarantować właścicielom motocykli zadośćuczynienie finansowe.

Fot. twistedroad.com

Dodatkowym systemem bezpieczeństwa jest też długa lista zakazów obejmująca jazdę na jednym kole, palenie gumy, a nawet takie sprawy jak wysyłanie SMSów podczas przejażdżki. Być może rzeczywiście kiedy stajesz twarzą w twarz z facetem, który wynajmuje Ci swoją dwukołową dumę i radość, po prostu nie możesz potraktować motocykla inaczej niż własnego. Przynajmmniej taką nadzieję ma prezes Twister Road, Austin Rothboard, który w jednym z wywiadów powiedział, że wierzy w ludzi, a jego system sprawia, że motocykle są traktowane zupełnie inaczej niż maszyny ze „zwykłych” wypożyczalni.

Ile kosztuje usługa swobodnej jazdy z Twister Road? Otóż stawki są ustalane według uznania właścicieli – co też jest ewenementem, ale oczywiście są widełki. Zazwyczaj za dzień jazdy trzeba zapłacić od 75 do 180 dolarów. Aktualnie usługa już działa, oczywiście na razie tylko w USA. W systemie jest obecnie niecałe 300 motocykli. Klient ma dostęp do wszystkich z nich, niezależnie od tego gdzie się aktualnie znajduje, natomiast maszyny najbliżej jego lokalizacji są wyróżnione.

Prezes Twisted Road Austin Rothbard na swoim Moto Guzzi. Fot. twistedroad.com

W tym momencie większość motocykli koncentruje się wokół dużych miast, a w ofercie są całkiem ciekawe jednoślady, na przykład street fighter CBR1000RR, potężny cruiser Harley Davidson V-rod, czy zwinny BMW R NINE T.

Czy Twister Road ma szansę na sukces? Stany Zjednoczone to inny świat i mentalność. Prawo własności majątku ruchomego jest tam traktowane bardzo poważnie, niemal tak samo jak prawo do ziemi. W USA nikt nie jedzie tysiąc lub więcej kilometrów, żeby kupić motocykl w stanie „igła”, aby na miejscu przekonać się, że chodzi o złom na dwóch kołach – jak to bywa u nas. Za takie rzeczy można źle skończyć. Z tego samego powodu Twister Road, w dużej mierze bazujący na zaufaniu i odpowiedzialności, może zadziałać. Zresztą już działa bez większych problemów, nawet mimo skromnego na razie parku maszyn.

Czy to mogłoby się udać u nas? Motocykl nie kurzyłby się w garażu i zarabiał na swoje utrzymanie. No i sami moglibyśmy korzystać z tego systemu będąc na przykład z rodziną na wakacjach, z dala od swojego motocykla, gdyby przyszła komuś ochota pojeździć. Całkiem fajna wizja, prawda?

%d bloggers like this: